Czeskie słodycze - Lentilky - czeski odpowiednik M&M's

Czeskie słodycze. Co jeść i co przywieźć

Podróże to zawsze miejsca, ludzie i jedzenie. Dużo lokalnego, charakterystycznego, zazwyczaj niesamowitego jedzenia. W tym deserów i słodyczy. Tym tekstem rozpoczynamy serię słodkich smakołyków, które zawsze próbujemy na miejscu lub przywozimy z przepodróży. Piotrek jest u nas mistrzem kuchni, a ja zajmuję się deserami, zatem to ja popełniam ten wpis. Będzie o tym, co do zaoferowania mają południowi sąsiedzi. Często problemem może być określenie, skąd są te skarby, bo wiele ma korzenie w Czechosłowacji i przyporządkowanie ich do konkretnego kraju obecnie jest dość trudne. Na szczęście dla nas, oba oferują podobne produkty. Piotrek był niedawno w Czechach, w podróży służbowej. Spędził w Pradze dwa dni. Na miejscu zajadał się prażonym syrem i popijał zimną hladinką, cochtanem i mlikiem. Przy spadku poziomu cukru robił nalot na sklep i próbował najróżniejszych drobnych słodkich przyjemności. Oprócz magnesu, przywiózł czeskie słodycze – duuuużo czekolady innych wspaniałości. No właśnie, czy wszystkie to wspaniałości?

Czeskie słodycze - co jeść w Czechach i co przywieźć do domu

Patrząc na deskę radości wracam do dzieciństwa. Kilka razy byłam na koloniach na Słowacji lub w górach, skąd mieliśmy też wycieczki do Czech. Zawartość plecaczka powrotnego przypominała to, co teraz leży przede mną. To był powiew wielkiego świata. „Zagranico”, coś, czego u nas nie ma, albo trudno zdobyć. Waflowe czy czekoladowe święte graale, których nigdy nie jadło się łapczywie, a delektowało i jadło małymi porcjami, żeby starczyło na dłużej. Czy nadal to wszystko przynosi tyle szczęścia? Przekonajmy się.

Czeskie słodycze – Lentilky

z serii Czeskie słodycze - Lentilky - czeski odpowiednik M&M's

Lentilki! Kto ich nie jadł w dzieciństwie niech pierwszy… Tak, wszelkiej maści draże i Lentilki to smak dzieciństwa, kiedy nie było jeszcze M&M’sów (w stosunku do których, mam bardzo słabą silną wolę). Te przywiezione przez Piotrka są wersją XXL. Spuchnięte M&M’sy. Dopiero teraz widzę, że mają dość wyblakłe kolory, a masa pod skorupką wydaje się jakaś czekoladopodobna… Kakaowa? Nikt nie obiecywał, że będą rozpuszczać się dopiero w buzi, a nie w dłoni. To dobrze. Czy rozpływają się w ustach powodując skok endorfin? Nadal są dobre, ale wywołują sentyment i jedynie malujący się na twarzy lekki uśmiech niż szaloną dziecięcą radość. Jedno jest jednak pewne – nie zmarnują się.

4/5 – za wspomnienia

Czeskie słodycze – Studentska

Czeskie słodycze - Studentska - bardzo dobra czeska czekolada z mnóstwem dodatków

Studentska! Kiedyś tabliczka czekolady nie była dla mnie wyzwaniem. Obecnie kupuję głównie te ciemne i wykorzystuję do wypieków. Dla przyjemności wcinam, już w mniejszych ilościach, głównie szwajcarskiego Frey’a, z minimalną ilością dodatków. Studentska to zupełnie osobna kategoria w moim rankingu. To raczej blok czekoladowy wypełniony obficie dodatkami, mleczny, pyszny. Do tego te kawałki twardawej galaretki. Nie jest już taka nieosiągalna, zwłaszcza, że od jakiegoś czasu można ją kupić nawet w dyskontach. Jednak, kiedy dostaję ją w prezencie, cieszę się (znów!) jak dziecko. Tu jest tylko jeden szkopuł – dla mnie musi być bez rodzynek. Winogrona jadam przed suszeniem lub w wersji butelkowanej. Na szczęście wybór jest duży. Tym razem przyjechały do mnie wiśniowa i malinowa. To zdecydowanie moje dwa ulubione owocowe dodatki deserowe. A jak smakuje? Bosko! Jest delikatna a ze względu na ilość orzechów i owoców – z pewnością zdrowa i pożywna. Innego uzasadnienia, pół tabliczki później nie znajdujemy…

4/5, między innymi za dodatki, które nie są rodzynkami.

Czeskie słodycze – Tatranky

Czeskie słodycze - Tatranky - lub Horalky lub w Polsce Góralki - przepyszny wafelek z różnymi nadzieniami, z czekoladą dookoła

Tatranky. Albo Horalky. Zapewne w Czechach i na Słowacji różne firmy produkujące to cudo, konkurują ze sobą tak jak u nas producenci „Michałków”. Pewnie każda marka ma swoich zagorzałych wyznawców i zaprzysiężonych wrogów. W Polsce dostępne jako Góralki. Pyszny wafelek oblany na bokach czekoladą obecnie w kilku wariantach, jednak mi najbardziej smakuje ten klasyczny kakaowy lub orzechowy. Bardzo delikatny, dla mnie mniej słodki niż rodzime Prince Polo, co według mniej wypada na jego korzyść. Dzięki temu można też zjeść go więcej… Tak, zdecydowanie to mój numer jeden. Przy Tatrankach, Horalkach i pozostałych zawsze pojawia się pytanie: dlaczego czekolada jest tylko po bokach a nie na całym wafelku? Oszczędność? Jakaś legenda typu: dowcip faceta przy linii produkcyjnej? Najlepiej na to pytanie odpowiedzieć sobie samemu zabierając wafla w góry i wyjąć go po kilku godzinach chodzenia w upale z plecaka. Dla porównania, można to samo zrobić z innym wafelkiem – całym oblanym czekoladą. Odpowiedź sama przychodzi do głowy.

4,5/5 za wafelek, nadzienie, małą ilość czekolady na bokach i możliwość łasuchowania bardziej.

Czeskie słodycze – Margot

Czeskie słodycze - batonik Margot - nieudolna kopia Bounty - zapewne najgorsza rzecz jaką znajdziecie na półkach ze słodyczami w Czechach

Margot – batonik kokosowy, którego nie znałam. Kocham Bounty. Od zawsze miłością bezgraniczną. Od kiedy pojawił się w ciemnej czekoladzie, jeszcze bardziej. Dodatek kokosa do czegokolwiek zawsze był dla mnie gwarancją sukcesu…. Do tej pory… Batonik jest nie tylko kokosowy, jest kokosowopodobny. Ciężki jak cegła, można nim zabić. Po pierwszym kęsie pierwsze co przychodzi na myśl to – jak można!? – Konsystencja zbitej masy marcepanowej nasączonej acetonem. Z trocinami przypominającymi wiórki kokosowe, oblana masą kakao. Po przegryzieniu aż szczypie w oczy. To jak przeżuwanie wacika nasączonego zmywaczem do paznokci. W tym batoniku wszystko było absolutnie złe. Wszystko. Absolutnie niezjadliwe. Nie, nie, nie.

Ja daję 1/5 za to, że to kokos. Piotrek: 0/5 pomimo że to kokos.

Czeskie słodycze – Jahodovy dortik

Czeskie słodycze - Jahodovy dortik - czyli cos jak nasz piernik kasztelański - przekładany dziwną masą truskawkową

Jahodovy dortik. To jakby piernikowe ciasto przełożone czymś co nie jest dżemem, ale jakąś dziwną, różowo-białą masą, w tym przypadku o smaku truskawkowym. Wskazuje na to truskawka na opakowaniu. Dość suche, całkiem niesmaczne i jeszcze polane czymś, co nie jest polewą czekoladową. A nawet wygląda. I jeszcze maźnięte czymś białym – lukier? Na czekoladzie? Chyba w złej kolejności zaczęliśmy degustacje i najlepsze, zamiast zostawić na deser, poszyły na pierwszy ogień. Po prostu nie!

0/5 za zniszczenie mi smaku piernikowego.

Czeskie słodycze – Tasticka

Czeskie słodycze - Tasticka - czyli coś jak polska Owocowa Dolina z lat '90, tyle że nieco nieudolnie skopiowana

Tasticka. Piotrek kupił, bo jak mówił, przypominało mu wedlowską „Owocową Dolinę” z lat ’90. Miękkie aromatyczne półkruche języczki wypełnione marmoladą owocową. Takie były… Niestety Tasticka to nieudolna podróbka kultowej „Owocowej Doliny”. Przypomina ciastko z marmoladą. To kategoria, którą zdecydowanie omijam. Zazwyczaj są suche a „dżemy” przesłodzone. Całość smakuje tak, że dziękuję nie szukając więcej argumentów na nie. To typ ciastka, które jest przyswajalne tylko w towarzystwie czarnej herbaty i to w ilości sztuk: 1.

3/5 bo czasem jednak potrzebujesz ciastka do herbaty.

Czeskie słodycze – Kolonada

Czeskie słodycze - Kolonada czyli czeski torcik wedlowski - bez polewy czekoladowej ale i tak bardzo smaczny

Kolonada – lekkie wafle przekładane kremem, w naszym przypadku kakaowym. Coś jak torcik wedlowski, tylko z opłatków (albo Andrutów – opcja dla ateistów) i bez polewy czekoladowej. To jedna z tych rzeczy, którą sprzedają na lotnisku w Pradze jako pamiątkę kulinarną z Czech. Występuje w dziesiątkach opcji, w wersji małej i dużej, przekładany i jako pojedyncze, cienkie płatki o smaku orzechowym. I wiecie co? Kolonada wskakuje na podium razem z Horalkami. Za lekki, delikatny smak, za to, że wszystko w nich przypomina torcik wedlowski, który mimo że dawno już nie smakuje jak kiedyś, nadal w domu musi być. Za to, że mają wiele smaków i chcę spróbować każdego. I tak, za to, że były wisienką na torcie i po mniej udanych próbach przywróciły dobre imię czechosłowackim słodyczom.

5/5 za wszystko, łącznie z opakowaniem.

Czeskie słodycze…

Czeskie słodycze - co jest smaczne a co nie

Będę je nazywać – czechosłowackie, tradycyjne – mimo że już od dawna produkowane przez globalne marki, w dwóch różnych krajach. Dla mnie na zawsze będą jednym z symboli radosnego dzieciństwa. Teraz zupełnie osiągalne, dostępne w polskich sklepach, a i tak najlepiej smakują przywiezione z podróży. Kiedy będziecie w Czechach, lub na Słowacji – bo wszystkie te kupicie na pewno w obu krajach – nie zapomnijcie pobuszować przy półce ze słodyczami. Powspominajcie! Przypomnijcie sobie dzieciństwo, wycieczki do Czech, wafelki o śmiesznie brzmiących nazwach, kolorowe kulki, czekoladę. Jedzcie i śmiejcie się! Tylko uważajcie na pułapki.

Smacznego! (czes. dobrou chut’)