Erika Fatland. Sowietstany - recenzja

Sowietstany. Podróż przez rubieże Imperium

Azja Środkowa, to dla wielu wciąż terra incognita. Trudno o jakąkolwiek wzmiankę w wiadomościach, tekst w gazecie, zazwyczaj próżno szukać jakichkolwiek lektur w księgarniach. Dlatego każda książka o tych krajach wywołuje u mnie szybsze bicie serca. Tak też było z „Sowietstany” Eriki Fatland. Na książkę trafiłem zupełnie przypadkiem, w tym przeklętym kiosku w budynku Agory przy Czerskiej. Za każdym razem, kiedy tam jestem, zaglądam z ciekawości na chwilę. I zawsze kończę z kupką książek w rękach i kontem chudszym o sporą sumkę. Ot takie uzależnienie. Zaciekawiła mnie nazwa i okładka. Kiedy zacząłem wertować książkę, trafiłem na taki fragment:

Po co podróżować? Po co narażać się na te wszystkie niedogodności związane z przemieszczaniem się na dużych dystansach i z pobytami w dalekich, obcych krajach? Według mojej teorii wyruszamy w ciągle nowe podróże, ponieważ natura wyposażyła nas w zawodną i błądzącą pamięć. Po powrocie w domowe pielesze niedogodności zamieniają się w wyborne anegdoty albo zostają całkowicie wymazane. Pamięć nie jest linią ciągłą, to zbiór punktów – szczytów – a między nimi pustka. Zresztą pamięć to abstrakcja. Z punktu widzenia przyszłości niewygody przeszłości wydają się prawie nierzeczywiste, jak sen.

Od razu wiedziałem, że chcę tą książkę. Nie mogłem się od niej odkleić przez następne kilka dni. Erika Fatland nie dość, że pisze o miejscach tak bliskich mojemu sercu, doskonale rozumie, jak podróże pozwalają nam zapełniać nasze wspomnienia przepięknymi obrazami, zapachami, przeżyciami.

Erika Fatland. Sowietstany - książka o byłych republikach ZSRR Kirgistan

„Sowietstany” to combo, na jakie jeszcze nie trafiłem. To przewodnik po niesamowitych krajach, o których cały czas pisze się i mówi tak mało. Książka opisuje podróż autorki przez pięć byłych republik sowieckich: Turkmenistan, Kazachstan, Tadżykistan, Kirgistan i Uzbekistan. To odyseja po tajemniczych, odległych krainach, tak różnych od siebie a często wrzucanych do jednego worka. Autorka przemierza kolejne ziemie, które od setek, jeżeli nie tysięcy lat nie zaznały spokoju. Przez wieki dręczone najazdami, rabowane, rządzone twardą ręką, będące zabawką w rękach mocarstw. W końcu podbite przez Rosję, zatrute chorą ideologią komunizmu, w latach ’90 złapały na chwilę oddech wolności, po czym szybko z powrotem stoczyły się w otchłań zepsucia, nepotyzmu, korupcji i totalitaryzmu. Reportaż opisuje historię i teraźniejszość kolejnych republik.

Erika Fatland. Sowietstany - książka o byłych republikach ZSRR

Zaczynam od środka książki – od mojego ukochanego Kirgistanu. Autorka niesamowicie analizuje naturę Kirgizów, ich umiłowanie wolności. Jednocześnie dostrzega degrengoladę i rozkład społeczeństwa nomadów na skutek rozwijającej się urbanizacji. Erika Fatland dostrzega zmiany w obyczajach, ich zamieranie, w pewnych kwestiach zdziczenie. Agresję, która tkwi gdzieś głęboko w Kirgizach i wybucha co jakiś czas. Bo jak wytłumaczyć zamieszki w Osz w 2010 roku, które wybuchły w kraju niemal bezkrwawych rewolucji, które obaliły dwóch prezydentów. Autorka „Sowietstany” zwraca uwagę na to, co potrafi umknąć innym – Ała Kaczuu – barbarzyński zwyczaj porywania kobiet przed ślubem. I to nie jak w Dagestanie, kiedy młodzi się kochają a ich rodzice nie zgadzają się na zaślubiny. Porywa się obce kobiety, które często swoich „mężów” widzą po raz pierwszy w dniu ślubu. Dotyczy to nawet 30% zawieranych małżeństw.

Erika Fatland. Sowietstany - książka o byłych republikach ZSRR Turkmenistan

W obrzydliwie bogatym w gaz ziemny Turkmenistanie uderza karykaturalny reżim Turkmenbaszy Saparmurata Nijazowa (właśc. Saparmyrat Nyyazow). W „Sowietstany” przeczytamy o jego ekscentrycznym zamiłowaniu do pomników – kazał postawić 95-metrowy łuk neutralności, zwieńczony swoim pozłacanym pomnikiem, który obracał się wokół własnej osi. Postawił też pomnik napisanej przez siebie książce – Ruhnama to połączenie zmyślonej autobiografii, równie zmyślonej historii i refleksji Turkmenbaszy mającej być przewodnikiem duchowym dla Turkmenów. W zasadzie nie tylko duchowym. Ze znajomości Ruhnamy odpytywano tu przy egzaminie na prawo jazdy. W zamian za totalitarną władzę, z którą może się równać jedynie reżim północnokoreański, mieszkańcy kraju mieli za darmo gaz, benzynę, prąd, sól i olej. Reportaż pokazuje kontrasty i wewnętrzne sprzeczności Turkmenii: Aszchabad – zimna, wyludniona stolica z białego marmuru kararyjskiego i lepianki na prowincji. Opowieść o Turkmenistanie wykracza daleko poza jego granice. Hipokryzja francuskich władz, które mówiąc wszem i wobec o demokracji, bez zażenowania prowadzą interesy z reżimem, stawiając marmurowe pałace.

Erika Fatland. Sowietstany - książka o byłych republikach ZSRR - Uzbekistan

Na tle sąsiada, nawet uzbecki reżim w wydaniu dożywotniego prezydenta Islama Karimowa wydaje się umiarkowany. Takie można odnieść wrażenie z lektury książki. Kraj, w którym garści lokalnych pieniędzy trzeba w plecaku a narodowym autem jest Daewoo, władza zdecydowanie odznacza się większym rozsądkiem, umiarkowaniem i konsekwencją niż w Turkmenii. „Sowietstany” odkrywa niesamowitą historię Uzbekistanu – magiczne miasta jedwabnego szlaku: Samarkanda, Buchara, Chiwa. Perły orientu, przepiękne medresy, bazary pachnące egzotycznymi przyprawami, przygoda i magia baśni z tysiąca i jednej nocy. Ten magiczny świat bezlitośnie depcze swoim ciężkim pepegiem władza radziecka. To właśnie tu radzieccy planiści najbardziej popuszczali wodze fantazji i chcieli zaspokajać swoje niepohamowane wielkomocarstwowe ambicje. To tu, aby nawodnić pola bawełny na pustyni, chciano przy pomocy wybuchów termojądrowych zawracać biegi rzek: Amu-Darii i Syr-Darii. To tu pustynie przekopano wzdłuż i wszerz siecią kanałów irygacyjnych. Dzięki tym chorym inicjatywom niemal doszczętnie wyschło jezioro aralskie będące podręcznikowym przykładem nieodwracalnych zmian w naturze wyrządzonych przez człowieka.

Erika Fatland. Sowietstany - książka o byłych republikach ZSRR Kazachstan

Również w sąsiednim Kazachstanie jezioro Aralskie w ciągu kilku lat dosłownie zniknęło. Porty śródlądowe nagle znalazły się pośrodku pustyni, podobnie jak ogromne cmentarzyska statków rybackich. Do tego wiatry rozniosły sól z wyschniętego jeziora po okolicy sprawiając, że ziemia – nie dość, że sucha – to jeszcze zasolona nie nadaje się absolutnie do niczego. Tak kraj pochłania pustynia. Do tego ciągle żywa historia poligonu atomowego w Semipałatyńsku. Tu „Sowietstany” to wstrząsające świadectwo ludzi, którzy stali się królikami doświadczalnymi w wyścigu atomowym. Mimo to, dużo jest w bohaterach nostalgii i tęsknoty do ZSRR. Stała praca, marna, ale pewna pensja, wszystkim mało ale po równo, darmowe studia, opieka zdrowotna, kiepska ale zawsze. A teraz dziki kapitalizm, nepotyzm, korupcja niewyobrażalnych rozmiarów, brak jakichkolwiek perspektyw. Cała władza w rękach klanu kolejnego dożywotniego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa. Ale jest plan: do 2050 roku Kazachstan stanie się społeczeństwem idealnym. Wcześniej był plan na 2020, ale coś się przesunęło. Co będzie dalej. O to prezydent nie musi się już martwić. W 2050 Kazachstan będzie świętował 110 rocznicę jego urodzin…

Erika Fatland. Sowietstany - książka o byłych republikach ZSRR Tadżykistan

Mało jest książek o Tadżykistanie. „Sowietstany” niestety nie zaspokoiły mojego głodu tego kraju, wręcz bardziej go podsyciły. Wstrząsające historie z czasów wojny domowej, kruchy pokój i widmo kolejnego krwawego konfliktu plemiennego, które wiszą nad krajem nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Bieda, kompletne uzależnienie gospodarki i budżet zależny w większości od dolarów i rubli przysyłanych od pracowników najemnych harujących za psie pieniądze w Rosji doskonale oddają tragizm kraju i jego beznadziejna sytuacja geopolityczna. Wszystko to podsyca tlący się autorytaryzm. Dla równowagi znajdziemy tu notatki z bajecznie pięknego Pamiru. Do tego humorystyczne akcenty jak chociażby fakt, że w stolicy – Duszanbe stoi najwyższy na świecie – 160-metrowy maszt flagowy. Do tego, w kraju, w którym przeciętna pensja to jakieś 80 dolarów miesięcznie, jedna trzecia obywateli jest permanentnie niedożywiona a państwo nie jest w stanie zapewnić noworodkom podstawowych szczepień, na ulicach stolicy widać więcej luksusowych aut niż w stolicach bogatych Turkmenistanu i Kazachstanu. Niemiecka policja odnalazła w Tadżykistanie ponad dwieście skradzionych luksusowych BMW i Mercedesów. Co ciekawe, nie jeździli nimi gangsterzy a wysoko postawieni urzędnicy państwowi, przyjaciele i rodzina prezydenta Rahmona.

Erika Fatland. Sowietstany

Taka właśnie jest Azja Centralna – pełna sprzeczności, momentami przerażająca, przygnębiająca beznadzieją, biedą, z drugiej strony zachwycająca nieco ordynarnym bogactwem. Wzbudza śmiech, łapie za serce, ale też ściska w gardle i wyciska łzy. Budzi podziw hart ducha mieszkańców, imponuje ich zamiłowanie do wolności, z drugiej strony wkurza ich bierność i uginanie karku pod jarzmem despotów. Nie da się tych krajów zrozumieć, nie da się ich zamknąć w 500 stronach książki, ale to świetna pozycja na rozpoczęcie przygody z Azją Centralną. „Sowietstany” napisany jest przez osobę młodą wychowaną w bogatej Europie, mamy więc spojrzenie osoby „z zewnątrz”, ale zadziwiająco dojrzałe i uważne. Erika Fatland pokazuje ciekawą perspektywę kobiety podróżującej samotnie przez bardzo „patriarchalną” część świata, gdzie rolą płci pięknej jest usługiwanie mężowi, sprzątanie, gotowanie i dojenie trzody.

Tak bardzo się cieszę, że znalazłem tą książkę.