Podróż do Tadżykistanu - poradnik

Wyjazd do Tadżykistanu. Poradnik

Wyjazd do Tadżykistanu – organizacja

Tadżykistan to samo serce Azji. Od północy graniczy z Kirgistanem i Uzbekistanem, od wschodu z Chinami a na południu od Afganistanu oddziela go rzeka Pandż. Kraj jest najmniejszą spośród byłych sowieckich republik w Azji Centralnej. Jego powierzchnia to niespełna połowa obszaru Polski. Do tego Tadżykistan jest najbiedniejszy, najbardziej zacofany i odizolowany geograficznie spośród „stanów”. Niemal połowę kraju zajmuje płaskowyż oraz wysokie, sięgające 7 tys. metrów wysokości góry Pamir. Pozostała część kraju to… Góry Ałajskie i mały kawałeczek Kotliny Fergańskiej. Kraj jest więc przepiękny, cały czas dość dziki i niewyeksploatowany przez przemysł turystyczny, dlatego jest mekką dla podróżników.

Jak zorganizować wyjazd do Tadżykistanu? Oczywiście najlepiej pojechać tam na własną rękę, z plecakiem. Istnieje kilka opcji wyjazdu w zorganizowanych grupach, ale są one dość drogie. Średnio cena za 2-tygodniowy wyjazd waha się w granicach 10 000 PLN. Wszystko, co oferują, można zwiedzić na własną rękę za ułamek tej kwoty. Wystarczą chęci, odrobina zdolności organizacyjnych i nieco szczęścia. Nie zaszkodzi też znajomość rosyjskiego, chociaż – paradoksalnie – to nie jest warunek konieczny. W Tadżykistanie sporo osób (jak na tą część świata) potrafi się porozumieć po angielsku i to nie tylko w dużych miastach jak Duszanbe czy Chodżent, ale także w Pamirze.

Jak zorganizować Podróż do Tadżykistanu - poradnik

Tadżykistan jest krajem dość tanim i stosunkowo łatwym w zwiedzaniu. Zachodnia część jest dość dobrze skomunikowana. Na wschodzie – w Pamirze – poruszanie się jest nieco trudniejsze, ale też da się to ogarnąć. Nie ma tu dobrze rozwiniętej infrastruktury turystycznej i transportu publicznego, ale transport pomiędzy miastami jest w miarę dobrze zorganizowany. Drogi są w bardzo złym stanie, szczególnie w Pamirze. Tadżykistan to w większości wysokie góry i bardziej lub mniej odcięte od świata miasteczka i kiszłaki, ale to właśnie jest w tym kraju wspaniałe. Ludzie są tu pomocni i niespotykanie gościnni. Mimo braku oficjalnej bazy noclegowej i gastronomii nie będzie problemów ze spaniem pod dachem i najedzeniem się do syta.

To jeden z krajów, do których można pojechać bez konkretnego planu. Tadżykistan to przede wszystkim, góry więc najlepiej przyjechać tu na trekking. Bierzesz swój namiot i zapasy i jesteś w 100% niezależny. Jeżeli w pobliżu będą kiszłaki, to nawet nie skorzystasz z namiotu, bo Tadżycy zaproszą cię do domu. W miastach raczej nie ma co zwiedzać. Duszanbe jest przyjemne i to zazwyczaj postój jako baza wypadowa do lub odpoczynek po pobycie w Pamirze. Chodżent to wycieczka na jeden, maksimum dwa dni. Transport pomiędzy miastami to dość często kursujące dzielone taksówki i marszrutki. Nocleg też zawsze się znajdzie. Większość podróżników jedzie przede wszystkim do Pamiru – o autostopie w tym regionie napisałem w oddzielnym poście.

Pamir Highway - na autostopa - Górski Badachszan GBAO - Tadżykistan

Najpopularniejszą opcją podróżowania pop Tadżykistanie jest wypożyczenie auta terenowego z kierowcą. To najwygodniejszy sposób na podróżowanie po kraju. Można również wypożyczyć auto do samodzielnej jazdy. Nie działają tu duże międzynarodowe wypożyczalnie, ale można znaleźć auto w prywatnych firmach działających w Tadżykistanie lub sąsiednim Kirgistanie. Biorąc pod uwagę warunki na drogach a także poza nimi, oraz tadżycką milicję, wojsko i posterunki drogowe, jest to opcja dla bardzo odważnych. Można oczywiście przyjechać własnym autem z Polski, przez Rosję, Kazachstan i Kirgistan. Tą samą trase można pokonać na motorze – Tadżykistan to raj dla motocyklistów. Można też zabrać tu rowery i na nich przemierzać ten piękny kraj. Warto tylko pamiętać, że pedałowanie pod górę, po piachu na wysokości 4 000 m n.p.m. może być bardziej męczące niż jazda po Sudetach.

Opcją jest również autostop. Wygląda on nieco inaczej niż u nas. Tutaj się za niego płaci, szczególnie w Pamirze, gdzie benzyna (i wszystko inne) jest drogie. Kwoty nie są duże, ale generalnie nie ma czegoś takiego jak podróżowanie za darmo.

Ja korzystałem z dzielonych taksówek, marszrutek oraz właśnie autostopu. Podróżowałem raczej spontanicznie, bez ułożonego z wyprzedzeniem planu. Wiedziałem dokąd chcę pojechać, ale dostosowywałem się do zmieniających warunków i nadal udało mi się podróżować tanio i znaleźć noclegi. Oczywiście nie zdążyłem zobaczyć wszystkiego co chciałem, ale i tak się udało.

Kiedy jechać do Tadżykistanu?

Lata są nieznośnie upalne a zimy przerażająco zimne. Najlepiej więc podróżować po Tadżykistanie późną wiosną i wczesnym latem oraz wczesną jesienią – Maj i Wrzesień będą idealne. Warto obserwować zimę. Jeżeli jest mroźna z dużą ilością śniegu – co zdarza się coraz rzadziej – to do Maja będzie zimno i utrzyma się śnieg. Jeżeli zaś w zimie śniegu jest mało, można śmiało planować wyjazd na Majówkę. Pogoda w górach jest zmienna i nieprzewidywalna. Śnieżyca w środku lata nie jest w Pamirze niczym dziwnym. W Ferganie temperatury wiosną i latem są bardzo wysokie. 30-40 stopniowe upały są nie do zniesienia. W okolicach Duszanbe jest juz przyjemniej. W Wachanie również są upały, ale da się przeżyć. W Pamirze w lecie potrafi być naprawdę gorąco, pomimo gór. Na 4000 m n.p.m. słońce bardzo mocno operuje. Do tego przez wysokość i suche powietrze, nawet przy temperaturze kilku stopni Celsjusza można chodzić w T-shircie. Kiedy słońce zajdzie, temperatura momentalnie spada poniżej zera.

Wyjazd do Tadżykistanu – przekraczanie granicy i wiza

Obywatele Polscy potrzebują wizy, aby wjechać na terytorium Tadżykistanu. Do niedawna, żeby ją uzyskać, trzeba było pofatygować się lub wysłać paszport do ambasady w Tadżykistanu w Berlinie lub Londynie. Teraz można łatwo i szybko wyrobić wizę przez internet na tej stronie. Procedura trwa do 3 dni roboczych, do wyrobienia wizy potrzebujemy naszych danych, oraz skanu strony paszportu ze zdjęciem dobrej jakości. Podczas aplikacji jesteśmy proszeni o podanie adresu pobytu w Tadżykistanie, warto więc mieć w zanadrzu jakąś rezerwację hotelu, np. W Duszanbe, którą możemy bezpłatnie później anulować. Takiej rezerwacji możesz dokonać np w serwisie Booking.com. Wiza kosztuje 50 USD.

Jeżeli wybierasz się do Pamiru, potrzebna ci będzie przepustka GBAO – czyli na wjazd do Górskiego Badachszanu. Kosztuje dodatkowo 20 USD. Przy aplikowaniu należy zaznaczyć „GBAO Permit”.

Podróż do Tadżykistanu - poradnik - wiza tadżycka

Wizę możesz wyrobić również na lotnisku w Duszanbe, w opcji „Visa on Arrival”, ale tam nie dostaniesz przepustki GBAO, o którą musisz się oddzielnie ubiegać w Biurze paszportowym Policji Migracyjnej OVIR przy ul. Mirzo Turzunzade 5 w Duszanbe. Kosztuje wtedy 20 somoni. Czas oczekiwania to zazwyczaj 1-2 dni. Zdarza się, że możesz być poproszony o „dodatkową opłatę” za przyspieszenie procesu, np. 10 somoni. Lepiej wtedy zapłacić, nie zubożejesz, a twoja aplikacja nie zaginie gdzieś w procesie. Przepustka GBAO jest czasowa, wystawiana wg. widzimisię urzędnika, np. 20 dni. Najbezpieczniej wyrobić ją przez internet razem z wizą, wtedy jest przyznawana automatycznie na taki okres na jaki opiewa wiza – czyli zazwyczaj 45 dni. Przepustka pozwala na podróżowanie w niemal całym regionie Pamiru z wyjątkiem okolic jezior Sarez przy granicy z Chinami oraz jeziora Zorkul na granicy z Afganistanem.

Pozwolenie na wjazd do rejonu jeziora Sarez można wyrobić w Ministerstwie Sytuacji Nadzwyczajnych (odpowiednik rosyjskiego tzw. MczS) na ul. Lohuti w Duszanbe – np. Sodirot Bank, lub w biurach turystycznych. Pozwolenie na podróż nad jezioro Zorkul wyrabia się w Murgobie lub Chorogu w budynku administracji Parku Narodowego – w tym samym miejscu, gdzie się kupuje bilety. Wystarczy zapytać w miejscu gdzie się zatrzymujecie i cię pokierują.

Wiza to po prostu wydrukowana kartka formatu A4. Najlepiej mieć ją wydrukowaną w kilku kopiach. Podczas kontroli akceptowana jest wersja elektroniczna – plik pdf zapisany w telefonie. Widziałem jak na posterunkach pomiędzy Chorogiem a Duszanbe była akceptowana. Na wszelki wypadek lepiej jednak mieć wersję papierową.

Nie jest wymagana rejestracja na pobyt na podstawie wizy turystycznej.

Wyjazd do Tadżykistanu – dolot i transport z lotniska

Do Tadżykistanu można się dostać drogą powietrzną przez międzynarodowe lotnisko w Duszanbe. Latają tu m.in. rosyjskie linie S7, Turkish Airlines czy Emirates. Połączenia te są bardzo drogie, więc lepiej lecieć tam z Ałmat kazachską linią AirAstana. Lot z dawnej stolicy Kazachstanu kosztuje ok. 800 PLN w obie strony. Do Ałmat można z Warszawy dolecieć w miarę tanio białoruskimi liniami Belavia, ukraińskimi UIA lub rosyjskim Aeroflotem. Całość powinna się zamknąć w 2 000 PLN. Taniej jest dostać się np. do Kirgistanu, np. Przez Ałmaty – tak jak opisane w tym tekście i stąd wjechać do Tadżykistanu.

Jak dolecieć do Tadżykistanu - poradnik

Lotnisko w Duszanbe znajduje się w mieście, zaledwie 1,5 km od ulicy Ajni. Dojście tu zajmuje mniej niż 15 minut piechotą. Z przystanku przed lotniskiem, do centrum kursują marszrutki nr 14 lub autobus nr 8. Cena to 1,2 somoni za przejazd.

Wyjazd do Tadżykistanu – Przekraczanie granicy lądowej

Najpopularniejsze przejścia graniczne z Kirgistanem to Bordobo-Kyzył Art w Pamirze (nr 11) oraz Batken-Isfara w Kotlinie Fergańskiej (nr 3). Granica Karamyk–Jirgital (nr 12) w Kotlinie Ałajskiej otwarta jest jedynie dla ruchu przygranicznego, a więc obywateli Tadżykistanu i Kirgistanu. Ma się to zmienić w 2020 roku. Jadący Pamir Highway przejeżdżają przez przejście graniczne Kyzył Art. Posterunek położony jest wysoko w górach, na wysokości ponad 4 200 m n.p.m. Droga dojazdowa jest w bardzo złym stanie, a celnicy, strażnicy graniczni oraz funkcjonariusze oddziałów antynarkotykowych maja tu wyjątkowo złą sławę. Nagminne są próby wyłudzenia pieniędzy pod pretekstem brakujących dokumentów, pozwoleń i ubezpieczeń. Na porządku dziennym są łapówki lub wprost okradanie pasażerów dzielonych taksówek – czego sam byłem świadkiem (pisałem o tym tu). Dlatego tym bardziej, lepiej przekraczać tą granicę w aucie z lokalnym kierowcą, niż wypożyczonym na własny rachunek.

Podróż do Tadżykistanu - poradnik - Przejścia graniczne Tadżykistan

Na Granicy z Afganistanem, najpopularniejsze są dwa przejścia – Iszkoszim (nr 9) w Korytarzu Wachańskim oraz w pobliskim Chorogu. Przejścia są czynne kilka godzin dziennie i ruch często jest tu wstrzymywany ze względu na kwestie bezpieczeństwa po stronie Afgańskiej. Warto pamiętać, żeby wyjeżdżając z Tadżykistanu do Korytarza Wachańskiego, oprócz ważnej wizy afgańskiej (do wyrobienia w Chorogu) mieć co najmniej dwukrotną wizę tadżycką, żeby móc wrócić. Inaczej czeka cie wycieczka do Kabulu, do konsulatu tadżyckiego.

Na granicy z Uzbekistanem najpopularniejsze są przejścia w kotlinie Fergańskiej: Ojbek-Buston na drodze z Chodżentu do Taszkentu, Konibodom (Patar) na drodze z Chodżentu do Kokandu, Andidżanu i Fergany. W 2018 roku ponownie otworzono zachodzie Tadzykistanu przejście graniczne w Pandżakencie – na drodze do Samarkandy (nr 5).

Z Chin, z prowincji Sinciang, z Kaszgaru można się dostać przez przejście graniczne na przełęczy Kulma (nr 10) w pobliżu Murgobu. Przejście jest otwarte w godzinach 10-16 w dni powszednie od maja do października. Nie ma tu żadnej infrastruktury. To koniec świata.

Pieniądz w Tadżykistanie czyli Somoni

Walutą w Tadżykistanie jest somoni, nazywany tu często „rublem”. Jeden somoni to ok. 0,40 PLN. W obiegu są banknoty o nominałach od 1 do 500, włączając taki dziwny banknot jak 3 somoni. Do tego są jeszcze monety 1,3 i 5 somoni, ale są rzadko używane. Można się również natknąć na monety 20 i 50 dirhamów, czyli odpowiednio 0,2 i 0,5 somoni, ale są one w użyciu tylko w miastach, przy płaceniu za autobus czy marszrutkę. W Pamirze, ze względu na wysokie ceny, w ogóle tych nominałów nie uświadczysz. Z tego samego powodu w Górnym Badachszanie, powszechnie akceptowany jest dolar amerykański. W tej walucie można się rozliczać za noclegi (zazwyczaj 10-20 USD za noc z posiłkami) oraz za transport.

Podróż do Tadżykistanu - poradnik - pieniądze tadżyckie - somoni

Skoro już mowa o dolarach. Tak jak w pozostałych krajach Azji Centralnej, są najlepszą walutą. Wymienisz je wszędzie i po dobrym kursie. W miastach najlepiej robić to w bankach – nie pobierają za to prowizji – lub w kantorach. W Pamirze można płacić dolarami lub popytać gdzie można je wymienić. Warto wziąć nieco większego nominału – najlepiej 100 USD – żeby łatwo dało się go wymienić, oraz dużo drobnych – 5 oraz 10 USD – żeby było na płacenie za jedzenie i spanie.

Ważne, pieniądze muszą być w dobrym stanie. Duże nominały muszą być nawet idealne. Nie mogą być pogniecione czy porwane, odgięty pasek zabezpieczający również dyskwalifikuje banknot. Zapomnij też o wymianie dolarów, które są pomazane, czy jest coś na nich popisane. W krajach z tak dużą szarą strefą i tak skorumpowanych, każdy charakterystyczny banknot, który da się namierzyć i zidentyfikować, staje się bezużyteczny. Dlatego takich banknotów nikt nie przyjmie nawet po negocjacjach.

Wyjazd do Tadżykistanu – co jeść

Tadżykistan jest biednym krajem górskim. Ze względu na ograniczoną dostępność surowców, szczególnie w Pamirze, dieta jest dość ograniczona i niezbyt wyszukana. Podstawą żywieniową w Tadżykistanie jest chleb – okrągły placek zwany non, odpowiednik kirgiskiej lepioszki. Smakowo i składnikowo, to w zasadzie to samo – woda lub mleko, mąka, tłuszcz i drożdże. Non w Tadżykistanie to świętość. Nie można go wyrzucić, dba się o niego, przy dastarchanie rwie go i rozdaje gościom zawsze gospodarz. Świeży jest przepyszny, im starszy tym gorszy.

non - tadżycki chleb - Dolina Wachańska - Pamir Highway - Górski Badachszan GBAO - Tadżykistan

Zazwyczaj chleb jada się z masłem. Najczęściej z mleka jaka. Łatwo je poznać, jego intensywny, zwierzęcy zapach, kwaskowy ostry smak i żółty kolor przypominają zjełczałe stare masło. Do picia, nieśmiertelny czaj, czyli herbata. Czaj w Tadżykistanie to nie napój, to styl bycia, sposób na życie, na czaj się zaprasza gościa, przy czaju się poznaje, rozmawia o rzeczach najważniejszych jak i tych błahych. Czaj to życie. Czaj to Wachańczyk, który cie zaprasza „dawaj poczajkujem„. Nie mówi tego z nadzieją, że odmówisz, on naprawdę che cię ugościć. Jeżeli pojedziesz do Korytarza Wachańskiego i przejdziesz się piechotą po kiszłakach, usłyszysz „dawaj poczajkujem” wiele razy. Skorzystaj!

Pamirski czaj - herbata z mlekiem, solą, masłem i chlebem - Pamir Highway - Górski Badachszan GBAO - Tadżykistan

Jeżeli przytrafi ci się to w Pamirze, jest duża szansa, że trafisz na „pamirskij czaj„. To herbata parzona na odrobinie wody, do której dodaje się mleko oraz sól do smaku. Trochę taka nasza bawarka. Następnie nalewa się ją do misek i wrzuca do niej kawałki chleba non (zazwyczaj czerstwego) oraz masła jaka. Kiedy chleb napęcznieje a masło zamieni się w wielkie żółte oka tłuszczu, można jeść pamirskij czaj, najlepiej łyżką. Brzmi to obrzydliwie, ale smakuje naprawdę dobrze. Na pewno nie odmawiaj kiedy zostaniesz zaproszony do dastarchanu. Koniec końców to bawarka z chlebem i masłem. Smak przygody.

Poza tym Pamir to proste dania, zazwyczaj bardzo tłuste, bez mięsa, bo drogie, bez świeżych warzyw, bo tych nigdzie nie ma. W Aliczur znajdziesz przepyszne rybki z pobliskiego jeziora smażone na głębokim tłuszczu, zatrzymując się w domach możesz liczyć na kaszę gryczaną, chiński makaron, ziemniaki – wszystko smażone na tłuszczu, jakieś smażone warzywa (cebula, marchew) z kośćmi koźliny, smażone jajka, smażoną kiełbasę. Do wszystkiego chleb. Bardzo dużo chleba. Jedzenie w Tadżykistanie ma być tłuste i sycące, niekoniecznie smaczne. Dbający o linie będą tu mieli problem ze zdrowym jedzeniem.

Płow czyli Osz - Droga z Chorog Khorog do Duszanbe - Pamir Highway - Tadżykistan

W przydrożnych dastarchanach najczęściej trafimy na płow zwany w Tadżykistanie – Osz. Tłuste danie z ryżu z kawałkami cebuli i marchwi oraz skrawkami mięsa. Zazwyczaj serwowane z sałatką z rzepy i zielonego ogórka. Do tego lagman – czyli zupa śmieciówka z makaronem. Trudno powiedzieć o jej składzie, bo różni się w każdej napotkanej knajpie. Każda ma swój przepis. W jednej znalazłem ogórki kiszone, w innej fasole, w jeszcze innej kawałki parówki i pomidora.

kurutob - narodowe danie tadzykistanu - Kurutobhona Olim - Duszanbe, Tadżykistan

Warto spróbować narodowego dania Tadzykistanu – kurutobu. To danie składa się z rozmoczonego w wodzie kurutu czyli słonych kulek z suszonego mleka, w którym pływają kawałki podpieczonego chleba. Na wierzchu są warzywa: pomidor, ogórek i cebula, trochę mięsa, koper, pietruszka i ostra papryczka. Całość jest spożywana z jednej dużej drewnianej misy. O najlepszym kurutobie w Duszanbe piszę tutaj. Do popicia można jeszcze wziąć katyk czyli tadżycki kefir, lekko słonawy, kwaskowy i orzeźwiający lub kompot z małych dzikich wisienek gelos – bardzo popularny w południowo-zachodniej części Tadżykistanu.

Park flagi - piknik z widokiem na flagę i Pałac Narodów - Duszanbe, Tadżykistan

Będąc w Kotlinie Fergańskiej latem trzeba koniecznie spróbować owoców. Słodkie jak miód melony i arbuzy to bajka. Tutaj nawet zwyczajne jabłka smakują słońcem. Największym jednak skarbem Fergany są morele. Świeże – miękkie i jedwabiste z zewnątrz, kremowe i idealnie słodkie w smaku. Pierwszy kęs sprawia, że dosłownie zapominamy o całym świecie. Są jeszcze suszone – w różnych kolorach, różnej wielkości i o różnym stopniu wysuszenia. Tutaj jest prosta zasada – te ładne, pomarańczowe i mięsiste są suszone z wykorzystaniem chemii. Takie same kupisz u nas w supermarkecie. Te pomarszczone, wysuszone, blade i brzydkie a najlepiej jeszcze z pestką to 100% smak słońca. Kupuj właśnie te. Nic z moreli się nie marnuje. Na bazarach od Duszanbe aż do Chodżentu znajdziesz całe kosze prażonych pestek moreli pokrytych białym słonym popiołem. Są bardzo trudne do rozłupania, więc trzeba wybierać te otwarte. Pestki moreli są ponoć antyrakowe, mają też dziesiątki innych zastosowań, ale przede wszystkim mają niesamowity, egzotyczny smak!

Wyjazd do Tadżykistanu – podróżowanie i transport

Najpopularniejszą opcją podróżowania pop Tadżykistanie jest wypożyczenie auta terenowego z kierowcą. To najwygodniejszy sposób na podróżowanie po kraju. Ceny wahają się w granicach 1 USD za kilometr + ok. 20 USD za dzień. Najtańsze co widziałem to 0,70 USD + 15 USD za dzień. Do tego dochodzi nocleg i jedzenie dla kierowcy. Nie ma limitów kilometrów ani godzin za kierownicą, wyszstko jest kwestią dogadania się z kierowcą. Warto się dobrze rozejrzeć za uczciwym kierowcą i zasięgnąć języka. Zdarza się, że kierowcy zabierają pasażerów do „zaprzyjaźnionych” restauracji i noclegów, gdzie goście zwyczajnie przepłacają.

Można również wypożyczyć auto do samodzielnej jazdy. Nie działają tu duże międzynarodowe wypożyczalnie, ale można znaleźć auto w prywatnych firmach działających w Tadżykistanie lub sąsiednim Kirgistanie, gdzie za dodatkową opłatą można wjechać do Tadżykistanu. Znalazłem co najmniej jedną firmę, która oferuje Toyoty 4Runner, za ok 150 USD/dzień. Do tego dochodzi koszt 100 USD za akt notarialny przekazania samochodu (w Tadżykistanie). Pożyczenie auta w Kirgistanie z możliwością wjazdu do Tadżykistanu to koszt ok 130 USD/dzień. Wszystkie opcje uwzględniają ubezpieczenie auta.

Droga z Chorog Khorog do Duszanbe - Pamir Highway - Górski Badachszan GBAO - Tadżykistan

Biorąc pod uwagę warunki na drogach a także poza nimi, oraz tadżycką milicję, wojsko i posterunki drogowe, jest to opcja dla bardzo odważnych. Trzeba się przygotować na łapówki na każdym posterunku. Są one niewielkie, przynajmniej w przypadku lokalnych kierowców – ok. 1-2 somoni, ewentualnie 1-2 papierosy. „Turyści z zachodu” wiadomo – bogaci. Takie panuje tu przekonanie. W aucie mogą komfortowo podróżować 3-5 osób, więc wypożyczenie nie wychodzi tak drogo. Konieczne będzie międzynarodowe prawo jazdy (honorowane są zarówno te na podstawie konwencji wiedeńskiej jak i genewskiej). Benzyna jest dość tania ok. 7-7,5 somoni za litr (ok. 3 PLN). Na zachodzie kraju stacje łatwo znaleźć w większości miejscowości. W Pamirze jest już gorzej. Benzynę czy „soljarkę” czyli diesel czasami trzeba kupować prywatnie i potrafi kosztować nawet 1,5 USD za litr. Wyzwaniem są drogi górskie, na których można zniszczyć auto. Nie ma co liczyć na assistance jaki znamy z Europy.

Standardowo, najpopularniejszym środkiem transportu są marszrutki i dzielone taksówki. W przeciwieństwie do sąsiedniego Kirgistanu, tych pierwszych jest w Tadżykistanie bardzo mało i obsługują one jedynie lokalny ruch – tj. miasta i okolice w zachodniej części Tadżykistanu. Są bardzo tanie, kosztują po kilka somoni. Marszrutką można np. dojechać z Duszanbe do Hisor. W większości przypadków, podróżując po Tadżykistanie będziemy jednak zdani na dzielone taksówki. Co do zasady, działają jak marszrutki, tylko jeżdżą inne auta, zabierają mniej ludzi, przez co cena jest nieco wyższa. Kierowca czeka aż auto się zapełni i dopiero rusza w określonym kierunku. Po Pamirze kursują auta terenowe, podobnie jak z Chorogu do Duszanbe, w pozostałej części kraju jeździ wszystko co tylko ma cztery koła. Najczęściej można trafić na wszelkiej maści Ople, stare Vectry, Astry i Zafiry.

Marszrutka do Hisor, Zarnisar Bazaar - Duszanbe, Tadżykistan

Auta są zawsze wypakowane do granic możliwości. Często wchodzi do nich więcej ludzi niż jest siedzeń, do tego bagaże, które często lądują związane na dachu. W połączeniu z koszmarnym stanem dróg w Tadżykistanie, nie dziwi duża ilość wypadków drogowych, w tym śmiertelnych.

Przykładowe ceny za przejazd taksówką dzieloną:

Murgab – Chorog – 100 somoni / 6 godzin

Langar – Iszkoszim – 50 somoni / 3 godziny

Jamczun – Iszkoszim – 25 somoni / 1 godzina

Iszkoszim – Chorog – 35somoni / 2 godziny

Chorog – Duszanbe – 300 somoni / 14 godzin

Duszanbe – Chodżent – 80 somoni / 4 godziny

Jeżeli chodzi o płacenie za przejazd, warto pamiętać o ważnej zasadzie. Jeżeli wiemy ile powinniśmy zapłacić za przejazd, to potwierdzamy tą cenę z kierowcą przed odjazdem. Jeżeli wiemy, że np. Powinniśmy zapłacić 300 somoni, to rzućmy pewnie kierowcy 250. Jeżeli faktycznie da sie za tyle pojechać, to nam potwierdzi i okaże się, że – tak – da się taniej. Jeżeli nas poprawi, to od razu powie ile powinno być. Zupełnie inaczej by zrobił, gdybyśmy podeszli i zapytali – ile kosztuje przejazd? – wtedy moglibyśmy usłyszeć cenę rzędu 500-600 somoni. Jeżeli zatrzymujemy taksówkę i nie znamy ceny, to wsiadamy i dyskretnie pytamy współpasażerów ile płacą za przejazd – najlepiej podczas postoju lub kiedykolwiek, kiedy kierowca wyjdzie z auta. Robią to często – np. spotkają kogoś znajomego, muszą coś załatwić lub zanoszą papier milicjantom na kontroli. Oczywiście pytamy współpasażera miejscowego a nie innego „turista„. Kiedy już wiemy, wysiadając po prostu na pewniaka dajemy kierowcy kwotę. Skoro dajemy na pewniaka, to znaczy, że wiemy ile kosztuje przejazd i nas nie oszuka. Jeżeli jednak, to możemy powiedzieć, że inni przecież płacą mniej, bo taka jest stawka. Nie zdarzyło mi się, aby kierowca się ze mną targował, raz nawet dostałem resztę!

Opcją jest również autostop. Wygląda on nieco inaczej niż u nas. Tutaj się za niego płaci, szczególnie w Pamirze, gdzie benzyna (i wszystko inne) jest drogie. Kwoty nie są duże, ale generalnie nie ma czegoś takiego jak podróżowanie za darmo – z małym wyjątkiem, o którym tutaj.

Bezpieczeństwo w Tadżykistanie

Tadżykistan postrzegany jest jako niezbyt bezpieczny kraj. Zupełnie bez powodu. Owszem, jest to kraj muzułmański, ale na szczęście, jest on tak muzułmański jak Kirgistan, to znaczy nie ma tu wojującego, radykalnego islamu. Jest raczej na poziomie deklaracji niż realnej praktyki. W Pamirze dominuje ismailizm – szyicki odłam islamu – oświecony, pokojowy. To taki islam jaki każdy chciałby znać. Ismailici nie mają meczetów, spotykają się w domach. Golą brody, nie uznają dżihadu i radykalnych obrzędów, stawiają na naukę, postęp i prawa kobiet. Do tego wszystkiego są bardzo gościnni i otwarci na ludzi. Poznany ismailita opowiadał mi jak tłumaczył swojemu sunnickiemu znajomemu sens ismailizmu – Przecież gdyby Prorok żył w dzisiejszych czasach, to by się golił i jeździł Land Cruiserem – Zdrowy rozsądek. To jest istota ismailizmu.

W Pamirze nie ma ludzi, więc nie ma niebezpieczeństwa. Jedynym zagrożeniem dla człowieka może być choroba wysokościowa – większość drogi znajduje się powyżej 3 600 m n.p.m., brak słodkiej wody, szczególnie latem – ze względu na pustynny klimat, oraz wilki widziane w kwietniu w pobliżu chińskiej granicy – gdyby komuś chciało się biwakować. Spędziłem na Pamir Highway ponad tydzień sam, chodząc piechotą. Spotkałem się z sympatią, ciekawością i chęcią pomocy. Ludzie byli przyjaciółmi, natura stanowiła wyzwanie.

Zachód słońca - Hotel Pamir - Murgob - Murghab - Pamir Highway, GBAO Górski Badachszan, Tadżykistan

W Wachanie jest już więcej ludzi, ale ze względu na bliskość Afganistanu – momentami to nawet kilka metrów – w dolinie jest sporo milicji, na wjeździe – w Chargusz – oraz wyjeździe w przy zakręcie do gorących źródeł GarmCzaszma można natrafić na posterunki wojskowe. Pierwsze skojarzenie to Talibowie zza rzeki Pandż w Afganistanie. Na stronach MSZ pojawiają się informacje o zagrożeniu zamachami,ale o Talibach w Wachanie nikt nie słyszał. to najspokojniejszy zakątek Afganistanu. Problemem są natomiast przemytnicy narkotyków. Zdarzały się potyczki z wojskiem. W 2012 roku, szemrane interesy narkotykowe tadżyckiego KGB były przyczyną zamieszek w Chorogu i o mały włos mogły doprowadzić do kolejnej wojny domowej. Zagrożenie ze strony przemytników istnieje, trzeba by mieć jednak dużego pecha aby na nich trafić.

Górski Badachszan jest regionem autonomicznym Tadżykistanu. Nie zagłębiając się w skomplikowaną historię kraju, mieszkańcy GBAO nie cieszą się sympatią prezydenta Emomali Rahmona. Z wzajemnością. To z tego powodu Badachszan jest tak zacofany i niedoinwestowany. Duszanbe nie wykłada pieniędzy na rozwój regionu. Jeżeli cokolwiek w Badachszanie się dzieje, pieniądze są wykładane przez Fundację Aga Chana IV – przywódcy duchowego ruchu ismailitów. Stosunki regionu ze stolicą są dość skomplikowane i zdarza się że w Chorogu wybuchają zamieszki – czasami sprawcy spalą komisariat policji, innym razem, jak w 2012, mogą wybuchnąć zamieszki, do tłumienia których wysłane zostało wojsko z komandosami, snajperami, artylerią i helikopterami. Takie niepokoje oznaczają zamknięcie całego regionu GBAO dla przyjezdnych i natychmiastową ewakuację. W następstwie, przez jakiś czas nie wydawane są pozwolenia na wjazd do Badachszanu. Tak było w 2012 roku.

Pole minowe wzdłóż granicy Tadżykistan - Afganistan - Pamir Highway

Na granicy z Afganistanem jest jedno realne zagrożenie. To miny. Wzdłuż rzeki Pandż ciągną się pola minowe z czasów inwazji ZSRR na Afganistan. Armia Czerwona zaminowała niemal całą granicę z Afganistanem, żeby uniknąć przeniknięcia mudżahedinów i dywersji na tyłach swoich wojsk. Po wojnie nikt nie przejmował się rozminowaniem terenu. Miny pozostawione na przełęczach zaczęły się zsuwac w dół zboczy razem z lawinami śniegu, kamieni i spływać razem ze strumieniami. O ile tam w górze nikomu nie szkodziły, tu na dole – przy drodze, zaczęły się problemy. Do dziś wiele miejsc jest oznaczonych żółtymi znakami „Uwaga miny„. W tym rejonie lepiej nie schodzić z drogi i nie biwakować nad samą rzeką Pandż.

Wielu ludzi jako zagrożenie wskazuje milicję i wojsko, które na blokadach czują się bezkarnie i bezwstydnie łupią przyjezdnych z pieniędzy a czasem też kosztowności. Słyszałem o wyłudzeniach na granicy w Kyzył Art, sam byłem świadkiem jak żołnierze „częstowali” się bez pytania rzeczami wiezionymi przez moich współpasażerów, widziałem jak kierowcy dawali im łapówki. Co do łapówek – na granicy faktycznie może się przytrafić, jeżeli jedziemy autem lub na motorze. Jedyną opłatą jaką należy uiścić, jest podatek importowy za maszynę. Tymczasem funkcjonariusze na granicy w Kyzył Art są znani ze swojej kreatywności w wymyślaniu podatków i opłat, które wjeżdżający lub wyjeżdżający powinien uiścić. Słyszałem również o przypadkach kiedy przymykali oko na przeterminowaną wizę czy nawet jej brak! Jedyny sprawdzony sposób na taką próbę wyłudzenia, to udawanie, że się nie rozumie w żadnym języku. Tylko uśmiechanie się i pokazywanie dokumentów. W końcu, funkcjonariusz widząc, że traci czas i może zarobić na następnym kierowcy, odpuści. Biorąc pod uwagę niewielki ruch na Kyzył Art, może to potrwać.

Posterunek wojskowy, Chargusz, Khargush - dolina Wachańska - Pamir Highway - Górski Badachszan GBAO - Tadżykistan

Słyszałem też o niemiłych milicjantach na posterunkach drogowych. Przeszedłem lub przejechałem ich ponad dziesięć i na żadnym nie spotkało mnie nić niemiłego. Wojsko to po prostu młode chłopaki, którym się nudzi. Chcą zagadać, porozmawiać. Jeżeli dasz im fajka, pogadasz, będziesz ich miło wspominał. Mnie jedni zaprosili na herbatę i dali zapas wody na drogę. Z drogówką jest już inaczej. Ci po prostu taśmowo ściągają haracz z kierowców. Jeden – ten gruby – siedzi spocony na krzesełku w cieniu drzewa, a drugi – chudy młodzik zatrzymuje auta i kursuje od kierowcy do szefa. Tu łapówka to coś naturalnego. Na szczęście są niewielkie. Miejscowi kierowcy płacą po 1-2 somoni. Bo więcej nie mają. A posterunków po drodze jest sporo. Do tego od czasu do czasu kierowca wraca do auta po papierosy, żeby dać milicjantom. Tak wygląda korupcja w tadżyckiej drogówce. 2 somoni i 2 papierosy i można jechać!

29 lipca 2018 roku doszło do pierwszej napaści na zagranicznych turystów w Tadżykistanie, w rejonie Dangary, ok. 120 km od Duszanbe. Dwóch Amerykanów, Holender i Szwajcar zginęli gdy w ich grupę rowerową z premedytacją wjechał samochód. Auto próbowało przejechać kolejnych członków kolumny. Nie do końca wiadomo co kierowało sprawcami, trzej zostali zastrzeleni podczas akcji schwytania. Odkryto ich powiązania z IS, śledztwo trwa. Na szczęście był to jedyny przypadek napaści na przyjezdnych w Tadżykistanie w ostatnich latach. Oby ostatni.

Wyjazd do Tadżykistanu – higiena i czystość

W Tadżykistanie, kwestie higieny są problematyczne. Szczególnie Pamir i Wachan, ale nie tylko. W wielu miejscach nie ma prądu, ciepłej czy nawet bieżącej wody. W dzień panują nieznośne upały, w nocy temperatura spada poniżej zera. W takich warunkach nie za bardzo chce sie myć, zresztą często nie ma w czym. Na szczęście w Pamirze, na ponad 4 000 m n.p.m. człowiek mniej śmierdzi, bo jest mniej bakterii na ciele. Nie czuć więc tak chociażby zapachu potu. Trudno utrzymać higienę rąk. Jest sucho i wszędzie unosi się piaskowy pył. Dostęp do wody jest ograniczony, więc często pije się tą ze strumienia razem z pasącymi się owcami i kozami. Z tego względu zdecydowanie przydadzą się przed wyjazdem do Tadżykistanu szczepienia na tężec i błonice, WZW typu A i B oraz dur brzuszny. Co ciekawe, ostatnio oddając krew dowiedziałem się, że cały Tadżykistan jest zaklasyfikowany jako region występowania malarii. Pomimo, że większość kraju jest powyżej 3 000 m n.p.m. więc nie ma mowy o komarach. Tak więc po pobycie w Tadżykistanie, nie można przez rok oddawać krwi.

piec do pieczenia chleba - Aliczur czyli Alichur - Pamir Highway, Górski Badachszan GBAO - Tadżykistan

Oprócz szczepień konieczne są środki dezynfekujące, np. żel do rąk oraz chusteczki dezynfekujące. Również zwykłe mokre chusteczki do mycia oraz wilgotny papier toaletowy będą przydatne. Pomogą zachować czystość w naprawdę trudnych warunkach.

W Pamirze ciężko o wodę, szczególnie podczas upalnego lata, po łagodnej zimie, kiedy było mało śniegu i nie ma się co topić. Strumieni jest wtedy jak na lekarstwo a górskie jeziora okazują się słone… Trudno też czasem trafić na butelkowaną wodę mineralną w sklepach w Murgobie czy w wioskach w Wachanie. Tutaj nikt nie kupuje wody butelkowanej, wszyscy piją to co spływa z gór. Najłatwiej trafić na wodę gazowaną. Zdarza się, że jest zatęchła i dziwnie smakuje. Mi się raz trafiła woda o smaku… bimbru. Dobrym rozwiązaniem będzie filtr typu Lifestraw lub Sawyer lub tabletki do uzdatniania wody typu Javel Aqua. Picie wody wprost z przydrożnego rowu, w którym płynie, mimo rekomendacji mieszkańców wioski, jakoś mnie nie przekonuje.

Wyjazd do Tadżykistanu – niezbędnik

Przede wszystkim plecak! Tadżykistan, podobnie jak sąsiedni Kirgistan, to kraj do zwiedzania z plecakiem. Wygodne buty, przewiewne ubrania. Lata są tu gorące i suche, ale Tadżykistan to przede wszystkim góry. Bierz wszystko, co może przydać się w górach: kurtkę, coś przeciwdeszczowego, kilka warstw. Na trekkingu bardzo przydają się kijki. Zasada jest prosta – im mniej gratów zabierzesz, tym będzie ci wygodniej. Chodzenia może być sporo, bo i warto. Przy wysokości 4 000 m n.p.m. plecak jest jeszcze cięższy niż na poziomie morza.

Piknik z widokiem na Afganistan - Iszkaszim Ishkashim - Dolina wachańska - Pamir Highway - Górski Badachszan GBAO - Tadżykistan

Z kosmetyków przyda się krem do opalania – te lokalne, produkcji rosyjskiej nie budzą zaufania, a ze słońcem w górach lepiej nie ryzykować. Również apteczkę warto mieć wyposażoną w środki z Europy – szczególnie te na przeziębienie, kłopoty żołądkowe, jakieś antyseptyki czy nawet antybiotyk – oszczędzi to sporo zachodu w razie czego. Nie warto się z lekami afiszować na granicy – szczególnie uzbeccy pogranicznicy lubią przeczesywać apteczki i zadawać dużo pytań. Po drodze może się zdarzyć, że we wioskach ludzie będą prosić o lekarstwa – szczególnie w Pamirze i afgańskiej stronie Wachanu. Środkami dezynfekującymi czy przeciwbólowymi typu polopiryna bym się nie bał dzielić, ale z dawaniem antybiotyków czy innych leków bym uważał. Nie wiadomo jak ludzie mogą zareagować na nie, czy mają jakieś alergie, przeciwskazania itp. Nie chciałbym mieć na sumieniu kogoś, kto zaszkodził sobie lekarstwami. To ciężki temat. Jeżeli chcesz pomóc, wspieraj inicjatywy budowania szpitali w odległych zakątkach Azji Centralnej.

Lokalna karta SIM – to jest problem. Można ją kupić u operatora wyłącznie po zarejestrowaniu się w miejscu zamieszkania (np. Hotelu). Problem w tym, że nikt nie chce takiej rejestracji dokonać kiedy ktoś przyjeżdża na 45 dni. Jeżeli jakimś cudem się uda, karta SIM jest aktywowana na czas pobytu w Tadżykistanie (z wizy), potem jest wyłączana. Internet nie jest drogi, kosztuje ok 100 somoni za 3-4 GB. Słyszałem o przypadkach, że ktoś kupił SIM sieci Megafon na bazarze w Pandżakencie bez żadnego problemu. Można też poprosić lokalsa o kupno karty, ale to nielegalne. Megafon działa lepiej we wschodnim Pamirze, w Wachanie lepiej korzystać z sieci T-Cell.

W Pamirze i pozostałych górach – czyli praktycznie wszędzie poza największymi miastami – zasięg jest ograniczony Wysoko w górach telefon jest bezużyteczny. Problemem jest też prąd. W Pamirze i Wachanie często go nie ma. Bywa parę godzin, kiedy odpalany jest generator diesel. Dużo czasu spędza się z dala od zasięgu sieci elektrycznej, zdecydowanie warto pomyśleć o power banku.

Papierosy. Ten sam powód co w Kirgistanie. Paczka papierosów, szczególnie dobrych potrafi rozwiązać wiele problemów. I nie mówię tu o dawaniu jej komuś a częstowaniu papierosem. Często zdarzy się, że ktoś was zagada albo wy kogoś. Rozmowa zazwyczaj toczy się miło, ale może jeszcze milej, jeżeli poczęstujecie kogoś papierosem. Przy wspólnym dymku zawsze spędzicie z kimś więcej czasu i będzie przyjemniej. Dowiecie się więcej rzeczy. Rozmowa z żołnierzem na posterunku kontrolnym będzie miała zupełnie inny przebieg, jeżeli na pytanie – Czy masz papierosa? – uśmiechnięci wyciągniemy paczkę i poczęstujemy go. Po prostu zawsze warto mieć przy sobie paczkę papierosów. Tak na wszelki wypadek. Najlepsze będą pewnie te najbardziej rozpoznawalne na świecie – Marlboro.

Jeżeli planujesz pobyt w górach, pomyśl o zapasie jedzenia: liofilizaty, konserwy i batony energetyczne, to rzeczy, których nie kupisz w Tadzykistanie. Na miejscu, z rzeczy do jedzenia, które można zabrać na trekking będzie do wyboru jedynie: chleb, kurut, suchy makaron, cebula, kruche ciastka i kolorowe słodycze. Lepiej więc zabrać coś ze sobą.

tadżyckie dzieci w Langar - Dolina Wachańska - Pamir Highway - Górski Badachszan GBAO - Tadżykistan

To co warto wziąć lub kupić na miejscu to słodycze dla dzieciaków. Dzieci są tu przemiłe, wesołe i ciekawe przybyszów. Chętnie pozują do zdjęć, zaczepiają, witają się. Pod żadnym pozorem nie wolno im dawać pieniędzy, to je nauczy, że przyjezdni dają kasę i w efekcie pogrzebie ten kraj. Dzieciakom warto dać coś słodkiego, ewentualnie jakieś drobiazgi. Cukierki lub czekoladki (te pierwsze będą praktyczniejsze), wywołają uśmiech na twarzy każdego dziecka. Nie dajemy im, bo jesteśmy bogaci i nas stać a ich nie, tylko dlatego, że to są dzieciaki, a dzieciaki lubią słodycze.

Podobnie, warto odwdzięczyć się za gościnę jakimś drobnym upominkiem. Ja wręczałem zawsze gospodyni słodycze dla dzieci. Najlepiej Snickersa – łatwo się go przewozi, jest dobry, sprawi dzieciakom dużo radości. Ludzie w Tadżykistanie są biedni a mimo to zawsze chcą cie ugościć. Proponowanie pieniędzy może być nietaktowne, ale praktyczny podarek na pewno zostanie doceniony. Przyda się wszystko: od kostki mydła (np. hotelowe, oczywiście nieużywane!), przez ciastka, baton aż po baterie. Nie chodzi tu o szklane paciorki, ale coś co tym ludziom pomoże.

Tadżykistan to kraj cudownie piękny. Żyją w nim wspaniali, gościnni ludzie, którzy potrafią w sobie rozkochać. Pomimo ciężkiej historii i nie łatwiejszej teraźniejszości prą do przodu. Są biedni ale żyją zupełnie innymi kategoriami, śmiem twierdzić, że są szczęśliwi, często na pewno bardziej szczęśliwsi niż my w Europie. My mamy zegarki, oni mają czas. Żyją w zgodzie z naturą, doceniają ją i szanują. – Czysta woda, świeże powietrze i góry! Czego chcieć więcej!? – powiedział mi Akim, gospodarz w kiszłaku Jamczun w Korytarzu Wachańskim. Tak właśnie jest. Kilka lat temu zakochałem się w Kirgistanie i Kirgizach. Kiedy usłyszałem od znajomej, że w Tadżykistanie ludzie są jeszcze wspanialsi, nie wierzyłem. Do czasu aż tu przyjechałem. Nigdzie na świecie nie ma takich ludzi jak w Pamirze i Wachanie. Są piękni, są gościnni, są wspaniali. Kocham ich. Jedźcie tam jak najszybciej. Zanim pozostanie po nich jedynie wspomnienie i moje wpisy.