Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości

Ekspedycja. Arktyczna obsesja Bea Uusma

Ekspedycja Andreego. 11 lipca 1897 roku, godzina 13:46. Orzeł (po szwedzku. Ornen), ogromny jedwabny balon wypełniony wodorem wznosi się powoli ponad wyspą Danskoya na północnym wybrzeżu Spitsbergenu. W koszu trzech podekscytowanych Szwedów: podróżnik Salomon August Andrée, inżynier Knut Frankel i fotograf Nils Strindberg. Dopiero co sączyli pożegnalnego szampana. Długo czekali na ten moment. Rok temu im się nie udało. Pogoda nie dopisała. Teraz nareszcie się uda. Musi się udać! Śmiałkowie chcą jako pierwsi w historii zdobyć biegun północny. Podczas gdy większość próbuje zdobyć biegun lądem – na saniach, psimi zaprzęgami czy okrętami, oni wymyślili, że zwyczajnie polecą tam gnani południowymi wiatrami, zrzucą przygotowany pływak „Byliśmy tu jako pierwsi” i polecą dalej – do Kanady, na Alaskę lub Syberię. Zabrali ze sobą nawet szampana i krawaty. – Pora lecieć – pada komenda, liny trzymające balon są stopniowo odcinane i balon wznosi się.

Wyprawa Andreego, stare zdjęcia, Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości
Zdjęcia z ekspedycji, Andréexpeditionen Polarcenter, Gränna, Szwecja

Chwilę po starcie coś jest nie tak. Nad cieśniną południowy wiatr porywa żagle. Balon zaczyna się kręcić wokół własnej osi i opadać do wody. Z daleka widać jak spanikowani Szwedzi zaczynają odcinać worki z piachem, które służą za obciążniki. Balon staje się coraz lżejszy. Leżące na brzegu wyspy liny balastowe obracają się w tę samą stronę, wykręcają z zawiasów a ich dolne części odrywają się i zostają na szarej kamienistej plaży wykręcone jak jakieś ogromne polarne węże. Balon unosi się coraz szybciej i powoli znika w gęstych stalowych chmurach. Stojący na brzegu członkowie ekspedycji czekają z niecierpliwością aż kierownik wyprawy – Andree – otworzy wentyle bezpieczeństwa, wypuści wodór i awaryjnie wyląduje. Nie doczekali się. Balon znika w chmurach. Po czterech dniach wraca jeden z gołębi pocztowych, które Szwedzi zabrali ze sobą na wyprawę.

Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości - wspaniała książka o Spitsbergenie

Potem cisza. Przez 33 lata. Ciała Andreego, Frankela i Strindberga zostały odnalezione przypadkiem przez myśliwych na Wyspie Białej w Arktyce. Setki kilometrów od wyspy Danskoya, skąd wyruszyli. Ich szczątki myśliwi znajdują na plaży, pośród resztek obozu, sań, łodzi i mnóstwa sprzętu. Wszystko porozrzucane po całej okolicy, ciała uczestników wyprawy Andreego są niekompletne. Przez ponad 30 lat były pozostawione na łaskę arktycznej zimy i niedźwiedzi polarnych. Znaleziono również pamiętniki, w których zapisano dzieje wyprawy od czasu feralnego startu. Arktyka ich pokonała, to jasne, ale walczyli do końca. Jak zginęli? Dlaczego? Tego nigdy nie odkryto. Powstały dziesiątki publikacji, które od lat starały się wyjaśnić zagadkę wyprawy Andreego. Szwedzka pisarka i lekarka Bea Uusma postanowiła raz jeszcze przeprowadzić prywatne śledztwo i odkryć, co zabiło Andreego, Fraenkela i Strindberga. Stało się to jej obsesją, od momentu kiedy po raz pierwszy przeczytała o wyprawie na jakiejś imprezie, gdzie z nudów zaczęła wertować książki z biblioteczki. Aby wyjaśnić sprawę, została lekarzem.

Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości - materiały

Wystarczyło, że przeczytałem krótki fragment książki a od razu wiedziałem, że muszę ją mieć. Kocham Arktykę – tą wspaniałą krainę lodu. Ziemię pustki. Bezkres nicości, miejsce zapomniane przez Boga. Piękne w swojej surowości, groźne i straszne, ale urzekające, uzależniające od pierwszej chwili. Wiedziałem, że muszę poznać historię wyprawy, dowiedzieć się, co się stało z tymi ludźmi. Co wydarzyło się potem, kiedy zniknęli w chmurach!? „Ekspedycja”, Bea Uusma jest jak powieść detektywistyczna i przygodowa zarazem. Autorka stopniowo odsłania kolejne fakty z wyprawy. Po całej Norwegii i Szwecji poszukuje wskazówek, dowodów, odkrywa nieznane dotąd pamiątki z wyprawy, dociera do nowych, nieznanych wcześniej źródeł. Bea Uusma przemierza Arktykę w poszukiwaniu prawdy. Odwiedza wyspę Danskoya, Wyspę Białą, Biegun Północny, muzea poświęcone podbojowi Arktyki a nawet laboratoria medycyny sądowej.

Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości zdjęcia z wyspy Białej - wyprawa Andreego

Stopniowo odsłaniane są dzieje wyprawy. Wciągają, hipnotyzują, przykuwają do książki, nie pozwalają się od niej uwolnić. Ekspedycja” Bea Uusma to jedna z tych książek, których nie da się ot tak odłożyć i doczytać później. Każda kolejna strona to kolejne wskazówki, drobne rzeczy, pośród których kryje się tajemnica śmierci członków wyprawy. Okazuje się, że po czterech dniach lotu balonem Andree i spółka wylądowali na lodzie kilkaset kilometrów na północ od miejsca startu. Znaleźli się na samym środku tej części świata, która składa się wyłącznie z lodu. Nie wiedzieli tego. Nikt tego nie wiedział, nikt tu wcześniej nie był. W 1897 roku cały czas były tu białe plamy na mapie. Pakują sprzęt na sanie i wędrują na południe, w kierunku Spitsbergenu. Nie wiedzą, że lód pod ich stopami przesuwa się na północ. Szybciej niż oni idą na południe. Orientują się po dwóch tygodniach brodzenia w lodowatej brei, przenoszenia sań ponad szczelinami i nieprzewidzianych kąpieli w Oceanie Arktycznym… Myśleli, że zrobili 240 km, w rzeczywistości przeszli 20 km. Wszystko na nic. Zmieniają kierunek. Kilkukrotnie…

Trasa wyprawy Andreego - Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości

Od czytania „Ekspedycja” Bea Uusma, robi mi się dosłownie zimno. Opisy lodowej pustyni tak bardzo oddają ponurość i bezduszność tego miejsca. Dookoła widziałam tylko biel. Biel lodu łączyła się z bielą nieba. Codziennie, budząc się, czułam, że to miejsce mnie nie chce i chętnie mnie zabije. Zestawiona z lakonicznymi, niemal wyzbytymi emocji notatkami członków wyprawy Andreego, uderza sugestywność i obrazowość opisów Arktyki. Nie wiedziałem, że tak pięknie można opisać pustynię składającą się wyłącznie z lodu. Miejsce, w którym trudno rozpoznać tekstury i kształty a kolorów w ogóle nie ma. Jest tylko ten przenikliwy chłód, wszechogarniająca, oślepiająca biel. Zaczyna ich dotykać przytłaczające poczucie osamotnienia pośród bezkresu pustki i brak jakiejkolwiek nadziei. Powoli przybliżający się koniec w kolorze bieli.

Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości - notatki z wyprawy Andreego

Ale Andree i spółka się nie poddają. Maszerują jeszcze przez dwa miesiące. Ciągną za sobą przeładowane, źle zapakowane i niepraktyczne sanie. Mają na nich nawet szampana, jedwabne krawaty i spinacze do papieru! Zapasy jedzenia powoli się kończą, więc polują na niedźwiedzie polarne, foki i mewy. Po kolei zjadają wszystko, nawet wątroby i sadło, piją też krew zabitych zwierząt. Na początku października 1897 roku – czyli prawie trzy miesiące od startu, docierają do Wyspy Białej – maleńkiej plamki lądu pośród nieskończonego morza lodu. Znajdują szarą kamienistą plażę, której kolor musiał być dla nich wybawieniem. Wspaniałą odmianą po niemal dwóch miesiącach morderczego marszu pośród bieli. Już wiedzą, że nie dostaną się na ląd przed nastaniem polarnych ciemności. Wiedzą, że muszą tu przezimować. Postanawiają zebrać zapasy, zbudować dom, robią nawet szkic. Koniec. Nagle wszelkie notatki się urywają. Po kilku dniach wszyscy giną. Ich szczątki na 30 lat pochłania biel.

Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości - zdjęcia z Arktyki

Co się stało z bohaterami książki Ekspedycja? Bea Uusma rozpatruje wszystkie scenariusze. Na podstawie zapisków członków wyprawy i zdjęć odnalezionych szczątków odtwarza najdrobniejsze szczegóły. Co zabiło Andreego i jego towarzyszy? Tlenek węgla? Brak tlenu w namiocie? Jedzenie alg morskich? Szkorbut? Włośnica z surowego mięsa niedźwiedzi? Zatrucie witaminą A z foczej wątroby? Botulizm? A może członkowie wyprawy zamarzli? Zatruli się ołowiem z konserw? Zaatakował ich niedźwiedź polarny? Pozabijali się nawzajem? Może utraciwszy resztki nadziei popełnili samobójstwo? Bea Uusma po kolei sprawdza każdą z dotychczas przytaczanych teorii. Rozprawia się z większością z nich. Wybiera te najbardziej prawdopodobne, analizuje, liczy, mierzy, bada. Na ostatnich stronach Ekspedycji już prawie wiemy! Co zabiło członków wyprawy Andreego?

Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości - obóz wyprawy Andreego Wyspa Biała

Bea Uusma pisze o zapomnianych. Tych, którzy stali z boku wielkich wydarzeń w dziejach. O marzeniach. O chęci dokonania wielkich czynów. O samotności, wyrwaniu ze strefy komfortu, z bezpiecznego, naturalnego środowiska i wrzucenia we wrogi, zupełnie obcy świat, w którym człowiek jest nie na miejscu. To książka o podróży przez nowe, nieznane. Mieszają się w niej różne narracje i słowniki: medyczny, historyczny, są fragmenty dzienników. Momentami to opowieść o rozbitkach, po chwili zamienia się niemal w powieść kryminalną. Bea Uusma jest z wykształcenia grafikiem, są więc doskonałe wizualizacje i makiety przypominające narzędzia pracy detektywów. Brakowało jej zaplecza naukowego, ścisłego, więc w wieku 36 lat, nie mając nawet matury, postanowiła pójść na medycynę i zostać lekarzem. Po to żeby rozwiązać zagadkę wyprawy Andreego.

Bea Uusma - Ekspedycja, Historia mojej miłości - książka o wyprawie Andreego

„Ekspedycja” Bea Uusma to nie książka o samej prawdzie. To książka o dochodzeniu do prawdy, o poszukiwaniu, o naszej naturze. O tym, że mamy w genach to obsesyjne dążenie do rozwikłania łamigłówek, zagadek, do uzyskania odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Wtedy świat odzyskuje swoje oblicze. Wtedy chaos i ciemność zastępuje porządek. Tymczasem, okazuje się, że świat robi wszystko, żeby nam poplątać szyki, utrzymać ten chaos. Żeby to, co niewyjaśnione, takie pozostało. Żebyśmy nie czuli się zwycięzcami, żebyśmy mieli cel, dążyli do niego. „Ekspedycja. Historia mojej miłości” uświadamia, że to niekoniecznie rozwiązanie tajemnicy jest naszym celem. Może już samo dochodzenie do prawdy, to porządkowanie świata stanowi sens naszego życia. Czy ta prawda ostateczna pozwoli nam odkryć prawdę o nas samych. W końcu, jaka jest ta prawda? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Bea Uusma. Czy jej się udało? Przeczytajcie sami. Warto.