Flaga libańska to dość powszechny widok na ulicach Bejrutu - Liban, Bejrut

Bejrut. Praktyczny poradnik

Jak się dostać do Libanu

Do Libanu można się dostać w dość prosty i niedrogi sposób, mimo iż nie jest to najtańsza destynacja na Bliskim Wchodzie. Jedyna droga prowadzi przez lotnisko w Bejrucie. Granice lądowe z Syrią i Izraelem są zamknięte. Teoretycznie jest droga morska, ale nie słyszałem, aby ktoś się dostał do Libanu w ten sposób. Niestety nie ma już lotów bezpośrednich z Warszawy (kiedyś latał tam LOT), ale łatwo dostaniemy się tam np. liniami Aegan z Warszawy lub Krakowa, z przesiadką w Atenach. Przy odrobinie szczęścia, ceny można zbić do 500-700 PLN za lot w obie strony. Zazwyczaj 1 000 PLN to już dobra cena na ten kierunek. Ciekawą opcją jest lot kombinowany z Larnaki (Cypr). Z Warszawy lata tam bezpośrednio LOT oraz Wizzair. Stamtąd mamy kilka lotów dziennie liniami MEA oraz Cyprus Airways. Można więc połączyć wczasy na Cyprze ze zwiedzaniem Libanu.

Przekraczanie granicy / wiza

Obywatele polscy potrzebują wizy wjazdowej do Libanu. Jadąc tam w celach turystycznych, mogą ją otrzymać na przejściach granicznych. Jest to wiza jednokrotnego wjazdu na okres jednego miesiąca z możliwością przedłużenia do trzech miesięcy. Paszport musi być ważny przynajmniej pół roku, bardzo ważne: bez stempli wjazdowych do Izraela. Teoretycznie można wizę załatwić jeszcze w Polsce – w ambasadzie Libanu, ale nie ma to sensu – kosztuje 35 USD, w praktyce jednak nie będziemy mieli problemów z jej organizacją na miejscu. Wiza wydawana jest na lotnisku, w formie stempelka z dopiskiem „one month”.

Wiza wjazdowa do Libanu - Bejrut

Czytałem, że konieczne jest potwierdzenie rezerwacji hotelu, na co najmniej pierwszą noc pobytu w Libanie, ale nikt mnie o to nie pytał. W ogóle nie było żadnych pytań, po prostu dostałem pieczątkę. Na wjeździe wypełniamy biały formularz wjazdowy, na wyjeździe – różowy formularz wyjazdowy. Najlepiej poprosić o niego już przy check-inie.

Warto wiedzieć, że obowiązuje zakaz przywożenia do Libanu warzyw i owoców. Bagaże są po przylocie prześwietlane i niewinne owoce w bagażu mogą sprowadzić na nas kłopoty. Jeżeli ktoś planuje wycieczkę do Izraela, to warto pamiętać, że wiza wjazdowa do Libanu będzie budziła podejrzenia izraelskich służb, szczególnie krótkie pobyty. Trzeba się więc przygotować na pytania urzędników w Izraelu.

Ważne – przed wylotem z Bejrutu!

Lotnisko w Bejrucie należy do chyba najgorzej zorganizowanych, jakie w życiu widziałem. Warto wziąć spory zapas czasowy. To pierwszy przypadek w mojej historii, kiedy byłem na lotnisku na 3 godziny przed odlotem i był to czas optymalny, bez nudzenia się po odprawie. Organizacja jest specyficzna. Po przyjeździe na lotnisko czeka nas sprawdzanie paszportu, następnie kontrola bezpieczeństwa, z prześwietlaniem bagaży jeszcze przed check-inem. Kolejki są spore. Następnie sam chek-in zajmuje dużo czasu. Miałem pecha lecieć linią Cyprus Airways, która nie oferowała on-line check-in. Po odprawie czeka nas kontrola paszportu i biletu, następnie imigracja. Kolejka tu dorównuje temu, co się dzieje na lotnisku w Los Angeles (średnio 1,5 godziny czekania). Po imigracji można odetchnąć w strefie wolnocłowej, ale nie za długo, bo dalej, przy gate’ach jest kolejna kontrola bezpieczeństwa z prześwietlaniem bagażu – również z kolejnym sprawdzaniem paszportów i kolejką. Ostatnie sprawdzanie paszportów czeka nas podczas boardingu – co generuje następne kolejki. Komunikaty last call na lotnisku w Bejrucie to normalka. Listy spóźnialskich dochodzą do kilkunastu osób. Loty są opóźnione. Warto być na lotnisku wcześniej i nie kupować lotów kombinowanych z krótkimi przesiadkami.

Bejrut – transport z lotniska

Lotnisko w Bejrucie jest położone 8 km na południe od centrum miasta. Oficjalnie nie ma żadnego transportu publicznego z lotniska do miasta. Najpopularniejszym sposobem na dostanie się do centrum Bejrutu są oczywiście taksówki. Zaraz po wejściu do hali przylotów obskakują nas naganiacze oferując kosmiczne kwoty za przejazd. Standardowo jest to 20 USD. Da się stargować do 15 USD. Niższe ceny zaoferują nam taksówkarze stojący przy ulicy prowadzącej do lotniska. Zaraz za parkingiem przed halą przylotów. Nie trzeba szukać, każda mijająca nas taksówka będzie trąbiła, kierowca będzie krzyczał „taxi, taxi”. Do centrum jedzie się ok 15 minut. Przy nocnych przylotach jest to jedyny sensowny transport do miasta.

Jeżeli przybywamy w ciągu dnia, możemy po prostu wyjść z lotniska ulicą – jedyną wyjazdową – i dojść kilkaset metrów do estakady oznaczonej na Google Maps, jako Tahouitet El Ghadir. Stąd wystarczy machnąć na jeden z białych busików jadących główną ulicą na północ (kierunek od lotniska). Kierowcy nie mówią po angielsku, ale większość busików jedzie prosto aż do meczetu Hariri przy Placu Męczenników (Martyr’s Square). Po około 25 minutach będziemy na miejscu. Jeżeli zobaczymy, że busik skręca w którąś z poprzecznych ulic, po prostu wysiadamy i łapiemy kolejny jadący prosto. Stawka za przejazd w ramach Bejrutu to 1000 funtów libańskich, za przejazd na lotnisko zapłacimy 2000 funtów.

Zapory na ulicach Bejritu - Liban

W drodze powrotnej na lotnisko jest jeszcze łatwiej. Wystarczy stanąć pod wiaduktem przy ulicy Bechara El Khoury, jakieś 300 m na południe od meczetu Hariri i 100 m za ruinami Beirut Dome. W tym miejscu busiki zawracają i jadą na południe. Wybieramy busik bez numeru. Te oznaczone numerem 4 skręcają do zachodniego Bejrutu – do dzielnicy Hamra. Wystarczy zapytać kierowcy o Al-Matar – to część miasta przy lotnisku – i dojedziemy aż do rozjazdu Tahouitet El Ghadir przed lotniskiem. Podróż, w zależności od natężenia ruchu zajmuje ok. 25-60 minut. Kurs kosztuje 2000 funtów libańskich.

Ciekawą opcją jest spacer z lotniska do miasta. W zasadzie to marsz prosto jedną ulicą Chomeiniego (El Imam El Khomayni). 8 km przejdziemy w ok. 1,5 godziny spokojnym tempem. Przy lotnisku nie ma chodnika, więc najlepiej iść pasem zieleni pomiędzy jezdniami, omijając tarasujące drogę krzaki. Potem jest lepiej, ale drogę przecinają kolejne posterunki, barykady i betonowe zapory, trzeba więc chwilami iść ulicą. Ruch jest spory, trzeba uważać, żeby nic nas nie potrąciło. Po drodze zawsze możemy się zatrzymać na kawę, sok z pomarańczy czy coś do jedzenia.

Ta opcja jest rekomendowana jedynie w ciągu dnia. Droga prowadzi przez południowe przedmieścia Bejrutu, kontrolowane prze różne milicje, w tym hezbollah. Dochodziło tu do zamieszek a nawet porwań turystów (dawno temu), wszędzie więc jest to odradzana opcja. Przedmieścia faktycznie nie wyglądają najprzyjemniej, dookoła jest pełno wojska i milicji a budynki są obdrapane, dookoła jest brudno, ale czułem się bezpiecznie. Może nocą faktycznie to miejsce robi się nieprzyjemne, więc lepiej wybrać taksówkę.

Pieniądze w Bejrucie

Pieniądze w Libanie to prosty temat. Walutą jest funt libański. Jego kurs do dolara jest stały 1 USD = 1 500 LBP. Co więcej dolar amerykański jest akceptowanym i oficjalnym środkiem płatniczym w Libanie. Nie ma więc problemów z wymianą waluty. Można zwyczajnie płacić dolarami w sklepach. Nie mam tu na myśli straganów na bazarze, ale wszystkie sklepy. Na paragonach pokazywana jest wartość w dolarach i funtach libańskich. Nominały są spore, więc ceny są dość proste. W obiegu są banknoty od 1 000 funtów wzwyż. Są również monety 500 i 250 funtów, ale rzadko są używane, a ceny typu 750 funtów są czasem zaokrąglane – oczywiście w górę. Jeżeli płacimy dolarami, to zazwyczaj reszty dostaniemy w funtach, warto więc mieć drobniejsze nominały dolarowe, typu 5, 10. 20 USD. W Bejrucie euro można wymienić w kantorach, np. w dzielnicy Hamra, ale nie warto, kurs się zmienia a dolar jest stały i jest akceptowalnym środkiem płatniczym. Lepiej więc po prostu przywieźć ze sobą z Polski dolary. W sklepach można bez problemu płacić kartami, bankomatów jest dużo, obsługują wszystkie dostępne u nas karty (VISA, Mastercard)

Funt libański lub dolary - popularne środki płatnicze w Libanie

Czy w Bejrucie jest drogo?

Bejrut nie jest tanią destynacją. Ceny w mieście są dość wysokie. Średnio o 50% wyższe niż w Polsce. Przykładowe ceny:

Łóżko w hostelu – Hostel Talal to koszt około 25 000 LBP za noc (bez śniadania, z wifi płatnym 1 USD/200 MB).

Pokój dwuosobowy w hotelu kosztuje około 75 000-100 000 LBP za noc

Najlepiej się żywić oczywiście na ulicy, próbować lokalnego jedzenia. Poniżej zestawiłem przykładowe ceny najpopularniejszych produktów:

Manakish – najpopularniejsza przekąska w Bejrucie – placek przypominające pizzę, w zależności od dodatków (ser, mięso) kosztuje 2 000-6 000 LBP.

Shawarma, czyli popularny kebab (z jagnięciny, wołowiny lub kurczaka) w zależności od wielkości i rodzaju mięsa kosztuje ok. 6 000-8 000 LBP.

Falafel – porcja 6 sztuk, to koszt 3 000-6 000 LBP w zależności od wersji (w chlebku czy na talerzu). Szklanka wyciskanego soku z pomarańczy to koszt ok. 5 000 LBP,

Butelka coli (0,5l) to koszt ok. 1 000 LBP

Pomarańcze – kilogram ok 1 000 LBP

Świeże figi – kilogram ok. 4 000 LBP

Woda mineralna – butelka 1,5l – 1 000 LBP

Piwo – butelka 0,5 l – 3 000 LBP

W restauracjach za obiad zapłacimy od 15 000-20 000 LBP w górę.

Transport publiczny w Bejrucie

Transport publiczny w Bejrucie jest nieco skomplikowany. Nie ma spójnej komunikacji miejskiej. Brakuje jednej firmy świadczącej usługi na terenie całego miasta. Transport tworzy sieć niezależnych od siebie busików. Mają różnych operatorów, na szczęście ich trasy się nie pokrywają i w sumie tworzą – przynajmniej teoretycznie – dobrą sieć komunikacyjną. Teoretycznie istnieje nawet mapa transportu miejskiego w Bejrucie – zamieszczam ją poniżej, ale nie ma co się do niej przyzwyczajać czy traktować za pewnik.

Przede wszystkim, nie istnieje coś takiego jak przystanek autobusowy. Wystarczy stanąć w dowolnym miejscu przy ulicy i pomachać na nadjeżdżającego busa – zazwyczaj białe, stare, obdrapane z otwartymi drzwiami. Jeżeli nie pomachamy, nic się nie stanie, bus sam zwolni a kierowca będzie na nas trąbił i wykrzyczy informację o trasie. Żeby się zatrzymać, wystarczy w dowolnym miejscu dać znać kierowcy. Przyjęło się, że wysiada się w pobliżu skrzyżowań.

O ile łatwo jest poruszać się wzdłuż głównej ulicy Chomeiniego, o tyle pozostałe to wielka niewiadoma. To, co udało mi się ustalić, to że busik numer 4 odjeżdża z okolicy meczetu Muhhamad Al-Amine na zachód do Hamra.

Mapa transportu publicznego w Bejrucie - teoretyczna
Mapa transportu publicznego w Bejrucie. Źródło: Zawarib

Niedrogie są również taksówki i nie ma problemu z ich złapaniem. W zasadzie, to one łapią nas. Każda – dosłownie – każda taksówka przejeżdżająca obok dowolnego przechodnia trąbi. Nie trudno sobie wyobrazić, że w efekcie mamy do czynienia z jednym wielkim trąbieniem. Bez przerwy. Jest to dość męczące. W taksówkach nie ma oczywiście taksometrów, więc umawiamy się z kierowcą na ustaloną kwotę. Opłaty za przejazd zaczynają się już od 5 000 LBP. Na spadek cen za przejazdy wpłynęła duża konkurencja w postaci uchodźców z Syrii. Oni są gotowi wozić ludzi za niższe kwoty. Można ich rozpoznać po autach. Zazwyczaj im starszy i gorszy samochód, tym będzie taniej, chociaż nie jest to regułą.

Można oczywiście poruszać się po mieście pieszo. Bejrut zachodni, Downtown, dzielnice chrześcijańska i ormiańska, są w miarę blisko siebie – od skał Raouche (Pigeon Rocks) do Burdż Hammud jest jakieś 7km w linii prostej. O ile zachodnia część miasta jest w miarę płaska, o tyle wschodnia – chrześcijańska to już chodzenie góra-dół-góra-dół. Jeżeli dodamy do tego lenie upały, może być średnio komfortowo. Z drugiej strony to właśnie kręcąc się po ulicach, zaglądając w podwórka i zaułki najlepiej zwiedzimy miasto i poczujemy klimat Bejrutu. Da się zwiedzać miasto piechotą. Polecam!

Bezpieczeństwo w Bejrucie

Bejrut jest bezpieczny! Generalnie MSZ nie zaleca podróży do Libanu, a o samym Bejrucie krążą pogłoski i legendy. Faktycznie Bejrut ma ciężką historię – 15 lat wojny domowej, okupacja Izraela, naloty w 2006 roku, półtora miliona uchodźców z ogarniętą wojną Syrii, do tego uchodźcy z Afryki, m.in. Dżibuti. W mieście jest bardzo dużo wojska.

Przede wszystkim Liban nie jest krajem muzułmańskim, ani arabskim w dosłownym tego słowa znaczeniu. Liban jest wielokulturowy. Żyją tu obok siebie muzułmanie (szyici i sunnici), chrześcijanie a także inne religie, w tym Żydzi. Nie ma tu więc charakterystycznych dla państw arabskich obyczajów. Kobiety chodzą zasłonięte, ale jednocześnie możemy trafić na skąpo odziane Libanki. Nie je się potraw z wieprzowiny w dzielnicy muzułmańskiej, ale w chrześcijańskiej nie ma z tym problemu. W sklepach można dostać piwo. Bejrut słynie ze swojego bogatego życia nocnego – klubów i imprez. W nocy czyhają na nas te same niebezpieczeństwa, co w Polsce. W ciągu dnia nie powinno nas tu spotkać nic przykrego. Jedyna niedogodnością są żebracy, a wśród nich ostatnio dzieci z Syrii.

Posterunek wojskowy - Bejrut, Liban

Na każdym kroku są barykady, zapory, blokady, szlabany, żołnierze z bronią długą i wozy opancerzone. Szczególnie na południu, po drodze z lotniska rzuca się to w oczy. Miasto wygląda jak podczas oblężenia. Sprawia to dość nieprzyjemne uczucie. Pilnowane są urzędy, budynki ministerstw, ale również osiedla mieszkalne i meczety. Jednocześnie życie toczy się tu jak gdyby nigdy nic. Ludzie chodzą po knajpach, śmieją się, jedzą lody. To uspokaja. Nic się nie dzieje. Wojsko nie zaczepia ludzi. Jedyne, co może zwrócić na nas ich uwagę to robienie zdjęć. Nie wolno robić zdjęć posterunków i żołnierzy. Czasami jest to trudne, bo stoją przy głównych atrakcjach np. przy placu Nejmeh czy meczecie Muhhamad Al-Amine.

Poważnym błędem jest robienie zdjęć na południowych przedmieściach Bejrutu. Za paradowanie z lustrzanką na wierzchu zostałem wylegitymowany przez panów z hezbollahu – bez mundurów i z zardzewiałymi kałaszami. Padają standardowe pytania – skąd jestem, jaki zawód wykonuję i co tu robię. Lepiej nie chodzić z aparatem na wierzchu. Telefon w zupełności wystarczy.

Miłego zwiedzania Bejrutu!