Hotel Kapsułowy w Tokio, Japonia

Jak działa hotel kapsułowy w Japonii

Nocleg w Japonii może się okazać taką samą przygodą jak jedzenie, zakupy, czy zwiedzanie. Szczególnie, jeżeli zdecydujemy się na wynalazek o nazwie hotel kapsułowy. Japonia jest z nimi mocno kojarzona i wręcz z nich słynie. Wielu wydaje się, że ze względu na dużą liczbę ludności i sporą gęstość zaludnienia w miastach, oraz wysokie ceny nieruchomości, Japończycy często tak mieszkają. Jest drogo, nie ma miejsca, więc śpią w kapsułach. Wbrew obiegowej opinii nie są one alternatywą dla mieszkań czy zwykłych hoteli, a raczej uzupełnieniem oferty noclegowej w dużych miastach Japonii. Korzystają z nich głównie Ci, którzy się w mieście „zasiedzieli” i nie zdążyli na powrotny pociąg do domu lub … turyści spoza Japonii.

Skąd się wzięły hotele kapsułowe?

Ale od początku. Historia hoteli kapsułowych jest bardzo prosta – są one odpowiedzią na potrzebę Japończyków, jaką jest niespodziewany nocleg w mieście. Dlatego jest ich tak wiele w Tokio i Osace. Na prowincji nie spotyka się ich w ogóle. Co oznacza niespodziewany nocleg? Tokio jest ogromną metropolią. W całej aglomeracji, na którą składają się 23 dzielnice i okoliczne prefektury, żyje prawie 30 mln ludzi, co stawia ją na pierwszym miejscu pod względem liczby ludności na świecie. Część ludzi pracuje w samym Tokio (tzw. Greater Tokio) i codziennie dojeżdża do pracy pociągiem. Siec kolei i metra jest na terenie aglomeracji doskonale rozwinięta i dojeżdża niemal w każde miejsce, jednak godziny kursowania są ograniczone do przedziału 5:00-24:00. Potem transport publiczny nie istnieje. Dla niektórych więc sytuacja się komplikuje gdy zostaną dłużej w biurze, lub zwyczajnie zabalują i przegapią ostatni pociąg. Wzięcie taksówki nocą do oddalonego o 100 km miasteczka pod Tokio odpada, koszt byłby horrendalny. Hotele są oczywiście drogie, bo drogie są nieruchomości w Tokio. Znamy to z Londynu czy San Francisco. Pozostaje hotel kapsułowy.

Jak działa hotel kapsułowy?

Hotel kapsułowy w Japonii - poradnik

Co do zasady i formy, niewiele różni się od zwykłego wspólnego pokoju w hostelu, czyli dorm’a, z tą różnicą, że daje więcej intymności. To kapsuła, czyli podłużna dziura w ścianie, w której jest jedynie łóżko i jakaś elektronika – zegarek, radio, nawiew, oczywiście kontakt i USB, czasem też telewizor. Obowiązkowo korzysta się w niej ze słuchawek – oglądanie TV czy radia bez nich jest niemożliwe. W kapsułach ma panować cisza.

Meldowanie się w hotelu kapsułowym często odbywa się przy pomocy automatu. Co nie oznacza, ze nie ma recepcji – jest, tylko ma nieco zmodyfikowaną funkcję – pani lub pan kserują nasz dokument, coś tam odhaczają i każą iść do automatu zapłacić. Automat wypluwa nam kluczyk lub kartę. Z nimi udajemy się na piętro. Każdy swoje. Tu ważna informacja – hotele kapsułowe nie są koedukacyjne. Zazwyczaj są tylko dla mężczyzn. Jeżeli są też dla kobiet, to będą one miały oddzielne piętro. Nas dzieliły 3 piętra. Można zapomnieć o odwiedzaniu się. Wizyta kobiety na piętrze męskim i na odwrót to murowany skandal.

Bardzo ważne: hotel kapsułowy nie akceptuje gości, którzy mają w widocznym miejscu tatuaż. Niezależnie czy jest to delfinek, palemka, chiński czy hebrajski znak, jeżeli go widać, to zostaniemy z hotelu odprawieni. W Japonii tatuaże są jednoznacznie kojarzone z przestępcami i absolutnie nie są akceptowane w miejscach publicznych jak hotele czy łaźnie publiczne tzw. sento.

Przebieralnia: yukata i kapcie

Przy recepcji jest zazwyczaj przestrzeń socjalna, czyli tzw. „common area”. Sofa, stoły, mikrofalówka, pojemnik z wodą, obowiązkowo automat z przekąskami i napojami. W zasadzie tutaj toczy się całe życie, bo tu jest jakakolwiek przestrzeń, bo nigdzie indziej raczej jej nie ma. Przestrzeń pokojowa składa się z trzech elementów. Pierwszy to szatnia – taka jak na basenie czy siłowni. Rzędy niedużych szafek na ubrania. Z naciskiem na „niedużych”, co oznacza problem w przypadku, gdy podróżujemy z plecakiem. Ja musiałem mój wypakować i poupychać wszystko luzem w szafeczce. Inaczej się nie mieściło. Na piętrze damskim cała szatnia była zastawiona walizkami, co wskazywało, że piętro bardziej okupywały turystki niż Japonki, które nie zdążyły na pociąg do domu.

Hotel kapsułowy w Japonii - poradnik - szatnia

Hotel kapsułowy w Japonii - poradnik - pidżama, kosmetyki

W szatni, w szafce czeka na nas zestaw powitalny. Przede wszystkim dostajemy w hotelu kapsułowym odzienie. Tutaj wszyscy chodzą w kapciach i yukacie. To rodzaj lekkiego stroju, wykonanego z bawełny, używanego w dawnych czasach w Japonii jako strój domowy i kąpielowy, przy udawaniu się do publicznej łaźni. Obecnie, jego wykorzystanie jest znacznie szersze. Służy za szlafrok i pidżamę. Do tego kapcie. Buty zostawiamy w szatni, broń boże nie wchodzimy w nich do innych pomieszczeń. Do zestawu dołączona jest myjka – zazwyczaj materiałowa – oczywiście ręcznik oraz grzebień, maszynka do golenia i szczoteczka do zębów z maleńką pastą (piętro dla panów). Słowem wszystko, co będzie potrzebne do umycia się i wyspania, komuś kto nie ma przy sobie żadnych przyborów toaletowych ani odzieży do spania. Jeżeli czegoś zabraknie, zawsze można wyskoczyć do 7-Eleven na dole – tam jest wszystko.

Łazienka: kolejne kapcie

Hotel kapsułowy w Japonii - poradnik - toaleta

Hotel kapsułowy w Japonii - poradnik - prysznic

Zostawiwszy rzeczy w szafie i przebrawszy się w yukatę i kapcie, udajemy się do łazienki. Przed wejściem do łazienki należy koniecznie zmienić kapcie do chodzenia po hotelu na te do chodzenia po łazience. To nie żart. Po „brudnej” toalecie chodzi się tu w specjalnych kapciach, które leżą przy drzwiach pomieszczenia. Nie wolno też wyjść w toaletowych kapciach do pokoju. Łazienka to zazwyczaj rząd umywalek. Dookoła wszystko, co potrzebne: mydło, suszarki do włosów, patyczki do uszu. I oczywiście kabiny prysznicowe. Tam oczywiście szampon i odżywka. Wszystko japońskie, zazwyczaj bardzo jakościowe, w dużych opakowaniach. Jeżeli ktoś ma ochotę na japońskie doświadczenie kąpielowe, w niektórych hotelach można trafić na sento, czyli łaźnie publiczne. Oczywiście panuje tu oczywiście podział na kobiety i mężczyzn. Każdy może wchodzić o różnych godzinach. W środku duża sala z prysznicami nisko przy ziemi. Kuca się na mały stołeczku przy lustrze na ziemi i myje przy miseczce. Potem można wejść do basenu wypełnionego kolorową, aromatyzowaną wodą. Wszystko nago. Nie mój klimat.

Spanie w kapsułach

Hotel Kapsułowy - wewnątrz kaspuły - Tokio, Japonia

Po łazience, w końcu można przejść do pomieszczenia z kapsułami. To zazwyczaj spory pokój, w którym mieści się kilkanaście do kilkudziesięciu kapsuł. Rozłożone są na ścianach w dwóch lub trzech rzędach. Zasłaniane zasłonkami lub roletami. Tu panuje już kompletna cisza i półmrok. W zasadzie w ciemności świecą tylko otwarte kapsuły. Wygląda to trochę jak maszyna do rezonansu elektromagnetycznego. Około 20:00 jest tu jeszcze pusto, ruch zaczyna się dopiero w okolicach północy. W samej kapsule jest niewiele i dużo zarazem. Oczywiście materac – zazwyczaj wygodny. Długość niestety na rozmiar japoński – osoby wzrostu powyżej 190 cm będą musiały się wyginać. Zazwyczaj można w środku tylko leżeć lub siedzieć w pozycji pochylonej. Jest kontrolka do sterowania oświetleniem, radio, czasem telewizor i wywietrznik, żeby się nie udusić. O dziwo w kapsule jest naprawdę wygodnie. Mimo ruchu na zewnątrz, są w miarę dobrze wygłuszone. Wymeldowanie z hotelu jest proste. Po opuszczeniu kapsuły i przebraniu się w ubranie, zostawiamy yukate, ręczniki i kapcie w odpowiednich pojemnikach – trochę jak ręczniki na basenie. Kartę i kluczyk zostawiamy na recepcji lub w automacie. Można jechać dalej!

Hotel kapsułowy: rezerwować czy nie?

Hotel kapsułowy w Japonii - poradnik - wnętrze hotelu

Hotel kapsułowy w Japonii - poradnik - pojemniki na bieliznę

Warto tego doświadczyć. To tak bardzo japońskie przeżycie. Można się nieźle wyspać, jednak hotel kapsułowy to rozwiązanie na jedną noc. Trudno tu spędzić więcej czasu, bo nie ma gdzie usiąść, przepakować się czy po prostu pogadać. To raczej rozwiązanie dla osób podróżujących samotnie i nie liczących zbytnio na socjalizację na wyjeździe. Nie wolno również jeść w pokoju z kapsułami. Dozwolone jest to jedynie w części wspólnej, tam są stoły i automaty z jedzeniem. Generalnie jest cicho i ponuro. To nie hostel, nie ma tu rozmów, wspólnego jedzenia, atmosfery podróży. Jest spanie. Wygodne i bardzo czyste. Tylko to. Nic więcej. Do tego blisko dworca. O to przecież chodzi w hotelach kapsułowych. To nie spa, to po prostu awaryjne łóżko i łazienka jakby kogoś poniósł melanż. Albo praca.

My spędziliśmy noc w Hotelu kapsułowym Bay Hotel Tokyo Nihonbashi