Wystarczy przejść przez rzekę Ludwika Włodek

Wystarczy przejść przez rzekę. O miłości dojrzałej

Przez kilkaset lat Azja Środkowa pozostawała odcięta od głównych światowych prądów intelektualnych. Od kiedy odkryto Amerykę i morską drogę do Indii, skończył się handel lewantyński i obszar ten, ze skrzyżowania kultur, tygla, gdzie przybysze ze Wschodu i Zachodu wymieniali się ideami i doświadczeniami, zamienił się w zacofane zadupie, którym nikt się nie interesował.

Ludwika Włodek, Wystarczy przejść przez rzekę

Ten uporczywy głód, żeby wiedzieć więcej, ta ciekawość świata, jak tam jest, są bardzo trudne do zaspokojenia. Stąd moje podróże, cała ściana książek, mapy, przewodniki. Zawsze jest mało. Za mało. Dlatego każda kolejna książka o Azji Centralnej wpada w moje ręce, kiedy tylko się dowiem o jej istnieniu. Akurat niedawno pisałem, o tym, że brakuje książek o byłych republikach ZSRR z tego regionu. I na szczęście, co i raz wpadam na kolejne pozycje. To dobrze, że coraz więcej osób pisze o sowietstanch. Wystarczy przejść przez rzekę Ludwiki Włodek odkryłem podczas moich standardowych poszukiwań w Internecie. Nie wiem, jakim cudem ta książka ukrywała się przede mną przez trzy lata!

Kirgistan - At Baszy czyli At Bashy

Kupiłem więc Wystarczy przejść przez rzekę Ludwiki Włodek bez zastanowienia. Liczyłem na reportaż z tej arcyciekawej części świata i się nie zawiodłem. Lepiej – dostałem dużo, dużo więcej. Książka to zapis podróży przez Azję Centralną, jaką autorka odbywa wraz z mamą i małym synkiem po Kirgistanie i Tadżykistanie. Ale jest tez podróż poza przestrzenią – w czasie – do wspomnień sprzed lat, młodzieńczych podróży po jeszcze dzikszych republikach. W końcu jest i podróż do serc i wspomnień dysydentów z Uzbekistanu, Kazachstanu, Turkmenistanu.

Wystarczy przejść przez rzekę Ludwika Włodek - książka o Azji Środkowej

Wystarczy przejść przez rzekę Ludwiki Włodek doskonale oddaje klimat Azji Centralnej. Znajdziemy tu wspaniałe opisy bezdroży Pamiru, dzięki którym wczuwałem się w lekturę tak bardzo, że niemal odczuwałem niedobór tlenu, jakbym był tam z bohaterką. Zakurzone ulice Osz i Jalal Aadu, gęste od upału powietrze, które oblepia kark i zbiera na nim każdy, najdrobniejszy pyłek brudu z Kotliny Fergańskiej. Lekko falujące na wietrze pola bawełny. Czytając tą książkę niemal czułem zapach zapuszczonych uliczek Bazaru w Oszu.

Kirgistan - Arslanbob

To, co sprawia, że Wystarczy przejść przez rzekę jest tak niesamowite, to historie ludzi. Cała książka to historie mieszkańców republik. Zazwyczaj smutne, pełne beznadziei, przerażające i wstrząsające. Tu nie ma happy endów. Jest bieda, bylejakość, ciężka praca, niesprawiedliwość, władza, chciwość, cierpienie i wojna. Wszystko to, co trawi republiki od lat. Rak toczący ten zjawiskowo piękny kawałek świata. Szokujące zamieszki w Osz, straszliwa wojna domowa w Tadżykistanie, wszechobecna bezpieka w Uzbekistanie, krwawe tłumienie protestów górników w Kazachstanie i karykaturalna dyktatura w Turkmenistanie. Wszystko to wkracza w życie ludzi niczym taran lub podgryza powoli, skubie, niszczy, wykańcza, czasami zamieniając życie ludzi w gehennę, wegetację lub zwykły ludzki koszmar.

Wystarczy przejść przez rzekę Ludwika Włodek - Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kazachstan, Turkmenistan

Mimo to, jest w mieszkańcach sowietstanów jakaś siła, wytrwałość, może nawet radość życia. Potrafią zamknąć się w twardej skorupie i żyć pomimo naprawdę ciężkich warunków. Widać ich niezłomność, siłę woli, mocny charakter i chęć przetrwania. Wszystko to sprawia, że wydają się niezniszczalni. Niczym nasiona sekwoi, obleczone twardą otoczką potrafią przysypane zapaść w letarg, odciąć się od świata – pożarów, powodzi, lodu i innych kataklizmów – i czekać. Czekać aż przyroda naokoło się uspokoi, aż przeminą wszelkie nieszczęścia. Aż będzie można znowu zakiełkować na żyznej ziemi. Tacy własne wydają się mieszkańcy Azji Środkowej.

Kirgistan - uliczka w At Baszy

Wystarczy przejść przez rzekę jest tym cenniejsze, że pokazuje to wszystko z kobiecej perspektywy – o ileż bogatszej, mądrzejszej, odkrywającej tyle szczegółów, na które żaden mężczyzna nie zwróciłby uwagi. To właśnie z książek o Kirgistanie pisanych przez kobiety dowiadujemy się o ała kaczuu (ala kachuu) – barbarzyńskim zwyczaju porywania kobiet i zmuszania siłą do ożenku. Brzmi abstrakcyjnie, ale szacuje się, że co czwarte małżeństwo w Kirgistanie jest zawierane w wyniku ała kaczuu. W kraju, gdzie oficjalnie jest to karane i grozi za to 10 lat więzienia! To z Wystarczy przejść przez rzekę dowiemy się o gehennie kobiet podczas krwawej wojny domowej w Tadżykistanie. Głos kobiet z tej jakże męskiej części świata daje nadzieję. Brzmi donośniej, ma większą siłę rażenia, bardziej boli, może w ten sposób będzie mógł odmienić los mieszkanek sowietstanów.

Wystarczy przejść przez rzekę Ludwika Włodek - doskonałe reportaże o byłych republikach ZSRR w Azji

Wystarczy przejść przez rzekę to książka o miłości do Azji Centralnej. Ludwika Włodek pisze, że zaprzyjaźniła się z Azją Środkową, ale myślę, że to jednak miłość. Do przepięknej, dziewiczej natury, miejscami zaoranej przez ambitne plany sowieckich planistów. Do ludzi, którzy mimo że na pierwszy rzut oka nieco dzicy i nieokiełznani, przez długi czas karmieni złem, potrafią zaskoczyć, często okazują się nietuzinkowymi ludźmi o jeszcze ciekawych historiach. Ukształtowani przez bezwzględną, surową naturę i jeszcze bardziej bezwzględną historię. Miłość dojrzała, wyrozumiała, cierpliwa, ale też żywiołowa. Taka jest właśnie Azja Centralna. Będąc daleko tęskni się do niej straszliwie. Po spędzeniu tu zbyt długiego czasu, zaczyna męczyć, irytować, czasem zwyczajnie wkurzać. Ale miłość wiele wybacza. Nie stara się na siłę zrozumieć Azji. Bo się nie da. Miłość nie ma racjonalnych przesłanek.

Kirgistan - Arslanbob - dom uzbeckiej rodziny

To, co mnie rozkochało bez reszty w Wystarczy przejść przez rzekę to miłość do podróży. Historie ludzi, których życiem jest właśnie podróżowanie. Wychodzenie ze strefy komfortu, poszukiwanie, odkrywanie. Świata, ale przede wszystkim siebie. Nie jestem taka jak oni – pisze Ludwika Włodek – lubię wracać do swojego mieszczańskiego życia, do mieszkania, gdzie raz na tydzień przychodzi sprzątaczka, a pamiątki z podróży mają swoje ściśle określone miejsce […] Podróżowanie zawsze będzie dodatkiem do mojego życia, przyprawą wzmacniającą smak, ale nigdy jego treścią. Tak bardzo to rozumiem (mimo, że nie mam sprzątaczki!). Kocham podróże, ale lubię w nich też to, że po każdej wraca się do domu, ciepłego azylu, swojego miejsca na ziemi, tej jednej pinezki, która pozostaje wbita w mapę na tyle długo, że dziurka się już poluzowała i pinezka się rusza.

Wystarczy przejść przez rzekę to książka o miłości dojrzałej. To wyraz tęsknoty. Jest piękna. Bo jest w niej Azja Centralna. Jest taka moja – bo jest w niej Azja Centralna. Gdybym tylko potrafił napisać książkę o tym wspaniałym miejscu, napisałbym ją w ten właśnie sposób.