Abouelafia Bakery - Old Jaffa - Tel Awiw Izrael - najlepsze jedzenie w Tel Awiwie

Najlepsze jedzenie w Tel Awiwie

Chyba każdy, kto przybywa do Tel Awiwu, opuszcza go zachwycony. Tętniące życiem miasto, ciepłe, kolorowe i estetyczne, świetne plaże na wyciągnięcie ręki. Przyjazny klimat i ta niepowtarzalna energia. Tel Awiw to po prostu magia. Do tego jedzenie. Boskie, świeże, bajecznie smaczne, egzotyczne i zaskakująco znajome jednocześnie. Nic dziwnego, to połączenie kuchni śródziemnomorskiej ze wschodnioeuropejską. Znajdziemy tu sporo akcentów polskich i rosyjskich. W końcu Izrael w znacznej części tworzą Żydzi z Europy, szczególnie z terenów byłego ZSRR. Rosyjski to po hebrajskim drugi, najczęściej spotykany język na ulicach Tel Awiwu. Czasami wydaje się nawet, że popularniejszy. Nic więc dziwnego, że obok hummusu, falafela i baklawy znajdziemy tu kiszoną kapustę, kulebiaka, pierogi i ryby w occie. W Tel Awiwie można zostać wegetarianinem. Jedzenie jest tak pyszne, że nawet zagorzały mięsożerca znajdzie dla siebie coś pysznego. Nie zauważy też, że zupełnie nie potrzebuje mięsa aby zjeść smacznie.

Najlepsze jedzenie w Tel Awiwie - świeże pomarańcze na Carmel Market, Izrael

W Tel Awiwie jest bardzo dużo barów, restauracji, straganów i stoisk z jedzeniem. Jest smacznie. Jest też drogo. I to nie dość drogo. Jest po prostu DROGO. Czasem nawet – bardzo drogo. Dla przykładu, kebab z frytkami na talerzu – w barze z kebabem w stylu Kebab King – kosztuje średnio ok. 60 ILS (czyli ok. 60 PLN). W smaku owszem, nieco lepszy – często z prawdziwej baraniny, ale dla wielu może być szokiem. Sztuką w Tel Awiwie jest znaleźć miejsce, w którym zjemy smacznie i za rozsądną cenę. Nie znaczy to oczywiście tanio. Raczej umiarkowanie drogo. Ale przede wszystkim smacznie. Podczas dwóch wycieczek do Tel Awiwu udało nam się odwiedzić parę miejsc. Popróbowaliśmy, oceniliśmy, niektóre miejsca omijamy szerokim łukiem, w inne wracamy z przyjemnością. Chcielibyśmy się podzielić oczywiście tymi drugimi. Oto sześć miejsc, w których koniecznie trzeba zjeść będąc w Tel Awiwie. Wszystkie oferują miejscową kuchnię w rozsądnych cenach. Przede wszystkim są pyszne!

Hummus Abu Hassan

Ha-Dolfin St 1, Tel Aviv-Yafo, Izrael

Najlepszy hummus w Tel Awiwie a może i w całym Izraelu - Abu Hassan - Old Jaffa - gotowy do jedzenia

Izrael to przede wszystkim hummus. Znajdziemy go wszędzie. Jest pyszny, delikatny, kremowy, z idealnie przyprawiony i podany z cudownymi dodatkami – sokiem z cytryny, aromatyczną oliwą, orzeszkami pinii, grillowaną papryką, i opcjonalnie bardzo aromatycznymi pastami. Obowiązkowo z kuminem i kolendrą. Do wyboru do koloru. Gdzie zjeść najlepszy hummus w Izraelu? Oczywiście są na ten temat dyskusje, ale zupełnie niepotrzebne. Odpowiedz jest jedna – w Hummus Abu Hassan. Kropka.

Najlepszy hummus w Tel Awiwie a może i w całym Izraelu - Abu Hassan - w dzielnicy Old Jaffa

Abu Hassan to mały lokal w sercu dzielnicy Old Jaffa. Prowadzony od lat przez jedną i tą samą osobę – Abu Hassana. Właściciel jest na zdjęciach na ścianie, jest i za ladą. Razem z kilkoma młodszymi kucharzami. Od wejścia wita ciepło i energia. Panowie za ladą uwijają się jak w ukropie, żeby obsłużyć wydłużającą się kolejką głodnych Izraelczyków. A kolejki są zazwyczaj duże. Średnio po kilkanaście do kilkudziesięciu osób. To miejsce jest sprawdzone. W środku jest niewiele stołów, ale warto tu przysiąść, popatrzeć na innych gości, poczuć to miejsce. Jedzenie? Poezja.

Najlepszy hummus i msabaha w zraelu - Abu Hassan - Old Jaffa

W Abu Hassan nie ma menu. Do wyboru są cztery rzeczy: hummus, wersja z zapiekanym bobem, msabaha oraz miks wszystkich trzech na jednym talerzu. Co to jest msabaha? Czy też msabbha, msabecha, albo mesabha – jest kilka wersji nazw i wymowy. To najlepszy wynalazek od czasów stworzenia hummusu. Wersja libańska, nowy rodzaj hummusu. Składa się z dokładnie tych samych składników, w tym z samego hummusu, ale różni się konsystencją. Msabbha to rozgotowana ciecierzyca, która pływa w mieszance hummusu, pasty tahini i oliwie, taki hummus z dużymi kawałkami cieciorki, polany sporą ilością oliwy. Serwowany jest na ciepło. Coś pysznego i doskonałego. Łączy delikatność i aksamitność hummusu z wyczuwalnymi kawałkami ciecierzycy. Pozycja obowiązkowa. Najlepiej oczywiście spróbować mieszanki wszystkich trzech wersji – pasta z zapiekanego bobu zaskakuje konsystencją i wyraźnym smakiem. Całość podawana ze świeżo upieczonym chlebkiem pita i ćwiartkami surowej cebuli. I to nie dymki czy szalotki, a zwykłej żółtej ostrej cebuli. Całość jest tak doskonała, że trudno w to uwierzyć. Trzeba prostu iść do Hummus Abu Hassan i spróbować samemu. Koniecznie z zimną miętową lemoniadą.

Klimat miejsca doskonale oddaje poniższy film

Cena porcji: 25 ILS (ok 25 PLN)
Zamknięte w szabas. Otwiera się o 8:00 rano, zamyka się kiedy tylko wszystko się sprzeda, czyli dość szybko.

Sabih Frishman

Frishman St 42, Tel Aviv-Yafo, Izrael

Sabih Frishman - najlepszy sabih w Tel Awiwie. Izrael

Daniem, które absolutnie kojarzy się z Tel Awiwem jest sabih (Sabich). To kwintesencja izraelskiego streetfoodu, popularny tam tak, jak u nas kebaby. Sabih to kanapka z chleba pita z grillowanym bakłażanem oraz jajkiem na twardo. Dodatkowo są w niej świeże warzywa jak pomidor, ogórek czy cebula i pasta tahini. Całości dopełniają sosy: zhug (lub zhoug) – jemeński sos z kolendry, pietruszki, chilli i czosnku) oraz amba – sos z piklowanego mango, taki kwaśny, kurkumowy sos. Sabih pojawił się na ulicach Tel Awiwu w latach ’50 XX wieku. Sprowadzili go tu irakijscy Żydzi. Jedzony był na śniadanie w szabas. Jest prosty w przygotowaniu i pyszny. Nic dziwnego, że stał się ikoną izraelskiego jedzenia ulicznego.

Opinii o tym, gdzie można zjeść najlepszy sabih w Tel Awiwie jest, jak wyżej w przypadku hummusu wiele, ale w niemal wszystkich przypadkach podium wygląda podobnie – na zmianę: Sabih Tchernikhovski i Sabih Frishman. Nasz typ, to ten ostatni. W centrum Tel Awiwu, kilka minut spaceru od Placu Dizengoff. To nawet nie lokal, a zwyczajny pawilon, okienko przypominające nasze kebaby. Sabih serwowany tu to poezja. To podróż do innego wymiaru. Mieszanka smaków: grillowane warzywa, jajko, świeże, chrupiące ogórki, ostry sos, boskie tahini, słony ser, pietruszka. To rozkosz dla podniebienia, pieszczoty dla nozdrzy. Nawet bakłażan, zazwyczaj tłusty i ciężki, tu wydaje się lekki niczym piórko. Do tego pyszna, cieplutka pita. Boskość!

kwintesencja street foodu - sahih, czyli kanapka z grillowanym bakłażanem - Sabih Frishman - najlepszy sabih w Tel Awiwie. Izrael

Koniecznie trzeba przyjrzeć się jak pan przygotowuje sabiha. Kilkukrotnie zdarzyło mi się dosłownie zapatrzeć. Z jakim pietyzmem pan układa wszystkie składniki w bułce. Nie wrzuca ich, a dopasowuje do siebie. Układa warstwy, wzory, równiutko, dokładnie, tak aby wszystko idealnie do siebie pasowało, nie tylko smakowo, ale również wizualnie. On sabiha nie robi, on go tworzy! Efektem jest dzieło sztuki kulinarnej. Przepyszne. Idealne. Bez mięsa. Niesamowite jest to, że mimo iż wegetariańskie, jedzenie daje tyle przyjemności. Coś, czego zwyczajnie trzeba spróbować. Smak Tel Awiwu.

Cena porcji: 23 ILS (ok 23 PLN)
Zamknięte w szabas, otwiera się dopiero w sobotę wieczorem – godzinę po zachodzie słońca czyli ok. 20:00.

Abouelafia Bakery

Yefet St 7, Tel Aviv-Yafo, Izrael

Abouelafia Bakery - Old Jaffa - Tel Awiw Izrael - czynna całą dobę, wypieka przepyszne pieczywo

Piekarnia w sercu starej Jaffy, która skradła nasze serca. Otwarta i odkryta – czynna całą dobę. W każdej chwili, każdy może zobaczyć co i jak jest przygotowywane. Można patrzeć godzinami jak chlebki pita i różnego rodzaju podpłomyki wędrują do pieca. Jak zaczynają rosnąć, delikatnie się rumienić, ser na wierzchu zaczyna mięknąć, zielona od zataru oliwa zaczyna skwierczeć, na powierzchni ciasta powstają kolejne bąble a piękne jajo ścina się na wierzchu. Wtedy na długim „wiośle” podpłomyk wyjeżdża z pieca i ląduje wprost w papierowej torebce, która trafia w ręce kupującego. Niesamowity spektakl. Zawsze ten sam łysy pan w okularach, z wąsem, w czerwonej bluzie, dwóch młodziaków – jego pomocników i dwie kobiety.

Abouelafia Bakery - Old Jaffa - Tel Awiw Izrael - pyszne tarty i quiche

Do wyboru wszystko co można sobie wymarzyć. Na słodko i słono. Puchate pączki i donuty, ciastka z kwaśnym serem, z dżemem, z makiem. Chlebki pita pakowane jeszcze gorące w torebki foliowe po 10 sztuk. Na wytrawnie kolorowe quiche. Z jajkiem, serem, pomidorami, szpinakiem. Sam ich wygląd powoduje szaleństwo kubków smakowych i niekontrolowany ślinotok. W końcu podpłomyki. O nich można pisać wiersze. Najlepsze są właśnie te prosto z pieca. Puchate ciasto chlebka pita, na wierzchu mnóstwo aromatycznego zataru, grube plastry ogromnych zielonych oliwek, grudki słonego białego sera. Wszystko obficie skropione oliwą. Gorące w papierowej torebce, które już po chwili przesiąka zatarową oliwą i wygląda jak „w panterkę”. Wystarczy chwycić torebkę i pójść do pobliskiego Abrasha Park, usiąść na trawie i z widokiem na Tel Awiw delektować się tym cudem. Najlepsze jedzenie w Tel Awiwie.

Abouelafia Bakery - Old Jaffa - Tel Awiw Izrael - podpłomyki z zatarem i oliwkami

Zatar - bliskowschodnia mieszanka przypraw. Smak Izraela - Tel Awiw

To jest najlepsze miejsce aby zapoznać się ze smakiem zataru. Właśnie na jednym z podpłomyków. Zatar to smak bliskiego wschodu. To baśń tysiąca i jednej nocy! Zatar to mieszanka przypraw, zawierającą zmielony sumak, prażone ziarna sezamu i „zielone zioła”: tymianek, majeranek, cząber, oregano, hyzop). Jest kilka opcji, m.in. romański, jordański, izraelski. W zależności od proporcji składników, różnią się kolorem. Zapach i smak są hipnotyzujące. Po pobycie w Izraelu mam obsesję na punkcie zataru. W sklepach i na bazarach (m.in. Carmel Market) można trafić na suchą mieszankę lub pastę, w której już jest oliwa i sól. Ta pierwsza opcja jest zdecydowanie lepsza. Można ją dłużej przechowywać i samemu doprawić ostrą, aromatyczną oliwą extra virgin – wtedy zwyczajnie lepiej smakuje.

Cena podpłomyka: 10-15 ILS (ok 10-15 PLN)
Otwarte 24/7, także w szabas.

Falafel Resto

Allenby St 49, Tel Aviv-Yafo, Izrael

Falafel Resto - rodzinny lokal przy Carmel market - serwuje pyszny świeży falafel z dodatkami - Tel Awiw Izrael

Kolejny izraelski klasyk to oczywiście falafel. Smażone kotleciki z ciecierzycy, pietruszki i czosnku w pysznej delikatnej picie to smak zalanych słońcem ulic Tel Awiwu. Kolejny wegetariański klasyk. Dostać go można niemal wszędzie – na każdym rogu. Problem w tym aby nie był przesiąknięty tłuszczem, nie rozpadał się, miał idealną konsystencję – ten ulotny stan pomiędzy delikatnością wnętrza a lekką chrupkością skórki. Taki jest właśnie w Falafel Resto. Mały lokal położony jest zaraz przy północno-wschodnim wejściu na Carmel Market, przy ruchliwym skrzyżowaniu i przepięknym słonecznym placyku, na którym starzy Izraelczycy siedzą przy czaszeczkach herbaty i warcabach.

Falafel Resto - rodzinny lokal przy Carmel market - Tel Awiw Izrael

Przemiłe starsze małżeństwo wita gości szerokim uśmiechem i tym wyjątkowym, pełnym sympatii spojrzeniem. Bajecznie delikatną, jeszcze ciepłą pitę wypełniają sałatkami – do wyboru spośród kilku rodzajów: pomidor z ogórkiem, kapusta czerwona, kapusta biała i inne. Do tego kilka frytek, aromatyczne tahini, sosy, świeża cebula i natka pietruszki. I oczywiście gwiazda – doskonały falafel. Robiony z miłością. Widzimy jak jest przygotowany. Najpierw formowany z pietyzmem w specjalnej ciężkiej, metalowej foremce do falafela. Wygląda to jak mistyczny rytuał, z wielkim skupieniem pan pochylony nad ladą, wypełnia foremkę masą, po czym kształtuje ją małą łyżeczką niczym rzeźbiarz, dbając o kształt kotlecika. Po chwili powoli umieszcza kotlecika w gorącym, skwierczącym oleju. Złociste kuleczki lądują w picie z dodatkami.

Falafel Restoprzy Carmel market - pyszny świeży falafel i dodatki - kiszonki i chleb z zatarem - Tel Awiw, Izrael

Całość jest tak piękna, że szkoda jeść. Do falafela możemy wybierać dodatki spośród kilkunastu pikli, kiszonek i surówek: ogórki, kapusta, kalafior, ostre zielone papryczki, buraki, marchew, grillowany bakłażan czy cebula z sumakiem. Do tego tłusty, ale boski smażony chleb z zatarem. Można złapać falafela i jeść go idąc, ale najlepiej przysiąść gdzieś na pobliskim placyku i rozkoszując się tym wspaniałym fast foodem chłonąć życie Tel Awiwu. Ten smak, obrazy, momenty pozostają w pamięci na długo. Jedzenie idealne?

Cena falafela: 10 ILS (ok 10 PLN)
Zamknięte w szabas.

The Container

2 Nemal Yafo St, Tel Aviv-Yafo, Izrael

śniadanie w The Container - port Jaffa - świeże sałatki i szakszuka, Tel Awiw, Izrael

Śniadanie w Izraelu to szakszuka. Są też inne opcje, ale nie chcecie ich. Chcecie szakszukę. Najlepiej w The Container. To restauracja i drink bar w Old Jaffa Port. Jedno z niewielu miejsc czynnych podczas szabasu. Idealne na śniadanie czy brunch, jeżeli chcemy go zjeść w lokalu a nie „na murku”. Stare magazyny portowe przerobione na restaurację. Rankiem, szczególnie w weekend w porcie jest sporo ludzi, ale naprawdę warto się tu zatrzymać, przysiąść przy stoliku na zewnątrz, chłonąć atmosferę portu Jaffa, patrzeć, wąchać i jeść! Co do jedzenia? Wszystko to co możemy dostać w hipsterskich lokalach: organiczna kawa, świeżo wyciskane soki, chleb własnego wypieku i ładnie przyrządzone dania, z ekologicznych składników. Postanowiliśmy, że tu zainaugurujemy jeden z naszych wyjazdów do Tel Awiwu – było naprawdę warto. Ceny są oczywiście wysokie, ale… zaraz… no właśnie nie. Pełen zestaw śniadaniowy: kawa, sok, deska chlebów i smarowideł oraz szakszuka – wszystko absolutnie nie do przejedzenia przez jedną osobę – wystarczy spokojnie dla pary – za 64 ILS. Oznacza to, że za osobę zapłacimy ok. 32 ILS (ok. 32 PLN), czyli nie wiele więcej niż w podobnym miejscu w Polsce. A różnica jest…

śniadanie w The Container - port Jaffa - pyszny chleb własnego wypieku, Tel Awiw, Izrael

Przede wszystkim miejsce. Wypełniony słońcem kameralny port Jaffa – przy samym nabrzeżu, obok kutrów rybackich, skrzeczących mew i starszych panów siedzących przy rozkładanych stolikach z warcabami, popijających mocną herbatę. Jedzenie jest warte swojej ceny. Na początek aromatyczna kawa ze świeżo wyciskanym sokiem z pomarańczy. Nie wiem czy są organiczne, ekologiczne czy z plantacji fair trade i zrównoważonego rozwoju. Sok jest pyszny. Smak dzieciństwa. Pomarańcze na święta. W bosko słodkim, orzeźwiającym soku pływają kawałki miąższu, które strzelają sokiem po przegryzieniu. Zaraz potem przychodzi deska jeszcze ciepłego pieczywa. Chleb na zakwasie, chleb drożdżowy, słodkawa magdalenka i ciemny aromatyczny chleb wschodnioeuropejski – coś pomiędzy litewskim, a rosyjskim. Pachnący miodem, kolendrą, kminkiem. To jeden z tych zapachów, którymi mógłbym się narkotyzować cały czas. Najlepszy środek odurzający. Obok smarowidła: masło, słodki mus jabłkowy, ciemna słodka, ale orzeźwiająca pasta z rodzynkami oraz wytrawna tahina i zielona pasta z bobu. Taka przystawka w oczekiwaniu na danie główne.

śniadanie w The Container - port Jaffa - najlepsza szakszuka, Tel Awiw, Izrael

Wreszcie szakszuka. Wjeżdża na stół jeszcze skwiercząca i bulgocząca na gorącej patelni. Trzy jajka w pomidorach, papryce i cebuli z bukietem aromatycznych ziół i zieloną pietruszką. W wersji podstawowej lub rozbudowanej, z bakłażanem i serem. Sam wygląd szakszuki utwierdza w przekonaniu, że to wybór najlepszy z możliwych. Nic nie uszczęśliwi tak bardzo, jak właśnie to jedzenie w tym miejscu. Doskonale doprawiona, aromatyczna, pełna orientu. Każdy kęs to jak magiczne zaklęcie. Obok szakszuki oczywiście świeża sałatka. Pomidory, ogórki i cebula. Do tego kawałki czerwonej kapusty i przyprawy: grubo zmielony pieprz, sumak, kumin. Wszystko idealnie niesymetryczne, rustykalne, doskonałe. Tak bajecznie proste i w tej swojej prostocie genialne. Jedyny minus – ryzyko przejedzenia. Nie da się tego nie zjeść. Nie ma opcji – najwyżej zostanie. Nie zostanie. Nie ma szans. To idealne miejsce na śniadanie w szabas, kiedy wszystko inne jest zamknięte. Nie będziecie mieli wyrzutów sumienia – podczas wybierania knajpy. Jak już spróbujecie, przekonacie się, że Containers jest warte swojej – jak na Tel Awiw – naprawdę niewygórowanej ceny. Jedno z tych miejsc w Tel Awiwie, które się wspomina!

Cena zestawu śniadaniowego: 64 ILS (ok 64 PLN)
Otwarte także w szabas.

The Old Man and The Sea

Retzif HaAliya HaShniya St 101, Tel Aviv-Yafo, Izrael

The Old Man and The Sea restauracja serwuje doskonałe mezze na przystawkę - Port Jaffa, Tel Awiw, Izrael

The Old Man And The Sea, czyli Stary człowiek i morze. Ogromne i tłoczne miejsce w samym sercu portu Jaffa. Na pierwszy rzut oka przypomina to nieco naszego Sphinxa lub inną podobną sieciówkę. Zawsze jest tu pełno i gwarno, mnóstwo gości i obsługi, ciągle panuje tłok – to akurat bardzo dobrze świadczy o restauracji. Od razu od wejścia, każdą grupę gości obskakuje kilka osób z obsługi, a zanim się zorientują i zdążą rozsiąść na krzesłach, na stołach ląduje niezliczona ilość mezze – małych talerzyków z przystawkami. Na każdą osobę wypada po 22 talerzyki plus koszyczek ciepłego chlebka pita. W zasadzie nie do przejedzenia. A to tylko przystawka. Różne sałatki, kiszonki, pasty, sosy, kremy. Świeże i pyszne. Aromatyczne, pachnące bliskim wschodem. Ostre i łagodne, miętowe, kwaskowe od sumaku i odurzająco pachnące zatarem. Jest oczywiście hummus, pasta tahini, falafel, pieczony kalafior, są buraki, sałatki, pilaw, jest też coś w rodzaju tabbouleh. Przystawki wjeżdżają czy tego chcemy czy nie.

The Old Man and The Sea restauracja serwuje 22 mezze do każdego stolika - Port Jaffa, Tel Awiw, Izrael

Teraz mechanizm działania restauracji. Jeżeli zamówimy danie główne, przystawki są za darmo. Jeżeli nie, płaci się za nie 50 ILS od osoby. Dotyczy to każdej osoby, tzn. jeżeli są trzy osoby a tylko dwa dania główne, płaci się za nie plus dodatkowo za jedne przystawki. W zasadzie można poprzestać na samych przystawkach i wystarczy. Same w sobie są nie do przejedzenia. Warto zapłacić 50 ILS za spróbowanie tego wszystkiego, a i ilość jest warta tej ceny. To będzie pełny posiłek. Dania główne są mniej ekscytujące i dość drogie, ceny zaczynają się od 85 ILS za szaszłyk – np. z kurczaka lub baraniny – na talerzu z frytkami. Są też grillowane ryby i mięso. Do dania jest również serwowana zimna, orzeźwiająca lemoniada z miętą.

talerzyki mezze w restauracji The Old Man and The Sea restauracja - Port Jaffa, Tel Awiw, Izrael

Warto przemyśleć zamawianie dania głównego, bo obsługa cały czas donosi przystawki. Nie wiem jaki jest mechanizm i jak to zatrzymać, ale wygląda na to, że zjedzenie jednego talerzyka powoduje automatyczne doniesienie kolejnego. Do tego rodzajów mezze jest tyle (teoretycznie, wg menu 22), że wydaje się, że każdy kolejny talerzyk jest z czymś nowym. To może się skończyć tylko jednym – przejedzeniem. Można pomyśleć: no tak, wezmę same przystawki, zapłacę 50 ILS, wezmę jeszcze szaszłyka, zapłacę w sumie 85 ILS. To pułapka. W naszym przypadku, na trzy osoby zamówiliśmy dwa dania główne. Wytoczyliśmy się stamtąd, a stół nadal był pełny.

kolacja w restauracji The Old Man and The Sea jest nie do przejedzenia - 22 mezze na przystawkę - Port Jaffa, Tel Awiw, Izrael

Po próbie uporania się z daniem głównym i przystawkami. Na stół wjeżdża herbata lub kawa oraz maleńki deser – kulki z ciasta w słodkim syropie. Tak na dobicie. Jedzenie tu nie jest może wybitne – to nie jest fine dining – jest po prostu smaczne. I świeże – przy takim przerobie nie ma szans że trafimy na coś starego, wyschniętego , czy coś co długo leży. W połączeniu z atmosferą portu Jaffa, The Old Man And The Sea tworzy niesamowitą przygodę. Atmosfera i energia portu, szczególnie wieczorem i gwarna restauracja serwująca dobre, lokalne jedzenie.

Cena mezze: 50 ILS (ok 50 PLN), dania główne od 85 ILS (ok 85 PLN)
Otwarte także w szabas.

A poza tym…

Oczywiście świetnych miejsc w Tel Awiwie jest więcej. To miasto dla kochających jeść. Na każdym rogu znajdziecie knajpki serwujące pyszne dania i przekąski. W sklepach znajdziecie hummus, na bazarach świeże owoce, ociekającą syropem baklawę, prażony bób, orzechy, suszone daktyle a także makowce i strucle serowe. Próbujcie, eksperymentujcie, smakujcie Izrael. Nie znajdziecie chyba lepszego miejsca do tego niż Tel Awiw.

Smacznego!