Tam gdzie kończy się świat - Paweł Zgrzebnicki - Papua Nowa Gwinea

Tam gdzie kończy się świat. Papua dla początkujących

Nie pamiętam już jak wpadłem na Tam gdzie kończy się świat Pawła Zgrzebnickiego. Najprawdopodobniej gdzieś w internecie. Nie wiedziałem nawet, że Paweł jest autorem bloga Dzienniki Wypraw. Poleciałem na tytuł. Kupiłem ją od razu, odruchowo. Przyszła, odłożyłem ją na bok pogrążony w innej lekturze. Książka przeleżała chwilę na mojej piramidzie nie wiedzieć czemu. Kiedy wpadłem na nią po raz drugi, już w domu, otworzyłem odruchowo, żeby przekartkować. Od pierwszych stron wpadłem. Pochłonęła mnie bez reszty na te kilka dni. Dlaczego? Papua Nowa Gwinea to coś o czym nie czyta się na co dzień. Dla mnie to tajemniczy, pierwotny świat. Czarna dziura o której mało kto cokolwiek wie. Ludożercy – to chyba jedyne, a na pewno pierwsze skojarzenie z tym krajem. Poza tym? Terra incognita. Papua Nowa Gwinea była gdzieś w moich planach podróżniczych. Znajomy namawiał mnie na wyprawę przez dżunglę do wioski Korowajów po Indonezyjskiej stronie Nowej Gwinei. Ale to miało być kiedyś…

Tam gdzie kończy się świat zaczyna się jak zwyczajna relacja z podróży. No, może nie taka zwyczajna, bo od początku wciąga. Jest ciekawa, napisana prostym i przyjemnym językiem, a zarazem od samego początku Paweł Zgrzebnicki zwraca uwagę na szczegóły. Stawia pytania, docieka, zastanawia się. Przy czym – co ważne – nie stawia się w pozycji białego, wszechwiedzącego paniska. Jest pełen pokory. To szalenie ważne podczas podróży. Ciekawość świata, chęć odkrywania i właśnie pokora. Kulenie ogona pod siebie, żeby zobaczyć, zaciskanie zębów i przymykanie oczu na niedogodności, żeby zrozumieć. Potem cholernie ciężka, żmudna praca nad źródłami, zbieranie, opisywanie, w końcu złożenie w całość materiału. W ten sposób powstała świetna książka o Papui Nowej Gwinei.

Tam gdzie kończy się świat - Paweł Zgrzebnicki - książka

Książka jest skarbnicą wiedzy o Papui Nowej Gwinei. Paweł Zgrzebnicki z pieczołowitością średniowiecznego skryby wyszukiwał publikacje, prace naukowe, książki, artykuły i dzienniki podróżnicze, aby cennymi informacjami wzbogacić swoje odkrycia i spostrzeżenia. Momentami czułem jakbym czytał jakiś almanach o Papui Nowej Gwinei. Do tego książka wzbogacona jest doskonałymi szkicami. Nie ma w niej zdjęć a właśnie przepiękne, dokładne rysunki. W efekcie Tam gdzie kończy się świat wygląda to jak dziennik z podróży odkrywców sprzed 100 lat. Podróżników, którzy kiedyś eksplorowali nieznane światy, zapisywali swoje spostrzeżenia i odkrycia w notatnikach ołówkiem chemicznym a to co widzieli odwzorowywali na szkicach. Coś jak Indiana Jones! Zabieg ryzykowny, ale tu w 100% udany.

Niesamowite zjawiska Paweł Zgrzebnicki opisuje z równie niesamowitą pasją i drobiazgowością antropologa. Jednocześnie nieporównywalnie bardziej przystępnie niż kulturoznawcy. Szczególnie utkwił mi w pamięci fragment dotyczący „kultu cargo”. Zjawisko zostało zauważone przez antropologów w Papui Nowej Gwinei, gdy ludność tubylcza zaczęła budować lądowiska i pasy startowe dla samolotów, nabrzeża dla statków, magazyny itp. Prymitywne makiety infrastruktury najeźdźców z Zachodu. Kulturoznawcy odkryli, że Papuasi widząc, że biali budują pasy startowe i lądowiska, czego wynikiem jest przylatywanie samolotów z żywnością i innymi dobrami, zaczęli ich naśladować. Sami budowali prymitywne makiety z gałęzi. W świadomości tubylców samoloty przylatywały z nieba i były kierowane na ziemię przez bogów, natomiast biali ludzie byli tylko pośrednikami, którzy nie przekazywali im wszystkich zsyłanych dobrodziejstw. Niesamowicie opowiedziana jest także historia obowiązującego w Papui Nowej Gwinei języka pidżyn (Pidgin-English). Opisy podobnych fascynujących zjawisk wprost przepełniają Tam gdzie kończy się świat.

Tam gdzie kończy się świat - Paweł Zgrzebnicki - książka o Papua Nowa Gwinea

W Tam gdzie kończy się świat urzeka refleksyjność i spostrzegawczość autora. Stare zwyczaje, tradycje i wierzenia – w tym polowanie na głowy i jedzenie ludzi, zwłok bliskich itd. – skonfrontowane są z postępującym rozwojem, cywilizacją wdzierającą się z siłą buldożera w papuaską dżunglę, depczącą wszystko co święte, wywracające do góry nogami cały system wartości. Surowce naturalne, pieniądz i handel okazują s się dla Papui Nowej Gwinei zgubne. Paweł Zgrzebnicki jest świadkiem upadku państwa i ludzi. Współczesne normy i system wartości są zupełnie obce ludziom żyjącym od tysięcy lat w izolacji. Morderstwa, napady, kradzieże, szalejąca korupcja i nepotyzm na niewyobrażalną skalę toczą kraj. Autor ucieka jednak od kategorycznych ocen i ignoranckiej krytyki. Stara się dociec dlaczego tak się dzieje, w czym tkwi przyczyna tych patologii. Niestety odpowiedź nie będzie pocieszająca dla człowieka Zachodu. To my, nasz system wartości i nasz porządek świata rujnują Papuę Nową Gwineę.

Łowców głów już tu nie ma. Na wyspie coraz więcej zaś krzyży, telefonów komórkowych, banków i łowców okazji. Biznesowych najczęściej. Nie stąd, lecz z Chin i Australii. Z sąsiednich „plemion”

Kraj, niestety, jawi się jako małe piekło na ziemi. Tam gdzie kończy się świat otwiera oczy takim jak ja, którzy w swoim optymizmie wierzą, że jakoś to będzie, bo przecież nie może być aż tak źle. Papua Nowa Gwinea przypomina najniebezpieczniejsze kraje Ameryki Łacińskiej czy Afryki. Zamieszki, płoty, drut kolczasty, wszechobecna ochrona, dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, alkohol. Awantury wybuchające jak iskra, zamieniające się w krwawe zamieszki a nawet najazdy i bitwy pomiędzy całymi wioskami. Ogólnie panujący rozkład instytucji państwowych, kompletna beznadzieja, brak jakichkolwiek perspektyw. Nie znaczy to jednak, że nie da się tam pojechać. Paweł Zgrzebnicki pokazuje, że można. Trzeba tylko pamiętać o pewnych zasadach panujących w tym odległym kraju. To nie jest piekło na ziemi – tu też żyją normalni ludzie, są sympatyczni, pomocni, na pewno mają marzenia, kochają. Nam pewnie trudno to pojąć, bo są inni. Tam gdzie kończy się świat mnie nieco wystraszyło i przestrzegło przed Papuą Nową Gwineą, ale na pewno nie zniechęciło. Książka to doskonały materiał dla każdego, kto się tam wybiera – jako praktyczny poradnik – jak i dla tych, którzy z jakichkolwiek względów tam nie pojadą – jako świetna relacja z podróży.

Paweł Zgrzebnicki robi to dobrze