Wnętrze meczetu Sheikh Loftollah przy Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Isfahan. Najpiękniejsze miasto Iranu

Po południu docieramy do Isfahanu. Suniemy zielonymi, przyjemnymi alejami schowanymi w cieniu drzew. Przez rozłożyste gałęzie upał wdziera się sporadycznie. Isfahan ma swój system klimatyzacji. Docieramy do naszego hostelu Mahbibi i w sumie nie chce nam się wychodzić. Piękne podwórko, gdzie można się rozłożyć w cieniu drzew i zajadać świeżo zerwane figi i słodkie jak miód morele. Drzwi i okna dookoła to baśniowy kalejdoskop witraży, który mieni się kiedy tylko zza gęstych liści trafi nań najmniejszy promień słońca. Już wiemy, że to nasz najlepszy hostel w Iranie. Po krótkim odpoczynku ruszamy na pobliski Naqsh-e Jahan – jeden z największych placów na świecie, otoczony pałacami i meczetami, wpisany na listę Unesco.

Spacer po ulicach Isfahanu, Iran

Bazar Bozorg przy Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Błądzimy po jakiś uliczkach, aż wchodzimy w coś, co wygląda jak bazar. Długa, kryta aleja, przy której coraz więcej stoisk i straganów. Nasza uwagę zwracają pięknie zdobione naczynia, które wystawione są na niemal każdym stoisku. W kolejnych pawilonach ktoś wypala, opukuje, emaliuje albo maluje talerze, dzbanki, wazony. Aleja rzemieślników. Z ciekawości wchodzimy do jednego ze sklepów. Okazuje się, że owe naczynia wykonane są z miedzi, potem emaliowane i ręcznie malowane. Patrzymy jak młode dziewczyny wodzą cienkimi pędzelkami tworząc wymyślne kwiatowe wzory. Krok po kroku, z białej plamki powstaje piękny talerz. Jedna z tych rzeczy, które są kompletnie niepotrzebne, ale piękne i z jakiegoś powodu chce się takie mieć. Chociażby tylko po to, żeby od czasu do czasu można było na nie popatrzeć.

Co kupić w Isfahanie - najlepiej przepiękne miedziane talerze, emaliowane i malowane w śliczne wzory - Isfahan, Iran

Plac Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Dalej bazar robi się coraz bardziej tłoczny. W końcu rozwidla się i w formie czegoś w stylu rozległych sukiennic oplata ogromny plac. Jesteśmy przy Naqsh-e Jahan. To gigantyczny plac o wymiarach ponad 500 metrów na około160 metrów. Po środku trawa, alejki, fontanny. Otoczony ze wszystkich stron prostymi sukiennicami, zza których wystaje to jakaś kopuła meczetu, to jakiś portal, to taras widokowy pałacu Ali Qapu. Przyjemne, ale nie spina mi się z zachwytami jakie czytałem w przewodniku, że Naqsh-e Jahan to architektoniczny cud świata. Zatrzymujemy się przy wejściu do Meczetu królewskiego Masjed-e Shah. Nagle, niczym muchy ze wszystkich stron zaczynają nas zaczepiać jacyś ludzie. Jeden wciska jakąś ulotkę, drugi oferuje wycieczkę, kolejny dywany, inny zaprasza do siebie na herbatę. Wszyscy mają tą samą koszmarną gadkę – where are you from? – kiedy odpowiadamy, słyszymy standardową regułkę łamaną polszczyzną… – aaaa Polska, jak sie masz? Dziendobry – potem jeszcze historie o niezliczonych „przyjaciołach” z Polski, o fajnych dziewczynach – a w ogóle to chodźcie na herbatę – Na nic nasze „dziękujemy”, „może później”, „nie”. Czar pierwszych dni pryska. Tu zaczynają się bliskowschodnie biznesy.

Masjed-e Shah. Meczet Królewski w Isfahanie

Meczet królewski Masjed-e Shah przy placu Naqsh-e Jahan, Isfahan, Iran

Wnętrze Meczetu królewskiego Masjed-e Shah przy placu Naqsh-e Jahan, Isfahan, Iran

Uciekamy czym prędzej do wnętrza meczetu królewskiego. Przede wszystkim na kolana rzuca portal wejściowy. Co tu się dzieje!? Przed 400 laty Szah Abbas rozkazał wybudować meczet, który ma być wizytówką miasta. Architekci chyba wzięli sobie jego słowa do serca. Biały marmur obłożony jest genialnymi mozaikami z figurami geometrycznymi, motywami roślinnymi i kaligrafią perską. Do tego nisze schodzące od góry kaskadowo w formacji przypominającej plaster miodu. Z zadartą głową próbuję prześledzić te wszystkie baśniowe wzorki. Objąć portal wzrokiem. Nie da się. Próbuję podzielić go sobie na kilka kadrów i kawałek po kawałeczku obejrzeć, pochłonąć wzrokiem. Nie da się. Nasze zmysły są całkowicie bezsilne wobec tak obezwładniającego piękna. Przechodzimy do głównego podwórza przejściem wykładanym mozaikami. Korytarz zakręca nieco – brama została zbudowana frontem do placu, ale podwórze jest skonstruowane tak, aby meczet był skierowany frontem do Mekki.

 Przejdź do głownej zawartości Przejdź do paska narzędzi O WordPressie PRZEPODRÓŻE 11 aktualizacja motywu Dodaj Zobacz wpis SEO Enter a focus keyphrase to calculate the SEO score Delete Cache Disqus Witaj, przepodroze Wyloguj się Edytuj wpis Dodaj nowy Rekomendowane pluginy dla tej skórki to: Intergeo Maps - Google Maps Plugin, Orbit Fox, Pirate Forms i WP Product Reviews. Rozpoczęcie instalacji wtyczek | Pomiń powiadomienie Zaktualizowano szkic wpisu. Podejrzyj wpis Dodaj tytuł Bezpośredni odnośnik: http://przepodroze.pl/isfahan-najpiekn…sze-miasto-iranu/ ‎ p Liczba słów: 3726 Szkic został zapisany 21:19:27. Autorem ostatniej edycji jest przepodroze, została ona wykonana 3 października 2019 o 21:05 Zobacz (otworzy się w nowej zakładce) Stan: Szkic Edytuj Edytuj status Dostępność: Publiczne Edytuj Edytuj widoczność Opublikuj natychmiast Edytuj Edytuj datę i godzinę Czytelność: Wymaga poprawy SEO: Niedostępna Przenieś do Kosza Formaty wpisów Zwykły wpis Notatka na marginesie Obrazek Film Cytat Odnośnik Wszystkie kategorie Popularne Uncategorized KSIĄŻKI MIEJSCA (Główny termin taksonomii: Kategoria) Główna Afryka RPA Ameryka Północna Stany Zjednoczone Hawaje Ameryka Południowa Argentyna Ameryka Środkowa Belize Gwatemala Meksyk Arktyka Australia Nowa Południowa Walia Victoria Zachodnia Australia Azja Armenia Filipiny Gruzja Hong Kong Iran Izrael Japonia Kazachstan Kirgistan Korea Liban Mongolia Tadżykistan Tajwan Wietnam Zjednoczone Emiraty Arabskie Europa Belgia Cypr Czechy Estonia Francja Islandia Mołdawia Niemcy Portugalia Rumunia Węgry Włochy Hiszpania Kaukaz Oceania Fidżi MYŚLI Książki + Dodaj nową kategorię Dodaj nowy tag Oddziel tagi przecinkami Iran Isfahan Naqsh-e Jahan Masjed-e Shah Meczet Plac Wybierz obrazek wyróżniający SEO Czytelność Społeczności Fraza kluczowaPomoc przy wyborze najlepszej frazy kluczowej(Otworzy się w nowej zakładce) Podgląd tytułu SEO:przepodroze.pl › isfahan-najpiekniejsze-miasto-iranu Isfahan. Najpiękniejsze miasto Iranu | ... Podgląd adresu URL: Podgląd opisu meta: Dodaj opis meta, edytując podgląd poniżej. Jeśli go nie dodasz, Google będzie starał się znaleźć odpowiednią część wpisu, aby pokazać w go wynikach wyszukiwania. Zajawka Zajawki są opcjonalnymi, ręcznie tworzonymi podsumowaniami twoich wpisów, które możesz wykorzystać w swoim motywie. Dowiedz się więcej o ręcznym tworzeniu zajawek. Wyślij trackbacki do: Oddziel kolejne adresy URL spacjami Trackbacki są sposobem na powiadomienie starszych witryn, że zamieszczasz do nich odnośniki. Dodane odnośniki do witryn opartych na WordPressie spowodują automatyczne powiadomienie tych witryn za pomocą pingbacków bez potrzeby podejmowania dodatkowych działań. Dodaj nowe własne pole: Nazwa Wartość Wprowadź nowy Własne pola są używane w celu dodania do wpisów dodatkowych danych, które można później wykorzystać w motywie. Zezwól na komentowanie Zezwalaj na trackbacki i pingbacki na tej stronie. Upr. nazwa Autor Select "Off" to stop the AddThis plugin from automatically adding tools above and below this entry. On Off Dziękujemy za tworzenie za pomocą WordPressa. Wersja 5.2.3 Taksonomia została dodana. Znaleziono 12 wyników. Użyj strzałek góra/dół do nawigacji. Isfahan. Najpiękniejsze miasto Iranu | PRZEPODRÓŻE Brak wyników. Dodaj medium Filtruj po rodzaju Filtruj po dacie Szukaj mediów Spis załączonych mediów Szczegóły załączonego pliku Kopuła-i-minarety-Meczet-królewski-Masjed-e-Shah-przy-placu-Naqsh-e-Jahan-Isfahan-Iran.jpg 3 października 2019 372 KB 1411 do 1058 pikseli Edytuj obrazek Alternatywny tekst Proszę opisać cel obrazka (otworzy się w nowej zakładce). Proszę pozostawić puste, jeśli jest on czysto dekoracyjny. Tytuł Etykieta Opis Kopiuj odnośnik Smush zmniejszono 7 obrazków o 189,0 KB ( 34.0% ) Rozmiar obrazka: 372,4 KB Wyświetl statystyki Ustawienia wyświetlania załączonego pliku Wyrównanie Odnośnik do Rozmiar 1 wybrano

Baśniowo piękna brama, Meczet królewski Masjed-e Shah przy placu Naqsh-e Jahan, Isfahan, Iran

Główne podwórze otoczone jest z czterech stron baśniowo ozdobionymi portalami – tzw. ejwanami – charakterystycznymi dla architektury perskiej. Ściany, z zatopionymi w nich gankami pokryte są w całości pięknymi mozaikami w odcieniach żółci i niebieskiego. W promieniach popołudniowego słońca wydaje się, że po ścianach wiją się rośliny, kwitną kwiaty, wszystko żyje. Zaczynamy od głównego sanktuarium. Znowu naiwnie próbuję je objąć wzrokiem. Ściany tańczą, wiją się. Przypomina mi się scena z żyjącym dywanem z „Las Vegas Parano” tak to trochę wygląda. Wchodzimy do zacienionego meczetu, ponad nami ogromna przestrzeń. 36 metrów nad nami przepięknie zdobiony sufit, w który można patrzeć aż nie zacznie boleć szyja. Ponad nim kopuła, pod którą jest 15 metrów wolnej przestrzeni. Wszystko po to aby zapewnić idealną akustykę w środku meczetu.

Kopuła w meczecie królewskim Masjed-e Shah przy placu Naqsh-e Jahan, Isfahan, Iran

Jeden z ejwanów - piękne zdobienia, Meczet królewski Masjed-e Shah przy placu Naqsh-e Jahan, Isfahan, Iran

Jakaś pani pokazuje nam czarny kamień pośrodku sali. Każe na nim stanąć i coś powiedzieć. Trochę nieśmiało coś bąkam – mam wyuczony nawyk niehałasowania w świątyniach – i słyszę jak echo roznosi mój głos po meczecie. Zupełnie jakbym mówił przez mikrofon. Ponoć naukowcy zmierzyli, że konstrukcja meczetu Masjed-e Shah zapewnia idealne roznoszenie 49 rodzajów echo. Ludzkie ucho wyłapuje zaledwie 12. Nie możemy wyjść z zachwytu nad ogromem tego miejsca. Nad jego pięknem. Jak można zbudować coś tak wielkiego i jednocześnie doskonałego w każdym calu. Meczet jest zachwycający, jednocześnie nie ma w nim ani trochę nachalnego przepychu, nowobogackiego bezguścia.

podwórze Meczetu królewskiego Masjed-e Shah przy placu Naqsh-e Jahan, Isfahan, Iran

Ejwan na placu, Meczet królewski Masjed-e Shah przy placu Naqsh-e Jahan, Isfahan, Iran

Zaglądamy do kolejnych ejwanów. Oglądamy mozaiki, które na ścianach tworzą magiczne światy. Przechadzamy się pod gankami. Po bokach meczetu znajdują się medresy – szkoły koraniczne. Na wyłożonym mozaikami patio znajdują się tu przepiękne ogrody. Przysiadamy w cieniu drzew i chłoniemy te wspaniałości. Po środku stoi tabliczka „luźne rozmowy o islamie” ale ewidentnie nie a z kim rozmawiać. Ruszamy więc dalej. Przy wyjściu znowu zaczyna się zaczepianie. Pierwszy jest ochroniarz meczetu. – ooo, widzę, że jesteście profesjonalnymi fotografami – mówi patrząc jak robimy zdjęcia… telefonami. Włącza mi się bullshit alert, ale słucham dalej – Z tamtego minaretu mielibyście wspaniałe widoki – patrzę na minaret i faktycznie wygląda obiecująco. – to najlepszy punkt widokowy w mieście, normalnie niedostępny dla zwiedzających – na pytanie ile pada odpowiedz – jedyne 10 euro od osoby – jak na Iran cena kosmiczna, patrzę jeszcze na minaret. W sumie najładniejszego, czyli meczetu nie widać, góry zasłania pokryta rusztowaniami kopuła a widok na plac chyba nie jest aż tyle wart… i chyba nie chcę w ten sposób załatwiać interesów. Odpuszczamy.

Plac Naqsh-e Jahan

Atrakcje Isfahanu Plac Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Co zobaczyć w Isfahanie - najlepiej Meczet Sheikh Loftollah przy Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Plac Naqsh-e Jahan jest rzeczywiście ogromny. Zamknięty dla ruchu samochodowego jest jednym wielkim deptakiem, gdzie po ścieżkach pomiędzy fontannami z czasów dynastii Pahlavi spacerują ludzie. Słońce stopniowo zachodzi, cienie się wydłużają, a góry wznoszące się gdzieś za miastem robią się coraz bardziej czerwone. Nareszcie jest czym oddychać. Część placu zaczyna przykrywać cień. Ludzie wychodzą na plac ze wszystkich stron i zaczynają zajmować miejsca w cieniu. To jak jakaś inwazja mrówek na upuszczony kawałek loda. Na trawie pojawiają się koce, ludzie robią pikniki, siedzą na ławkach, spacerują, stoją w grupach, grają w piłkę. Dookoła placu jeżdżą dorożki. Zupełnie nie rozumiem ich fenomenu, ale wygląda na to, że to tu nie lada atrakcja. Do wozów stoją nawet kolejki! My tymczasem przechadzamy się to placem, to zaglądając przez szyby do stoisk i sklepów schowanych pod krużgankami.

Brama Qeysarie gate przy Placu Naqsh-e Jahan - wejście na Bazar Bozorg Isfahan, Iran

Zachód słońca na Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Przechodzimy obok pięknego meczetu Sheikh Loftollah (Masjed-e Sheikh Loftollah) niestety już zamkniętego. Przystajemy, żeby popatrzeć na piękną ścianę wejściową i ozdobioną kwiatowymi wzorami kopułę. Przez myśl przechodzi mi wątpliwość, czy jest po co wchodzić do kolejnego meczetu – pewnie wszystkie są takie same – szybko jednak wstydzę się tej myśli i oczywiste jest, że przyjdziemy tu jutro. Na północnym skraju placu docieramy do bramy Qeysarie prowadzącej do Bazar-e Bozorg, który ciągnie się pośród zabudowań kilka kilometrów. To niesamowite jaką rolę musiał w Persji odgrywać handle skoro wejście na bazar musiało wyglądać tak dostojnie. Zanim wciągnie nas Bazar-e Bozorg, chcemy jeszcze zerknąć na plac. Znajdujemy wąskie schodki na piętro – tam jakaś galeria – w cenie biletu wejście na taras widokowy. Stąd plac Naqsh-e Jahan wygląda naprawdę pięknie. Stąd widać baśniowy Masjed-e Shah i góry za miastem.

Bazar-e Bozorg

Piękne sklepienia na bazarze Bozorg - dookoła Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Zakupy na bazarze - Bazar Bozorg w Isfahanie, Iran

Chwilę potem wsiąkamy w labirynt Bazar-e Bozorg. Targowisko jest jak jakieś podziemne miasto. Jak kasyno w Las Vegas – tu się nie wchodzi, w nim się znika. Bez dostępu do światła, w labiryncie bez wyjścia można zatracić poczucie czasu. Nie wiemy jaka jest pora dnia, czy jest jasno czy ciemno, po prostu brniemy naprzód. Rozchodzą się we wszystkie strony niczym pajęcza sieć. Mijamy małe medresy schowane za pięknymi mozaikowymi portalami, meczety, podwórza karawanserajów. Oprócz królującej tu chińskiej tandety, plastikowych ubrań z metkami kilku projektantów na jednych spodniach są tu też całe bele materiałów, hidżaby, czadory. Są całe aleje ze złotem – jak z baśni – korony, diademy, obrączki, bransolety w kształtach rodem z orientalnego snu. W końcu trafiamy do królestwa kolorowych dywanów, gdzie handlarze siedzą przy herbacie z klientami lub zachwalają swoje wyroby – jedwabne, wełniane perskie dywany to nie nasz klimat, ale jakieś dziwne piękno tych stoisk jest bezdyskusyjne.

Brama Qeysarie gate w nocy, przy Placu Naqsh-e Jahan - wejście na Bazar Bozorg Isfahan, Iran

Meczet Sheikh Loftollach nocą - najpiękniejszy meczet w Isfahanie, Iran

Przechodzimy obok duszących stoisk z wodą różaną. Tego fenomenu nie rozumiemy, nie jesteśmy fanami tego specyfiku. Ogromne worki przypraw, suszonych ziół i dziwacznych specyfików przyprawiają mnie o mdłości. Suszone limonki w połączeniu z ususzonym koperkiem aż mnie skręca. W końcu udaje nam się znaleźć wyjście z Bazar-e Bzorg. Okazuje się, że część alejek zwyczajnie oplata cały plac Naqsh-e Jahan dookoła. W upalnym wieczornym powietrzu spacerujemy jeszcze po placu zachwycając się kolorami miasta. Nie mogę się odkleić od podświetlonej fasady Meczetu Sheikh Loftollah. Niby schowana, niby wciśnięta gdzieś zboku pomiędzy sukiennicami otaczającymi plac, promieniuje jakimś tajemniczym pięknem, błyszczy jak drogocenny kamień, jest jak piękny kwiat wyrastający gdzieś spośród bazarowych zaułków. Koniecznie musimy tu wrócić. Ale to już jutro. Teraz nieco zmęczeni wracamy spać. W Hostelu spotykamy Francuzkę, którą poznaliśmy w Kaszanie, właśnie przyjechała. Cały czas czeka na wizę do Turkmenistanu. To niesamowite, że podczas podróży po Iranie wpadamy na te same osoby. W zaciszu naszego hostelu siedzimy przy fontannie, jemy morele prosto z drzewa, rozgrzane po całym dniu, tak bosko słodkie. Popijamy gorącą herbatą, delektujemy się Isfahanem.

Masjed-e Jameh. Wielki Meczet w Isfahanie

Bazar Bozorg, wejście do Jameh Mosque czyli Wielki Meczet w Isfahanie, Iran

Bazar Bozorg, boczne wejście do Jameh Mosque czyli Wielki Meczet w Isfahanie, Iran

Bazar Bozorg, główne wejście do Jameh Mosque czyli Wielki Meczet w Isfahanie, Iran

Rano ruszamy pod Wielki Meczet w Isfahanie – Masjed-e Jameh. Wyjeżdżamy Snappem na północ, kierowca wysadza nas pośrodku gwarnego bazaru i pokazuje ręką kierunek. Tyle w teorii. Meczet otoczony jest targowiskiem – to tu zaczyna się Bazar-e Bozorgh. Widzimy minarety wystające gdzieś daleko pośród straganów, ale nawet z mapą trudno tu znaleźć drogę. Przeciskamy się przez tłumy ludzi płynące pomiędzy stoiskami i docieramy do drzwi. Wszystkie duże, drewniane i zamknięte na cztery spusty. Zaglądam przez szparę – to musi być tu – wspaniałe mozaiki, zacienione wielkie sale, w których pomiędzy pięknymi łukami przeciskają się pojedyncze promienie światła. W końcu znajdujemy jakiś korytarz, wchodzimy w coś co przypomina zacienione katakumby. Wszędzie kraty. To tyły meczetu, ale nie da się tu wejść. Jakiś pan uśmiechnięty pokazuje, że trzeba obejść meczet i wejść z drugiej strony.

zabytki isfahanu - Jameh Mosque czyli Wielki Meczet w Isfahanie, Iran

Ejwan Jameh Mosque czyli Wielkiego Meczetu w Isfahanie, Iran

W końcu się udaje. Główne wejście łatwo przeoczyć. Pochłania je tętniącym życiem bazar. Przechodzimy przez las kolumn sali modłów. Wygląda jak wnętrze jakiejś starożytnej fortecy. Nad naszymi głowami przez małe otwory przeciskają się promienie światła nadając całości niesamowity blado beżowy kolor. Wychodzimy na główny plac, pośrodku którego stoi wyschnięta fontanna do ablucji. Dookoła cztery przepiękne ejwany. Przepiękne portale do baśni z 1000 i jednej nocy. Chodzimy od ściany do ściany i próbujemy rozszyfrować kwieciste mozaiki, magiczne inskrypcje z Koranu, labirynt geometrycznych wzorów. Kiedy podnoszę głowę, żeby popatrzeć na wykładany błękitną mozaiką ejwan z strzelającymi w niebo minaretami, zawsze w tym momencie lecą nad nimi ptaki. Kołują wokół wież, jakby były ich strażnikami. Ich krakanie nadaje temu obrazowi jakiegoś sennego, nierzeczywistego charakteru.

Ejwan w Jameh Mosque czyli Wielki Meczet w Isfahanie, Iran

Przepiękne zdobienia sklepienia, Jameh Mosque czyli Wielki Meczet w Isfahanie, Iran

Główny plac jest spalony słońcem. Chowamy się w cieniu sal modlitewnych i z zadartymi głowami podziwiamy przepiękne zdobienia meczetu. Okazuje się, że każdej części są inne. W południowej zdobienia pochodzą z ery Mongolskiej – nie ma tu mozaik, jest tylko rzeźba w kamieniu, która przypomina gotyk. Zachodnia część postawiona przez Seljuków ale była ozdobiona przez Safawidów przez co wzory są bardziej geometryczne i panuje idealna symetria, na północy z kolei Seljukowie pokryli sklepienia wzorami roślinnymi inskrypcjami. Oprócz działającego meczetu Masjed-e Jameh to także wspaniałe muzeum architektury islamskiej. Bardzo podoba nam się ta silna chęć Irańczyków, żeby tyle wytłumaczyć przybyszom, pokazać swoją kulturę i chyba obalić mit Iranu, który jest budowany w mediach. W jednej z sal trafiamy na młodego duchownego, który siedzi obok tabliczki „ask me a question„.

Co zobaczyć w Isfahanie - na pewno Jameh Mosque czyli Wielki Meczet w Isfahanie, Iran

Warto zobaczyć w Isfahanie - Jameh Mosque czyli Wielki Meczet w Isfahanie, Iran

Ula przysiada i zaczynają rozmowę. Interesuje ją rola kobiet w Islamie, hidżab, kwestie małżeństw i zmiany kulturowe jakie dzieją się w Iranie na przestrzeni ostatnich 40 lat. Trochę się boję, zdaję sobie sprawę, że jesteśmy w republice islamskiej, a tu kobieta podbija sobie do kapłana i zaczyna zadawać niewygodne pytania. Już widzę problemy, więc czuwam w pobliżu na wypadek, gdyby trzeba było nas stąd ewakuować. Mężczyzna jest absolwentem tutejszej medresy (szkoły koranicznej) i cierpliwie, łagodnie, bez cienia zdenerwowania czy frustracji odpowiada na wszystkie pytania. To rozmowa pełna wzajemnego szacunku. Nikt nikogo nie próbuje nawrócić, czy przekonać do swoich racji. Prosta konwencja – pytanie- odpowiedź. Nic ponadto. Do tego w życiu nie słyszeliśmy tak sensownego podejścia do islamu. Mówi, że nie do końca podoba mu się mieszanie prawa cywilnego z religijnym, religia nie może być na ludziach wymuszana, bo będą się buntować. Religia to wiara a boga, miłość do niego, do tego nie da się zmusić.

Luźne rozmowy o islamie w Iranie z mułłą - Jameh Mosque czyli Wielki Meczet w Isfahanie, Iran

wnętrze Jameh Mosque czyli Wielkiego Meczetu w Isfahanie, Iran

Kopuła Taj-al Molk, Jameh Mosque czyli Wielkiego Meczetu w Isfahanie, Iran

Zastanawiam się czy to nie jest może wyreżyserowane, może po prostu jest jakaś polityka budowania sobie ciepłego wizerunku w stylu – nie jesteśmy fundamentalistami – ale to wszystko brzmi tak rozsądnie. Do tego duchowny ani razu nie pytał Uli o wiarę, nie oceniał, nie pouczał, nie próbował nawracać. Zwyczajnie opowiadał o swojej wierze i o swoim bogu. Może jednak nie warto wierzyć w to co mówią w telewizji, tylko przyjechać tu i zobaczyć na własne oczy… Po naprawdę miłej i pouczającej rozmowie, zaglądamy jeszcze do północnego ejwana i schowanej za nią sali modlitewnej. Znikamy w lesie kolumn, który przypomina podziemne cysterny. Pod łukowym sklepieniem przemykają gołębie, przecinając mocne promienie światła, które grubymi strugami wdzierają się tu i rozszarpują mrok. Próbujemy odnaleźć kopułę Taj-al Molk, która niestety jest zastawiona rusztowaniami. Okazuje się, że jesteśmy po drugiej stronie krat w miejscu gdzie trafiliśmy rano szukając wejścia do meczetu. Teraz z wnętrza ciemnego meczetu mogę przez szparę w drzwiach obserwować gwarne alejki bazaru.

Meczet Sheikh Loftollah

Warto zobaczyć Wnętrze Meczetu Sheikh Loftollah przy Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Najładniejszy meczet w Isfahanie - Meczet Sheikh Loftollah przy Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Wychodzimy z meczetu i wsiąkamy w Bazar-e Bozorg. Przeciskamy się labiryntem alejek w stronę placu Naqsh-e Jahan. W końcu udaje się dotrzeć pod wejście do meczetu Sheikh Loftollah. Wchodzimy przez drewniane drzwi pośrodku portalu i przechodzimy pięknym wykładanym mozaiką przejściem. Nasze oczy przyzwyczajają się do lekkiego półmroku. Przejście zakręca – oczywiście – meczet musi być skierowany w stronę Mekki. Wchodzimy do głównej sali. To jeden z tych momentów, kiedy spokojnie można zaniemówić. Meczet Sheikh Loftollah jest jak szkatułka pełna kosztowności. Stajemy pośrodku wysokiej sali, wszystko dookoła nas jest pokryte przepięknymi mozaikami. Znowu wszystko się rusza, jak kalejdoskop. Wszystko tu jest doskonałe. Wszystko jest takie intensywne a jednocześnie delikatne, lekkie i nieprzytłaczające.

Wnętrze meczetu Sheikh Loftollah przy Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Kopuła Meczetu Sheikh Loftollah przy Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Nie ma słów, które są w stanie to oddać. To jeden z tych momentów, w których chciałbym się zacząć kręcić, pęknąć, rozciągnąć jak człowiek z gumy, żeby to wszystko widzieć, objąć wzrokiem, jakoś pochłonąć. Po prostu siadamy pod ścianą i patrzymy na grę świateł na baśniowych mozaikach. Delektujemy się tym skarbem. To chyba najpiękniejszy meczet jaki widzieliśmy w Iranie. Nie ma tu placu, nie ma też minaretu. Meczet nigdy nie miał być publicznie dostępny, miał służyć jedynie kobietom z haremu szacha. Całe piękno, cała ta doskonałość skoncentrowana w tej jednej sali. Cisza i spokój sprzyjają kontemplowaniu piękna. Jak na ironię, w końcu wpada obsługa i wszystkich wyprasza. Jest 12:30, meczet się zamyka. Lądujemy więc na spalonym słońcem placu Naqsh-e Jahan w samo południe.

Ulice Isfahanu, Iran

Beryani - tradycyjne danie irańskie z Isfahanu - Iran

Przemykamy więc pod arkadami na pobliską ulicę Sepah, żeby wymienić pieniądze, a potem na obiad. Obiecaliśmy sobie, że z Isfahanie musimy zjeść lokalną specjalność beryani, przeciskamy się przez zalane słońcem ulice miasta do restauracji, którą wypatrzyliśmy. Jak na złość nie ma cienia. Mijamy pałace Ali Qapu, Chehel Sotoon i Hasht Behesht, zdajemy sobie sprawę, że chyba nie będzie nam dane do żadnego zajrzeć, ale z zewnątrz jakoś nie powalają. W końcu docieramy do Hasht Behesht Beryani. Siadamy w upragnionym cieniu i zamawiamy popisowe danie Isfahanu. Okazuje się to być aromatyczne mielone mięso z cynamonem i orzechami serwowane na lawaszu. Jest smaczne, niestety tak niesamowicie tłuste, że po zjedzeniu niemal zapominamy jak się nazywamy. Skleroza momentalna. Nie mogę zrozumieć dlaczego Irańczycy jedzą tak tłusto w taki upał.

Jolfa. Ormiańska dzielnica Isfahanu

Plac Jolfa Square - dzielnica ormiańska w Isfahanie, Iran

Jolfa - dzielnica ormiańska na przedmieściach Isfahanu, Iran

ulice dystryktu Jolfa - dzielnica ormiańska na przedmieściach Isfahanu, Iran

Po obiedzie bierzemy Snappa i jedziemy na południa Isfahanu do Jolfy – dzielnicy ormiańskiej. Nazwa pochodzi od miejscowości Jolfa na północy Iranu, przy granicy z Armenią, skąd Szah Abbas I kazał sprowadzić Ormian do Isfahanu, żeby rozwinąć miasto. Ponad 40 tysięcy Ormian – handlarzy, przedsiębiorców, artystów i rzemieślników pomogło zrobić z Isfahanu klejnot Persji. Ormianie żyli nieco na uboczu dzięki czemu cieszyli się swobodą wyznania. Tak pozostało do dziś, przetrwali nawet czasy rewolucji islamskiej – obecnie żyje tu ok. 6000 chrześcijan. Wysiadamy przy placu Jolfa (Jolfa Square) opisanym w przewodniku jako serce dzielnicy ormiańskiej. Kompletnie nic tu się nie dzieje. W wymarłych kafejkach obsługa przysypia a sam plac praży się w popołudniowym upale. Ruszamy labiryntem spalonych słońcem ulic, w kolorze piasku. Jest tu jakoś inaczej. Czuć jakiś taki kaukaski luz, nieuporządkowanie. To trochę jakby inny Iran.

Kelisa-ye Vank. Katedra Ormiańska w Isfahanie

Katedry ormiańska w Iranie - Kelisa-ye Vank - Jolfa - dzielnica ormiańska na przedmieściach Isfahanu, Iran

Kelisa-ye Vank - katedra ormiańska, Jolfa - dzielnica ormiańska na przedmieściach Isfahanu, Iran

Dzwonnica katedry ormiańskiej Kelisa-ye Vank -Jolfa - dzielnica ormiańska na przedmieściach Isfahanu, Iran

Docieramy do Katedry Świętego Zbawiciela w Isfahanie – w skrócie Kelisa-ye Vank Teraz znajduje się tu muzeum, do którego bilet kosztuje 500 000 IRR – czyli dwa razy więcej niż każdy inny. Mamy słabość do Ormian, więc ryzykujemy. Sama katedra wygląda dziwnie. Nieormiańsko. Na wejściu kanciasta wieża zegarowa, która bardziej kojarzy się z Turcją niż Iranem. Sama katedra wygląda jak meczet – zwieńczona kopuła, z łukami, kwiecistymi mozaikami, wszystko w kolorze piaskowca. Tylko jakby ktoś dokleił dzwonnicę. Dopiero jej czubek, z wetkniętym nieśmiało krzyżem nieśmiało przypomina ormiański kościół. Chyba żeby nie było wątpliwości, jeszcze przed katedrą stoi wieża – wygląda na dzwonnicę, ale brak jej dzwonu – z charakterystycznym ormiańskim zwieńczeniem. Jakby Ormianie zaadoptowali jakiś meczet. Jakby ich katedra była ukryta, miała nie rzucać się w oczy. Może tak właśnie jest.

wnętrze katedry ormiańskiej Kelisa-ye Vank - Jolfa - dzielnica ormiańska na przedmieściach Isfahanu, Iran

freski wnętrze katedry ormiańskiej Kelisa-ye Vank - Jolfa - dzielnica ormiańska na przedmieściach Isfahanu, Iran

Przechodzimy przez małe muzeum poświęcone życiu Ormian w Iranie. Jak to w ormiańskich muzeach, dowiadujemy się, że to ten wspaniały naród wynalazł wszystko poczynając od koła a na reaktorach atomowych kończąc. Nawet Jezus był ponoć Ormianinem. W końcu wchodzimy do wnętrza katedry. Nie przypomina żadnego kościoła ormiańskiego jaki kiedykolwiek widzieliśmy. W Armenii wszystkie świątynie są z ciemnego kamienia. Surowe, wyglądają jak mroczne jaskinie, czy średniowieczne zamki. Są skromne, wypełnione zapachem zniszczenia, ognia, ziemi i dymu świec. Były wielokrotnie palone, niszczone i odbudowywane. Łączą je łzy, krew i determinacja ludzi, którzy podnosili je z ruin. Katedra ormiańska w Isfahanie to zupełne przeciwieństwo. Ściany szczelnie pokryte malowidłami. Pełne życia i koloru.

przepiękne ściany, wnętrze katedry ormiańskiej Kelisa-ye Vank - Jolfa - dzielnica ormiańska na przedmieściach Isfahanu, Iran

malowidła wnętrze katedry ormiańskiej Kelisa-ye Vank - Jolfa - dzielnica ormiańska na przedmieściach Isfahanu, Iran

Zewsząd spoglądają na nas święci, apostołowie, męczennicy, diabły, demony. Z jednej strony męka pańska, z drugiej apokalipsa. Tu Jezus naucza ludzi, tam barbarzyńcy ćwiartują chrześcijan. Trochę jakby Ormianie brali przykład z Persów. Chcieli szczelnie wypełnić każdy skrawek powierzchni swojej świątyni. Tyle, że to jest ciężkie, pełne przepychu, ociekające złotem, przytłaczające. Próbuję znaleźć przyczynę. Dlaczego perskie meczety są piękne i lekkie mimo że niemniej wypełnione wzorami? Też całe w złocie a mimo to piękne i nieprzytłaczające? Odpowiedz przychodzi przypadkiem. Człowiek. W meczetach nie ma człowieka. Wszystkie zdobienia to natura, geometria, słowo święte. Kościoły chrześcijańskie są pełne człowieka – wszyscy ci święci, prorocy, męczennicy, nawet samego boga wyobrażają sobie jako starca z brodą. W islamie bóg to coś więcej niż człowiek. Odzianie go w ludzką postać to grzech. Może dlatego właśnie islamskie meczety są takie piękne. Bo to świątynie boga a nie człowieka. Warto zobaczyć tą różnicę na własne oczy.

Zabytkowe mosty na rzece Zayandeh

Wyschnięta rzeka Zayandeh, Isfahan, Iran

Most Si-o-se-pol bridge na rzece Zayandeh, Isfahan, Iran

Spod katedry ruszamy nad rzekę Zayandeh, żeby obejrzeć słynne zabudowane mosty z czasów dynastii Safawidów. Po dotarciu okazuje się, że po rzece pozostało jedynie wspomnienie i poorane koryto. Z niedowierzaniem wychodzę na środek i stwierdzam, że nie ma tu ani kropli wody. Idziemy ścieżką, która kiedyś była albo miała być bulwarem nad wodą i docieramy do mostu Si-o-se-pol (Allahverdi Khan Bridge)  liczącego prawie 300 metrów długości, zbudowanego w 1602 roku. Masywny ceglany most na wyschniętej rzece wygląda na trochę śmiesznie i trochę żałośnie. Zabudowany, wygląda jak przeciągnięte nad rzeką sukiennice. Most jest dziwnie pusty, kiedy docieramy do niego, okazuje się, że ludzie chodzą dołem, po fundamentach – bo tam jest cień.

Most Chobi bridge na rzece Zayandeh, Isfahan, Iran

Most Khaju bridge na rzece Zayandeh, Isfahan, Iran

Przechodzimy w cieniu arkad na drugą stronę i parkiem idziemy dalej na zachód. Docieramy do kolejnego mostu – Chobi, o długości 150 metrów, zbudowanego w 1665 roku jako prywatny most dla Szaha Abbasa II. Mógł być używany jedynie przez władcę i jego kurierów. Tutaj nikt się już chyba nie oszukuje, że most ma jakąkolwiek funkcję oprócz ozdobnej, i wzdłuż niego, po korycie rzeki pociągnięte zostało przejście dla pieszych. W końcu docieramy do mostu Khaju – 133-metrowego, najpiękniejszego mostu na rzece Zayandeh, wybudowanego również przez Shaha Abbasa II w 1650 roku. Most cały czas pokrywają mozaiki i malowidła, z których część jest oryginalna.

Spacer po moście Khaju bridge na rzece Zayandeh, Isfahan, Iran

Most Khaju bridge - najładniejszy most w Isfahanie - na rzece Zayandeh, Isfahan, Iran

Most Khaju służył jako herbaciarnia. Coś chyba z tego pozostało, bo teraz to popularny punkt spotkań na mieście. O tej porze przynajmniej jego zacieniona część. Pełno tu nastolatków, którzy się wygłupiają i ganiają pomiędzy kolumnami. Przechadzamy się po moście, który bardziej przypomina arkady handlowe, tylko bez handlarzy. Z boku Khaju bardziej przypomina front jakiegoś pałacu. Kolumny, schody, posągi lwów. Siadamy w cieniu drzew i patrzymy sobie na Khaju. Na dzieciaki obsiadające zwieńczone łukami nisze niczym gołębie. Nie daje mi spokoju, dlaczego po środku pustyni, na takich maleńkich, rachitycznych rzeczkach Persowie stawiali takie masywne mosty. Przecież wystarczyło tu postawić kładkę na kilku cienkich filarach. Żeby zaimponować? Przy takich meczetach nie trzeba był. W końcu dochodzi do mnie, że te mosty owszem miały pomóc przedostać się ludziom z jednego brzegu na drugi, ale też miały pomóc zatrzymać wodę. Przyglądam się, faktycznie – przepływy pod mostem są małe i zamykane. Na pustyni ma to sens. A więc mosty tutaj to zarazem tamy.

Bazar dookoła Placu Naqsh-e Jahan - Isfahan, Iran

Powoli zapada wieczór, więc zbieramy się kupić jeszcze kilka zupełnie niepotrzebnych ale pięknych błękitnych talerzyków. Nie wiem, czy je gdzieś powiesimy, ale chciałbym mieć w domu choć namiastkę tych pięknych hipnotyzujących wzorów. Znowu siedzimy pod morelą, jest ciepły wieczór a my popijamy gorącą herbatę. Pocztówki wypisane, wspominamy ostatnie dwa dni. Czar Kaszanu prysł, tutaj już czuć turystykę. Nadal nie jest to poziom Maroko, ale po spokojnym Kaszanie szok. Zaskakuje cały czas mała ilość przyjezdnych. Oprócz kilku osób nie spotkaliśmy nikogo kto by wyglądał jak spoza Iranu. To zasługa upalnego lata i sytuacji politycznej. Teraz większość boi się przyjeżdżać do Iranu. A niepotrzebnie. Jest tu tyle wspaniałych ludzi, tyle serdeczności na ulicach, tyle bezinteresownych uśmiechów. Tutaj przyjezdny nie jest jeszcze turystą. Tutaj cały czas jesteśmy gośćmi. Tego nie są w stanie zepsuć żadni naganiacze. Jeszcze. I to jest piękne. W bajkowo pięknym Isfahanie. I w ogóle w Iranie.

Isfahan, Iran