Widok z klifu na Aappilattoq - wspaniała panorama całego fiordu, Grenlandia

Grenlandia. Aappilattoq. Początek trekkingu

Aappilattoq

Opis trasy trekkingu po Tasermiut Fjord. Okolice Aappilattoq.

Ruszamy następnego dnia rano. Jakież zaskoczenie, kiedy wsiadamy na ten sam statek, który przywiózł nas wczoraj z Narsarsuaq. Dziś płyniemy do Aappilattoq, wioski oddalonej o ok. 50 km w linii prostej, położonej nad fiordem Prince Christian Sound. Statek otacza gęsta, lepka i przeraźliwie zimna mgła. Zanurzamy się w niej cali, Nanortalik momentalnie znika za naszymi plecami. Jesteśmy tylko my i biel. Patrzę na mapę ponad głową kapitana, żeby zorientować się gdzie w ogóle jesteśmy. Właśnie mijamy Narsarmijit i z otwartego morza wpływamy do fiordu. Stopniowo robi się coraz jaśniej, mgła zaczyna się przerzedzać. Przed nami wyrastają surowe skalne wieże. Po obu stronach fiordy z nicości wyłaniają się ciemne, ostre skały. Górują nad nami niczym ogromne zamki. Wychodzimy na pokład, żeby chłonąć te absurdalnie piękne widoki, ale kiedy tylko wypływamy z chmur, kapitan daje całą naprzód. Statek zaczyna pędzić do przodu a zimny wiatr jest tak nieznośny, że po chwili spędzonej na pokładzie jesteśmy cali zmarznięci. Sponad gęstej, przecinanej śrubą statku wody widać góry. Wszędzie góry! Do tego tu cudowne błękitne niebo. Jesteśmy po drugiej stronie. Tam w tej mgle świat się skończył! Zaczął się arktyczny raj.

Mgła we Fiordzie to nic nadzwyczajnego, utrudnia nawigację. Pogoda na Grenlandii jest zmienna

Rejs Disko Line z Nanortalik do Aappilattoq na Grenlandii

Statek Disko Line z Nanortalik do Aappilattoq, Grenlandia

Wioska Aappilattoq w południowej Grenlandii - odcięta od lądu wysokim klifem

Za kolejnymi skałami odsłania się kawałek wypłaszczenia, na którym znikąd wyrasta kilkadziesiąt kolorowych domków. Aappilattoq – Jesteśmy u celu. Statek zwalnia i wpływa do maleńkiej zatoki. Dobijamy do małego betonowego pirsu i po chwili zostajemy sami wraz z całym naszym dobytkiem gdzieś w małej, opustoszałej wiosce na Grenlandii. Kapitan macha nam na „do widzenia”, a my rozglądamy się nerwowo. Wysiadło z nami kilka osób i zdaje się, że ktoś na nich czekał na kei, ale nagle wszyscy gdzieś zniknęli. Wsiąknęli w tą maleńką wioskę. Aappilattoq jest odcięte od reszty lądu pionową ścianą klifu, więc musimy jeszcze znaleźć stąd transport do jednej z sąsiednich zatok. Dopiero tam zaczniemy trekking. Zaczepiamy mężczyznę, który kręci się koło swojej łodzi. Pytamy o transport. Mówi, że zabierze nas za 500 koron. Pewnie można by się targować, ale nawet nam się nie chce. Umawiamy się na za dwie godziny i zostawiamy graty w jego domu. Chcemy jeszcze wspiąć się na klif górujący nad Aappilattoq. Popatrzeć sobie na to wszystko z góry.

Port w wiosce Aappilattoq, Prince Chritian Sund

Aappilattoq - mała wioska w południowej Grenlandii

Tasermiut Fjord, Grenlandia

Przechodzimy przez wioskę, która wygląda trochę jak park przyczep kempingowych. Wszystko tu jest bez ładu i składu. Domy grzęzną w niskiej trawie, pomiędzy porozrzucanym gruzem polodowcowym. Tylko czasami trafiają się pomiędzy nimi wydeptane ścieżki. Drogę wskazuje nam raczej powiewające między kolorowymi domami pranie. Sznury mówią – tędy nie przejdziesz! – Przy kompletnym braku ludzi wydaje się jakby tylko te wszystkie koszulki, spodnie, prześcieradła i kapoki mieszkały w Aappilattoq. Jakby to z nich można było sobie samemu złożyć mieszkańców wioski. Cały czas musimy przeskakiwać ponad jakimiś gratami, deskami, żelastwem. Nie przypuszczaliśmy, że już sam początek wyprawy będzie tak niebezpieczny. Mijamy sporą przyczepę kempingową. Ciekawe skąd się tu wzięła. Nie ma tu ani metra drogi, ani jednego auta! Wioska kończy się tak szybko jak się zaczęła. Za Aappilattoq trawa, kamienie, krzaki, błoto. Strome podejście. Żadnych ścieżek, po prostu idziemy na czuja – tam gdzie mniej stromo i mniej ślisko, tam gdzie coś widać. Po godzinie intensywnej trekkingu: stromego podejścia, przeciskania się po półkach skalnych i skakania nad strumieniami, spoceni i zmęczeni jesteśmy jakieś 300 metrów nad Aappilattoq.

Pierwszy szczyt Grenlandii

Trekking na klif a Aappilattoq w Południowej Grenlandii

Widok z klifu na Aappilattoq - wspaniała panorama całego fiordu, Grenlandia

Widok na fiord w okolicy Aappilattoq, południowa Grenlandia

Przepiękne fiordy na Grenlandii

Południowa Grenlandia, fiordy w okolicy Prince Christian Sund

Przed nami rozpościera się widok, który zapiera dech w piersiach. Cały fiord podany na tacy. Po kilka kilometrów w każdą stronę. Przepiękne lazurowe wody odcięte od szafirowego nieba ostrymi, poszarpanymi szczytami. Z każdej strony. Jakby to wszystko było rozerwanym na pół obrazkiem. Ogromna, przestrzeń. Wszystko wydaje się ogromne i rozległe jak z lotu ptaka, a jednocześnie czuję, jakbym mógł wszystkiego tu dotknąć. Każdego szczytu, każdej ściany. Jakby ta przestrzeń się wyginała i mnie obejmowała. Gdzieś tam hen w dole mała wioska. Kolorowe domki wyglądają stąd jak te z „Monopoly”. Rozrzucone na małym skrawku płaskiej ziemi gdzieś pośrodku niczego. Coś tak bardzo nierealnego, sztucznego. W tym miejscu tak wyraźnie widać jak bardzo człowiek nie jest częścią tego miejsca. Jak bardzo do niego nie należy. Trochę mnie to przeraża, ale też przepełnia pokorą i respektem dla tego miejsca. Dla Grenlandii. Końca świata, tej ziemi bez ludzi. Siedzimy tak i siedzimy. Trudno jakoś się stąd zebrać. Trudno uwolnić się od tej przestrzeni, w której trochę się chyba zaplątaliśmy.

Góra nad Aappilattoq

kolorowe domy w wiosce Aappilattoq

Droga w dół nie trwa długo. W miarę jak ześlizgujemy się przez krzaki, krajobraz się wypłaszcza i jeszcze bardziej do nas zbliża. Znowu jesteśmy w wiosce. Przechadzamy się pomiędzy domami, staramy się wypatrzeć ludzi, podejrzeć jakieś skrawki codzienności szczelnie ukryte w kolorowych domach. Wygląda na to, że życie na Grenlandii dzieje się właśnie we wnętrzach. Nawet w taki piękny dzień. Zaglądamy do pustego kościoła i do małego sklepu, w którym można kupić karabin i sieć rybacką, ale nie ma świeżych owoców ani warzyw – nie dopłynęły w tym tygodniu. Spotykamy w końcu dzieci, z którymi kopiemy sflaczałą piłkę. W końcu siadamy na kamieniu. Spoglądamy raz jeszcze na tą nierealną, jakby wymyśloną wioskę. Nie dość, że Aappilattoq leży gdzieś na końcu świata, to jeszcze jest odcięty od reszty lądu stromym klifem. Chyba chcemy się upewnić, że to miejsce naprawdę istnieje. Jedyną znajomą rzeczą są tu samoloty, lecące wysoko ponad naszymi głowami. Na czystym błękitnym niebie jest ich pełno. Ciągną jeden za drugim ze wschodu na zachód. Smukłe sylwetki zostawiające gęste chemtrailsy przypominają nam o realnym świecie, który zostawiliśmy za sobą.

Rejs łodzią po fiordzie, Grenlandia

Transfer łódką z Aappilattoq na początek szlaku po Tasermiut Fjord - zaraz zaczynamy trekking

Wynajęta łódź z Aappilattoq na szlak w okolicy Tasermiut Fjord, Grenlandia

W końcu wsiadamy na łódź. Uśmiechnięty sternik rozsadza nas po burtach, karze nam zrzucić toboły na środek i się trzymać. Silnik zaczyna bulgotać. Powoli wypływamy z zatoczki, a kiedy łódź znajduje się na wodach fiordu, sternik dodaje gazu. Łódź niesamowicie przyspiesza. Przepływamy o kilkanaście centymetrów od skał fiordu. Odruchowo łapiemy się za kadłub, zaczynamy podskakiwać na falach. Daje nam się we znaki lodowaty wiatr. Przy tej prędkości robi się absurdalnie zimno. Twarze momentalnie kostnieją. Ręce marzną niesamowicie, bo kurczowo trzymamy się burt. Zaczyna nam zrywać kaptury, szarpać kurtki. Wszystko dookoła trzeszczy i szumi, nic nie słychać. Oczy łzawią jak szalone. Jesteśmy trochę zdezorientowani. Jak w jakimś wesołym miasteczku. Wpływamy na Stordalens Havn gdzie fiord zakręca pod kątem 90 stopni tworząc piękne „kolanko”. W końcu, po kilkunastu minutach szaleńczej jazdy zwalniamy i dopływamy do brzegu. Łódź powoli dobija. Skaczemy z kamienia na kamień, podajemy sobie plecaki. Potem ostrożnie po śliskim dywanie wodorostów głucho chrzęszczących pod nogami. Hop! I jesteśmy na lądzie. Sternik macha nam i łódka powoli oddala się od brzegu, po czym obraca się i z rykiem odpływa. Nagle nastaje cisza. Dociera to do nas.

Zostaliśmy we trzech. Sami na Grenlandii.

Stordalens Havn

Więcej o organizacji wyprawy do Tasermiut Fjord przeczytasz w tym materiale

Ciekawe książki, które warto przeczytać, przed wyjazdem na Grenlandię:

Nie mieszkam w igloo, Adam Janiszewski

Lud, Ilona Wiśniewska