Biznes klasa Qatar Airways - szampan rose podczas lotu

Biznes Klasa. Czy warto w niej latać?

Nigdy nie czułem szczególnej potrzeby latania w biznes klasie. Szampan przed startem, jedzenie na porcelanie i metalowe błyszczące sztućce nie wydawały się warte płacenia kosmicznych kwot za bilety. Kiedy jednak natrafiła się okazja na lot w biznes klasie w cenie ekonomicznej, nie wahaliśmy się ani chwili. Ciekawość, chęć zaznania luksusu, wygoda? Nie wiem, co nami kierowało. Chyba to pierwsze, a właściwie wszystko. Wszystko zapowiadało się super. Kupiliśmy bilety na lot Amsterdam – Tokio liniami Qatar Airways. Mieliśmy oczywiście przesiadkę w Doha, dzięki czemu czekały nas cztery długie loty w moich ulubionych maszynach Boeing 777. Czy biznes klasa się opłaca? Czy warto nią lecieć? Pod jakim kątem jest lepsza od zwykłej klasy ekonomicznej? Zacznijmy od początku.

Biznes klasa zaczyna się na lotnisku

Czy warto lecieć w biznes klasie - Karta pokładowa biznes klasa - Qatar Airways - piękna w każdym calu

Doświadczenie z klasą biznes zaczyna się przed odlotem. Check-in otwiera się na 3 godziny przed planowanym odlotem. Są oczywiście oddzielne stanowiska i oddzielna kolejka. Od klasy economy różnią się tym, że nie ma kolejki. Tu działa prosta matematyka w biznes klasie są 42 miejsca, w economy aż 316. Od samego początku jest „proszę”, „przepraszam”, „dziękuję”, trochę „ę”, „ą”. Jak w super eleganckiej restauracji, w której nie do końca wiemy, do czego jest każdy z 18 sztućców naokoło naszego talerza i trzeba siedzieć wyprostowanym jak struna, bo wypada. Normalnie jest to dla mnie dość sztuczne i krępujące, ale jesteśmy bardzo podekscytowani i rozluźnieni, tym, że pani z obsługi widząc nas całych w dresach na pewniaka stających do pustych stanowisk powiedziała, że to dla biznes klasy. „Wiemy” odpowiadamy z uśmiechem”. Panuje lekkie zdziwienie, kiedy nadajemy tylko jeden bagaż z czterech 32-kg, które nam przypadają. Duży limit bagażu – to zdecydowanie duża zaleta biznes klasy. W końcu dostajemy nasze karty pokładowe w ładnym srebrnym etui. Idealne i piękne w każdym calu. Mała rzecz a cieszy. Do kart pani dołącza zaproszenie do saloniku biznesowego Aspire Lounge 41.

Biznes klasa, business lounge

Z kartami pokładowymi przechodzimy przez skanery oddzielną kolejką. To kolejna zaleta klasy biznes – mniejsze zamieszanie, chociaż płynność ruchu na tzw. „Security” nie zależy od klasy podróży a od człowieka. Wszędzie mogą się trafić zawalidrogi z płynami i ostrymi przedmiotami w bagażu podręcznym. Kontrola paszportowa jest wspólna dla wszystkich pasażerów. Ponieważ mamy do odlotu ponad dwie godziny a nie chce nam się chodzić po sklepach, udajemy się do saloniku biznesowego Aspire Lounge 41. To nasza pierwsza wizyta w saloniku, spodziewaliśmy się chyba czegoś większego, bardziej ekskluzywnego, tak przynajmniej zawsze jest pokazywane na ładnych zdjęciach. Tymczasem salonik przypomina hotelowe lobby: z sofami, fotelami, stołami. Salonik jest dość mały, więc jest ciasno. Na szczęście udaje nam się znaleźć miejsca – wygodne skórzane fotele z widokiem na płytę lotniska i stolikiem na drinki.

Biznes klasa Qatar Airways - salonik biznesowy w Amsterdamie

Oczywiście w saloniku jest bar i bufet. Napoje bezalkoholowe, piwo, wino, whisky, szampan, gin… co kto lubi. Do tego przekąski, jakieś orzeszki, kanapki, sałatki, owoce, czekoladki, ciastka. Jest też zupa, nie ma regularnych dań głównych, ale bez problemu można coś przekąsić. Nie mamy raczej podejścia „za darmo to trzeba zjeść”, ale nawet z nim trzeba pamiętać, że to jest nie do przejedzenia. Tak. Jest wszystko, za darmo. Nie to jest jednak największą zaletą saloniku biznesowego. Tej nie widać. Ją słychać. A raczej właśnie nie słychać. Największym plusem business lounge jest nie to, że można zjeść za darmo, ale to, że można poczekać na swój lot w ciszy. Nie ma tego szalonego lotniskowego zgiełku, ludzi biegających w kółko, nie ma tej wrzawy, przepychania, przesuwania, nie ma pikania wózków, brzęku sztućców, komunikatów świdrujących mózg. Jest cisza. Można odetchnąć, odsapnąć. Posiedzieć w wygodnym, miękkim fotelu, w pozycji półleżącej, z nogami w górze, sączyć gin z tonikiem i patrzeć na samoloty.

Samolot

Przy bramce, pasażerowie klasy biznes mają oczywiście oddzielną kolejkę. Faktycznie wygodne jest przechodzenie bez kolejki, ale to nie jest dla nas szczególnie ważne, ponieważ z przechodzeniem przez bramkę zawsze czekamy do samego końca, aż kolejka minie. Zaletą jest to, co dzieje się dalej – wejście do samolotu przednimi drzwiami bez kolejki – to akurat jest wygodne. Do tego nie musimy martwić się o miejsce na bagaż podręczny. To, które w klasie ekonomicznej jest przeznaczone na 3-4 osoby tu jest tylko dla naszej dwójki. W kabinie wita nas uśmiechnięta obsługa Qatar Airways. Przepięknie ubrane panie w mundurach dopracowanych do najmniejszego szczegółu. Szczególnie w pamięci utkwiły mi apaszki ze wzorkiem w oryksy. Idealnie spięte włosy, przyklejony uśmiech. Zasada jest prosta – tu pasażer ma się czuć jak król.

kabina biznes klasa Qatar Airways Boeing 777

Kabina jest przestronna, elegancka w swej prostocie i czysta. W naszym salonie są 24 miejsca. Cztery rzędy, trzy pary foteli. W zasadzie to nie fotele a trony. Pomiędzy nimi nieduży stolik. Bardzo dużo miejsca na nogi. Przed fotelem dwudziestokilkucalowy ekran LCD. Chwilkę po zajęciu miejsc, kiedy się jeszcze wiercimy na fotelach, podchodzi stewardessa, przedstawia się, informuje, że jest do naszej dyspozycji przez cały lot. Pyta, czego się napijemy. Niestety nie może zaoferować soku, może być tylko woda albo szampan. – A więc brut czy rose? – pyta uprzejmie pani – Co zrobić? – po chwili na naszym stoliku pojawiają się dwa kieliszki schłodzonego, musującego rose – PIPER-HEIDSIECK. Obok nich gorące, zwinięte w rolkę ręczniczki pachnące delikatnie cytrusami. Przecieramy twarze, ręce i sączymy szampana rozglądając się dyskretnie po kabinie. Jest naprawdę ładnie.

Biznes klasa Qatar Airways - szampan rose podczas lotu

Po chwili stewardessa wraca i wręcza nam nieduże przepiękne różowe pudełeczka. To kosmetyczki z logo firmy BRIC’S – włoskiego producenta walizek i toreb. W środku maleńkie opakowania mgiełki do twarzy, kremu nawilżającego oraz balsamu do ust włoskiej marki Castello Monte Vibiano Vecchio – małej, rodzinnej firmy produkującej luksusowe kosmetyki spa. Oprócz tego, w kosmetyczce to, co niezbędne w samolocie: na oczy – jest gruba, miękka, doskonale wykończona, z paskiem na rzep, pozwalającym na regulację, korki o uszu to standardowe piankowe w torebce, ale dodatkowo zapakowane w małe zamykane pudełeczko, wreszcie jednorazowe skarpetki – miękkie i przyjemne w dotyku. Wszystko tak ładne, że aż szkoda używać. Okazuje się, że kosmetyczki są w różnych kolorach. W drodze powrotnej dostaliśmy żółtą i niebieską.

Biznes klasa Qatar Airways - kosmetyczka na pokładzie

Biznes klasa Qatar Airways - kosmetyki w klasie biznes

Pani podaje nam menu oraz kartę win i informuje jak wygląda serwowanie posiłków. Tutaj duża niespodzianka. W klasie biznes Qatar Airways nie ma stałych godzin serwowania posiłków. Można zamawiać co się chce, kiedy się chce i ile się chce, w dowolnej kolejności. Najlepiej jej od razu powiedzieć co i kiedy byśmy chcieli. My nie wiemy, więc pani nas nie męczy i odchodzi, dolewając jeszcze rose, które paruje w dość szybkim tempie. My na spokojnie przeglądamy menu. Przystawki to pięknie brzmiące arabskie mezze: hummus, tabouleh, babaganusz, sałatka z dyni. Dania główne to oczywiście filet z ryby, biryani z kurczaka, pasta. Do tego deski serów, wybór pieczywa. Na koniec wykwintne desery: tarta, lody, świeże owoce. Obowiązkowo karta win z najlepiej dopasowanymi szczepami: shiraz z Argentyny, sauvignon blanc z RPA. Nie chce nam się nad tym myśleć, zamawiamy więc to, co do nas najbardziej przemawia i oczywiście więcej szampana.

Biznes klasa Qatar Airways - Menu podczas lotu

Biznes klasa Qatar Airways - posiłki

Co tu dużo pisać. Jedzenie w samolocie nie należy do najlepszych. A raczej nasze kubeczki smakowe nieco wariują w warunkach sztucznie utrzymywanego ciśnienia, niskiej wilgotności i ciągłego, tępego, stłumionego huku silników. Wszystko smakuje słabo, niewyraźnie jak tektura. Są oczywiście wyjątki, ale zazwyczaj jedzenia z samoloty się nie pamięta. Z jedzeniem w klasie biznes Qatar Airways jest inaczej. Pamięta się je przede wszystkim dlatego, że jest pięknie podane. Ładne ciężkie talerze, krystalicznie czyste szklanki i kieliszki, masywne błyszczące sztućce, które naprawdę wyglądają jakbyśmy byli pierwszymi osobami, które nimi jedzą. Samo jedzenie to sztuka, przepięknie ozdobione, przybrane, ułożone w małe porcyjki. Nieważne co i w jakiej kolejności zamówimy, nie da się tego przejeść. Zresztą szkoda w ogóle psuć te małe dzieła sztuki. Qatar Airways zadbał o każdy, najmniejszy szczegół, nawet przyprawy: dżemiki Wilkin’s & Sons, przepiękne maleńkie buteleczki Tabasco, oliwa do wyboru: naturalna, z cytryną, z chilli. Same problemy pierwszego świata – co wybrać? – aż trochę głupio. Przykładowe dania z lotów w biznes klasie:

Biznes klasa Qatar Airways - posiłki podczas lotu

Biznes klasa Qatar Airways - jedzenie

Biznes klasa Qatar Airways - jedzenie na pokładzie Boeing 777

Biznes klasa Qatar Airways - jedzenie na pokładzie - rejs Boeing 777

I tak na każdym kolejnym locie. Wystarczy w dowolnym momencie wcisnąć guziczek i zamówić. Po kilkunastu minutach przychodzi pani lub pan, rozkładają stolik, nakrywają obrusem, układają jedzenie, wszystko jak odmierzone od linijki. Coś niesamowitego. A może nie? Dla mnie to trochę krępujące, nie lubię kiedy ktoś koło mnie „biega”, usługuje, nie lubię zwracać na siebie uwagi. Ale tak właśnie wygląda biznes klasa. Nie bez znaczenia jest też pochodzenie linii – Arabowie słyną z przepychu i bardzo serio traktują kwestie usługiwania, które w ich wydaniu pociągnięte jest niemal do wymiarów absurdu. Tu można się poczuć jak sułtan. To pewnie za to tyle się płaci w biznes klasie.

Biznes klasa Qatar Airways - rozkładany fotel i rozrywka pokładowa

Kiedy już zjedliśmy a na naszym stoliku pozostały kieliszki z rose, pora odpocząć. Oczywiście standardowo system rozrywki pokładowej jest naszym najlepszym przyjacielem. Książki czyta mi się w samolocie trudno – suche powietrze strasznie męczy oczy. Film to co innego. Jeżeli chodzi o wybór tytułów to jest średni – taki jak w klasie economy – tu jest równość. Tytuły zależą od pory roku i liczby premier w ostatnim czasie. Loty jesienne to raczej posucha. W wakacje jest mało premier w kinach, a filmy w samolocie to zazwyczaj te z kin sprzed 3-4 miesięcy. Zresztą latamy na tyle często, że trudno nam trafić na coś nowego w samolotach. Rozrywka pokładowa ma jeszcze jedną dużą zaletę. Zawsze znajdzie się wśród nich gniot, przy którym można zasnąć. Ciekawe czy ktoś kiedyś zastanawiał się, po co w samolotach jest film „Zodiac”? Właśnie po to. To najlepszy środek nasenny. Bardzo pomagają świetne słuchawki BOSE z systemem wygłuszającym ten uciążliwy samolotowy szum. Jeden „pstryk” i absolutna cisza.

Biznes klasa Qatar Airways - regulacja siedzeń

Spanie w samolocie to ciężki temat. Nie każdy potrafi. Jest niewygodnie – szczególnie dla osób wysokich takich jak ja – doskwiera mało miejsca na nogi, ciasnota. Wiele też zależy od tego, kto siedzi koło nas. W biznes klasie ten problem nie istnieje. Podróżując we dwójkę siedzimy obok siebie, na ogromnych, szerokich fotelach. Nikt nie siedzi koło nas, bo są podzielone w dwójki. Co więcej, można się od sąsiada odgrodzić przepierzeniem. W oparciu oprócz pilota jest całe centrum zarządzania fotelem. Nie wiem w ilu opcjach i wymiarach można regulować fotel, ale możliwości jest dużo. Są też gotowe ustawienia: leżące, półleżące. Właściwie nie wiem, ile było tych ustawień, ale Ula w 15 minut przetestowała je wszystkie. I jest jeszcze masaż – również w kilku opcjach, w kilku punktach: na plecy, lędźwia a nawet nogi. Przy dłuższych lotach się bardzo przydaje. W biznes klasie odpada tez problem niewygodnej pozycji do spania. Jeden przycisk i mamy fotel rozłożony na płasko. Do tego prześcieradło, poduszka, kołdra. I oczywiście pidżama.

Biznes klasa Qatar Airways - kosmetyki z samolotu

Kiedy idę się przebrać do łazienki, podchodzi pan z obsługi i pyta czy przygotować mi łóżko. Bo, po co robić samemu? Pan więc szykuje posłanie, a ja spokojnie dokonuję toalety wieczornej – a może porannej – sam już nie wiem, przecinając tyle stref czasowych łatwo się pogubić. Zapomniałem pasty i szczoteczki. To nic. W biznes klasie wszystko jest. Jednorazowe szczoteczki do zębów. W zasadzie to nie są jednorazówki a normalne szczoteczki dużych koncernów kosmetycznych. Do tego małe tubki pasty do zębów – również znanych marek. Maszynka do golenia? Proszę bardzo! Wszystko leży ładnie zapakowane w koszyczku. Do tego standardowy zestaw kosmetyków: mydło, balsam nawilżający, żel do dezynfekcji, chusteczki, waciki, mgiełka, krem do twarzy. Nie trzeba tu mieć ze sobą nic. Wszystko jest. Wracam na miejsce, łóżko gotowe, można spać.

Przesiadka w biznes klasie

Biznes klasa Qatar Airways - przesiadka w Doha

W biznes klasie lot międzykontynentalny mija szybko. W przeciwieństwie do klasy ekonomicznej, można się wyspać w pozycji leżącej. To jest diametralna różnica. Po 12 godzinach w economy człowiek zazwyczaj czuje się jak przeżuty i wypluty. Z biznes klasy wychodzi wypoczęty i tak świeży, że można wprost jechać do biura i pracować. W biznes klasie zwyczajnie nie czuje się latania. Kolejnym męczącym etapem podczas podróży jest przesiadka. Niezależnie gdzie się odbywa i jak wyposażone jest lotnisko, jest lepiej lub gorzej, ale nigdy nie da się do końca wypocząć. W biznes klasie jest to rozwiązane świetnie.

Biznes klasa Qatar Airways - salonik biznesowy Al Maha Lounge w Doha

Wysiadamy w Doha w środku nocy. Normalnie, w klasie ekonomicznej, skoczylibyśmy do food courtu zjeść coś za horrendalnie wysoką cenę. Teraz kierujemy się z naszymi pięknymi srebrnymi kartonikami z napisem „Buisness Class” do Al Maha Lounge. Salonik jest ogromny, położony na 2 poziomach. Składa się z kilku sal, w których rozłożone są miękkie fotele, stoły i sofy. Na górze jest bar oraz bufet, w którym za darmo można wypić i zjeść wszystko, na co przyjdzie ochota: na słodko, słono, ostro, kwaśno. Szwedzki stół zastawiony suto, barman polewający co tylko dusza zapragnie. Jest też restauracja. Również za darmo – tu w menu kanapki, sałatki do tego mały bufet. Karta win taka jak w samolocie, czyli obszerna. Wszystko to znowu nie jest takie luksusowe jak na zdjęciach, dodatkowo, swoje robi ogromny przerób. Miejsca jest na około 500 osób. To sprawia, że ciężko nad taki miejscem zapanować, nawet przy tak licznej obsłudze jak w Doha.

Biznes klasa Qatar Airways - jedzenie w saloniku biznesowym Doha

Darmowe jedzenie i picie nie robi na nas takiego wrażenia, mimo że wybór jest naprawdę imponujący. Jedna rzecz podczas przesiadki w Doha jest absolutnie nie do pobicia – prysznic. W saloniku biznes klasy jest prysznic. W zależności od liczby gości może być kolejka. My trafiliśmy na moment, kiedy damskie były puste i wchodziło się od razu, do męskiego trzeba było czekać ponad pół godziny. Mimo kolejki pan z obsługi ładnie zarządzał oczekującymi. Sam prysznic to klasa. Prywatne pomieszczenia – łazienkowe, przestronne, większe niż nasza łazienka w domu. W środku czyściutko i sucho. Po każdym gościu łazienka jest sprzątana i przygotowana na następnego gościa. W środku wszystkie potrzebne przybory do mycia i pielęgnacji, łącznie z maszynkami i kremem do golenia, szczoteczką i pastą do mycia zębów. Jest też suszarka i jednorazowe kapcie, więc nie trzeba mieć ze sobą niczego. Nie ma jedynie grzebieni. Wynagradzają to puszyste ręczniki w rozmaitych rozmiarach i ilości niezliczonej. Jakby każdy był do innej części ciała. Prysznic przy przesiadce robi dobrze. Zwłaszcza, gdy jesteśmy po całym dniu na mieście, nocy w samolocie a czeka nas kolejny, 12-godzinny lot. Po takim prysznicu, praktycznie zaczynamy podróż od nowa – z pełnym poziomem energii i życia.

Czy warto?

Zanim spróbowaliśmy, wydawało mi się, że loty w biznes klasie to fanaberia bogaczy lub ludzi, którzy latają nie za swoje, a za firmowe pieniądze. Może i tak jest. Przede wszystkim jednak, biznes klasa – jak sama nazwa wskazuje – faktycznie jest zaprojektowana dla biznesu. Wszystko działa tak, aby podróż jak najmniej zmasakrowała człowieka. Normalnie oczekiwanie, lot, przesiadki bardzo męczą. Nie można się wyspać, położyć, a nawet jeżeli, to wszystko jest byle jakie, prowizoryczne, na chwilę. Biznes klasa eliminuje takie przeszkody. Pozwala odpocząć lub popracować przed lotem, wyspać się w samolocie i sprawia, ze przesiadki są bezbolesne, można się nawet wykąpać. Do tego oczywiście dochodzi darmowe jedzenie i picie, ale kiedy ktoś płaci tyle za bilety, to chyba stać go też na jedzenie – nawet to na lotnisku. Nie płaci się więc za jedzenie na talerzu, metalowymi sztućcami, małych pięknych porcyjek. Płaci się za wygodę, za energię, za to, że po 20 godzinach podróży nie czujemy się jak wyżęta ściera. Jesteśmy za to wypoczęci i możemy iść prosto do pracy – na spotkanie, prezentacje itp. dlatego właśnie biznes klasa.

To bardzo przyzwyczaja. Kiedy się raz zakosztuje takich wygód w podróży, naprawdę trudno wrócić do klasy ekonomicznej. Człowiek zdaje sobie sprawę, że może mieć w podróży rzeczy, o których by nie pomyślał, a gniazdko USB przy fotelu economy to wcale nie jest szczyt luksusu. Mam z biznes klasą tylko jeden problem. Podstawowy. To cena. Normalna cena lotu na trasie Amsterdam – Tokio, to prawie 15 000 PLN. Nam udało się zapłacić prawie sześć razy mniej – tyle co za klasę economy, dlatego polecieliśmy. Czy warto spróbować? TAK! Zdecydowanie, warto tego doświadczyć, poczuć się trochę jak podniebny sułtan, zjeść piękne dania, napić się szampana, cieszyć się pięknymi kosmetykami, gorącym ręczniczkiem i belgijskimi czekoladkami popijanymi rose, w końcu wysiąść z samolotu po 20 godzinach podróży wypoczętym. Czy warto to powtórzyć? To zależy. Jeżeli kogoś stać i zależy mu na wygodzie, to dlaczego nie? Wtedy zdecydowanie polecam klasę biznes w arabskich liniach lotniczych, które znane są z przepychu. Jeżeli zaś ktoś traktuje lot samolotem, jako przemieszczanie się z punktu A do punktu B, lepiej chyba spożytkować te pieniądze inaczej. No chyba, że też traficie na błąd taryfowy…

Wtedy się nie wahajcie!